<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>BYĆ rodzicami - Idee Marii Montessori w wychowaniu, rozwoju i edukacji dziecka &#187; normalizacja</title>
	<atom:link href="http://www.bycrodzicami.pl/tag/normalizacja/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.bycrodzicami.pl</link>
	<description>Blog Joanny i Rafała Szczypka, edukacja domowa od narodzenia</description>
	<lastBuildDate>Tue, 06 Dec 2011 00:11:27 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Oreste oraz Maria Montessori, Pamiętam ten dzień</title>
		<link>http://www.bycrodzicami.pl/podejscie-montessori-teoria/orestes-oraz-maria-montessori-pamietam-ten-dzien/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=orestes-oraz-maria-montessori-pamietam-ten-dzien</link>
		<comments>http://www.bycrodzicami.pl/podejscie-montessori-teoria/orestes-oraz-maria-montessori-pamietam-ten-dzien/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 26 May 2010 12:49:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Joanna i Rafał Szczypka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Podejście Montessori - teoria]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci Montessori]]></category>
		<category><![CDATA[maria montessori]]></category>
		<category><![CDATA[normalizacja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.bycrodzicami.pl/?p=1504</guid>
		<description><![CDATA[Artykuł opublikowany przez Marię Montessori w The Montessori Magazine, Volume 4, No. 3, Lipiec 1950 r. Pamiętam ten dzień, kiedy po raz pierwszy odwiedziałam tę klasę, która była zostawiona samej sobie od początku otwarcia szkoły, czyli od trzech tygodni. Znalazłam w tej klasie dzieci niespokojne, zmieszane, a zarazem podekscytowane tymi wszystkimi pięknymi materiałami, które fascynowały [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_1506" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><img class="size-full wp-image-1506" title="Maria Montessori z dziećmi, rok 1951" src="http://www.bycrodzicami.pl/wp-content/uploads/2010/05/mm1951web.jpg" alt="Maria Montessori z dziećmi, rok 1951" width="300" height="362" /><p class="wp-caption-text">Maria Montessori z dziećmi, rok 1951. Zdjęcie pochodzi ze strony Montessori Cenenary</p></div>
<p><em>Artykuł opublikowany przez Marię Montessori w The Montessori Magazine, Volume 4, No. 3, Lipiec 1950 r.</em></p>
<p>Pamiętam ten dzień, kiedy po raz pierwszy odwiedziałam tę klasę, która była zostawiona samej sobie od początku otwarcia szkoły, czyli od trzech tygodni. Znalazłam w tej klasie dzieci niespokojne, zmieszane, a zarazem podekscytowane tymi wszystkimi pięknymi materiałami,  które fascynowały na wiele sposobów, ale które nie mogły tych dzieci zaspokoić, ponieważ brakowało zarządzania tym wszystkim przez nauczyciela.</p>
<p>Pośród tego nieuporządkowania znalazł się również nowy chłopak imieniem Oreste. Inne dzieci spędziły już ze sobą w tej klasie rok. Oreste przyglądał się temu wszystkiem z wewnętrznym niepokojem. Był dzieckiem bardzo wrażliwym.</p>
<p>Oreste miał siedem lat, ale jego rodzice nie posyłali go wcześniej do żadnej szkoły, ponieważ obawiali się, że krzykliwe głosy nauczycieli i uczniów, a także podporządkowanie wszystkich temu samemu rytmowi nauki byłoby surowym pogwałceniem jego zadumanej i refleksyjnej duszy. Dopiero, kiedy w ich dzielnicy otwarto szkołę Montessori rodzice z drżącym sercem przyprowadzili tam swojego syna.<span id="more-1504"></span></p>
<p>Kiedy zaczęłam poznawać te dzieci, odpowiadając na potrzeby wynikające z ich wnętrza, wzrok Orestesa podążał za mną, początkowo z nieznacznym strachem, że moja władza może go dosięgnąć i zniszczyć jego wewnętrzne twórcze życie. Jednak kiedy spostrzegł, że ta władza nie istnieje, oraz że ja po kolei podchodzę do wszystkich dzieci, które potrzebują mojej pomocy i oszczędzając w słowach, z gestami wolnymi i dokładnie przeanalizowanymi wprowadzam każde dziecko w przedsionek naukowych odkryć pokazując jak posługiwać się materiałami, Oreste patrzył z zainteresowaniem, raz na mnie, raz na swoich zdecydowanych, uważnych, szczęśliwych i ciężko pracujących znajomych. Zawsze na tym samym miejscu, Oreste jedynie spoglądał. O nic nie pytał.</p>
<p>W swojej małej dłoni trzymał czarny ołówek i kolorową kartkę, na której od czasu do czasu rysował zamki, góry, morza i pola. Niewątpliwie był małym artystą!</p>
<p>Czy on kiedykolwiek będzie w stanie otworzyć swój umysł, by nauczyć się czegoś formalnego, czego wymaga zwykle od dziecka normalny tryb nauki?</p>
<p>Pytanie to stało się wielkim problemem rodziców Orestesa, którzy czuli się niezdolni, by zmuszać go do takiej nauki, a w tym samym czasie nie chcieli, by stał się kimś odłączonym od rzeczywsitości.</p>
<p>Dla mnie to nie był problem. My, Montessorianie nie mamy problemów przed dziećmi, z ich ciągle jeszcze czystą spontanicznością, istotą czekającą na odkrycie, a raczej nie mamy innego problemu niż próba okrycia w sobie tych siedmiu grzechów głównych, jak choćby gniew, które mogą zaburzyć naszą wrażliwość i uczynić nas niezdolnymi do odkrycia tego światła, które z dzieci emanuje.</p>
<p>Więc dla mnie to nie był problem. Czekałam. Minął tydzień, dwa tygodnie, miesiąc. Oreste przyglądał mi się ciągle z tego samego miejsca. Przyglądał się innym dzieciom, rysował, zapisywał pewne dojrzewające w nim myśli wychodzące z jego małej fantastycznej głowy. Napisał na przykład:<br />
&#8220;Na moją małą siostę mówią &#8216;Rosaluce&#8217;. Ale to imię jest zbyt piękne dla kogoś, kto jest tak nieznośną dziewczynką&#8221;.</p>
<p>Dosyć łatwo nauczył się pisać i czytać korzystając z szorstkich liter, które zrobiła dla niego jego mama parę miesięcy wcześniej (po tym jak sama usłyszała o tej Metodzie i jej podstawowych zasadach).</p>
<p>Ale wydawało się, że panicznie boi się arytmetyki. Powtarzam: &#8216;wydawało się&#8217;.</p>
<div id="attachment_1517" class="wp-caption alignright" style="width: 260px"><a href="http://www.bycrodzicami.pl/wp-content/uploads/2010/05/koraliki-preciki.jpg"><img class="size-full wp-image-1517" title="Koraliki i pręciki do systemu dziesiętnego" src="http://www.bycrodzicami.pl/wp-content/uploads/2010/05/koraliki-preciki.jpg" alt="Koraliki i pręciki do systemu dziesiętnego" width="250" height="124" /></a><p class="wp-caption-text">Tak wyglądają produkowane dzisiaj perełki i pręciki, które w praktyczny sposób pomagają dzieciom w zapoznaniu się z systemem dziesiętnym i podstawowymi działaniami. Zdjęcie pochodzi ze strony www.nienhuis.com</p></div>
<p>Przyszedł drugi miesiąc i pewnego dnia, otoczona grupką dzieci pracowałam powoli i z powagą korzystając z koralików i pręcików. Tworzyłam grupy jedności, dziesiątek i setek. Liczyła: jeden&#8230; dwa&#8230; dziesięć. Zamieniłam dziesięć pojedyńczych koralików na jedną dziesiątkę (jeden pręcik) i kontynuowałam liczenie pozostałych jedności: jeden&#8230; dwa&#8230; trzy. A następnie dziesiątek &#8230; Obliczenia były ciężkie, długie, szły wolno, ale zdecydowanie dawały dzieciom satysfakcję i radość.</p>
<p>Oreste przyglądał się siedząc przy stoliku obok. Nie obserwował jednak ani mnie, ani jego kolegów, ani nawet tego skrawka papieru, który leżał przed nim. Przypatrywał się tylko moim palcom i koraliką, które były grupowane i zamieniane. Rosło w nim zainteresowanie. Te &#8216;liczby&#8217;, których tak się obawiał i które były dla niego tak strasznie męczące, nagle zaczęły wydawać się fascynujące. Dzięki tym pięknym i naukowym koralikom stały się one rzeczywistością, czymś co można dotknąć. Oreste powstał i podszedł bliżej, a ja kontynoawałam jeszcze wolniej, licząć jedynie i nie dodająć innych słów. Jego twarz zaczynała się rozjaśniać.  On również cieszył się tą pracą. Twarz, która dotychczas wydawała mi się zbyt poważna powitała uśmiech radości. W tym momencie chciałam, by zobaczyła go jego matka, która w chwili, gdy przyprowadziła go do nas po raz pierwszy powiedziała z niepokojem: &#8216;Nie pozwalamy, by brakowało mu czegolwiek czy to pod względem duchowym, czy też materialnym. Mimo to nie jest on szczęśliwym dzieckiem&#8217;</p>
<p>To był moment, w którym Oreste był szczęśliwy. Ochoczo przyglądał się, uśmiechał się, jego twarz rozjaśnił promień nieskończonej radości, a kiedy skończyłam, on rozprostował swoją małą rękę, jak czasem robią to artyści, i zapytał z dużym oczekiwaniem w głosie: &#8216;Mógłbym to zrobić?&#8217;</p>
<p>To było to czego chciał w tym momencie. Dałam mu swoje krzesło i stanęłam cicho za nim czując głęboko jego radość i rozważną medytację nad tymi koralikami.</p>
<p>Całkowicie skoncentrowany wykonał całe to ćwiczenie bezbłędnie, a po jego wykonaniu śmiał się tak głośno, że aż sam był zdumiony i rozglądająć sie wokół pytał jakby samego siebie, czy to rzeczywiście on śmieje się w ten sposób.</p>
<p>Zobaczył twarz jednego ze swoich kolegów, który zerknął na niego odrywając się na moment od swojej pracy. Na jego twarzy rysowała się mina rozumnego zadowolenia, a Oreste poczuł się szczęśliwy, że doświadczył takiego szczęścia, które mógł głośno okazać.</p>
<p>A następnie jeszcze raz zaczął pracować z tymi samymi koralikami, jak gdyby tęsknił za tym od dawna.</p>
<p>Rozpoczynał znów i znów przez cały dzień, kolejny dzień, przez cały tydzień, przez cały miesiąć.</p>
<p>Przestał rysować i zmyślać. Ten niejasny niepokój nie pojawił się już, a zastąpiła go wyraźna radość, taka radość, której doznaje ktoś, kto zaspokoi swoje pragnienie, pragnienie o którym wcześniej nawet nie wiedział, kto znajdzie ten brakujący element w swoim rozwoju umysłowym i duchowym.</p>
<p>Kto, jeśli nie jego własna natura, która nieustannie popycha go do podporządkowania się Bożemu planowi, spowodowała, że zaczął ochoczo szukać czegoś, co potrzebował?</p>
<p>Po opanowaniu koralików i pręcików wybierał kolejne materiały z tą samą intensywną i skupioną radością. Dopiero po kilku tygodniach, kiedy jego pragnienie, niezaspokojone od siedmu lat, zostało w końcu spełnione, powrócił do ćwiczeń rozwijających jego wielki potencjał artystyczny, przeplatając je z poznawaniem arytmetyki, a także pozostałych aktywności dostępnych w klasie. W czasie tego roku jednak, zdecydowanie pierwszeństwo zajmowała arytmetyka. Po tym jak opanował do perfekcji pracę z materiałami dotyczącymi czterech podstawowych działań, skierował swoje zainteresowania na wykonywanie ogromnych obliczeń, które zajmowały całą stronę w jego zeszycie. Później były to obliczenia na dwie strony, aż w końcu zostałam zmuszona posklejać parę kartek papieru, aby umożliwić mu kontynuowanie jego nieustannie rosnących obliczeń. W końcu, używaliśmy dużych arkuszy papieru, aby umożliwić zakończenie mnożeń na ogromnych liczbach.</p>
<p>Prawdziwa arytmetyczna eksplozja! W końcu Oreste wrócił do normalnych liczb i zainteresował się ułamkami. Krok po kroku  karmił swoją potrzebę używając całego materiału do arytmetyki i geometrii.</p>
<p>Znajdując równowagę, znalazł radość. Umiejętność obserwacji, jego fantazja, dziecięcy uśmiech, a także pogodny humor znajdowały odzwierciedlenie w jego notatkach.</p>
<p>Od własnych szkolnych notatek przeszedł do tworzenia gazety. W rzeczy samej, gazety! Rozprowadzał ją pośród swoich kolegów i mówił do nich: &#8216;Napiszcie coś, narysujcie coś ładnego. Ja również coś napiszę i wybiorę i będziemy wydawać gazetę.&#8217; Wspólnie pracowali, otrzymywali poprawki, recenzje, pomoc. Oreste zaprojektował okładkę i napisał na niej: &#8216;Oreste Del Buono &#8211; Redaktor Naczelny&#8217;. W tym ogromnym dla niego zadaniu mógł i musiał odrzucać, wybierać i gromadzić wszystkie napływające prace, a następnie zszyć wszystko i pokazać ich wspólną pracę mnie. To była praca naprawdę wielkich ludzi. Nigdy nie poprosili o jej zwrot. Dla nich było to czymś, co minęło. Te dzieci zawsze patrzyły w przyszłość. Od razu zaczęły przygotywać drugi numer, a teraz mamy ich już sześć.</p>
<p>Oreste nie jest już w naszej Szkole Montessori ponieważ, w wieku lat jedenastu pozytywnie zdał egzamin państwowy i został przyjęty do &#8216;Gimnazjum&#8217;.</p>
<p>Ogromne i surowe pomieszczenia, czarne ławki i grzmiące z katedr głosy profesorów były raczej trudne do zrozumienia. Oreste jednak nie czuł się zagubiony. Silny i zrównoważony dzięki rozwojowi umysłowemu, duchowemu i moralnemu w zgodzie z Bożym planem, który prowadzi każde dziecko, kiedy dorosły nie stawia przeszkód i nie zaburza go, Oreste choć najmłodszy wśród swoich nowych kolegów, jest najlepszym uczniem wśród pierwszych klas, wyróżniającym się spośród pozostałych uczniów prawdziwą i wielowarstową przewagą. Możemy zapytać: &#8216;Jest on artystą czy matematykiem? Pisarzem czy naukowcem?&#8217; Poczekajmy, to dziecko zdecyduje.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.bycrodzicami.pl/podejscie-montessori-teoria/orestes-oraz-maria-montessori-pamietam-ten-dzien/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wprowadzenie do pojęcia dewiacji w rozumieniu Marii Montessori</title>
		<link>http://www.bycrodzicami.pl/podejscie-montessori-teoria/dewiacje/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=dewiacje</link>
		<comments>http://www.bycrodzicami.pl/podejscie-montessori-teoria/dewiacje/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 04 Nov 2008 14:13:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Joanna i Rafał Szczypka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Podejście Montessori - teoria]]></category>
		<category><![CDATA[bariery]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[energia życiowa]]></category>
		<category><![CDATA[horme]]></category>
		<category><![CDATA[normalizacja]]></category>
		<category><![CDATA[problemy dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[proces dewiacji]]></category>
		<category><![CDATA[wady dzieci]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.tobeparents.org/pl/?p=517</guid>
		<description><![CDATA[W tym samym momencie, w którym Dr Maria Montessori opisywała proces normalizacji, zwróciła ona również uwagę na inny równolegle przebiegający proces, który nazwała procesem dewiacji. Jak w swoim wykładzie podkreśliła Dr Rita Shaefer Zener, pewnie dla wielu z nas słowo &#8216;dewiacja&#8217; niezbyt dobrze się kojarzy, jednak w ujęciu Montessori dewiacje należy rozumieć, jako pewnego rodzaju mechanizmy obronne, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_572" class="wp-caption alignleft" style="width: 260px"><img class="size-full wp-image-572" title="dewiacje" src="http://www.tobeparents.org/pl/wp-content/uploads/2008/11/dewiacje.jpg" alt="Bariery i uczieczki" width="250" height="261" /><p class="wp-caption-text">Bariery i uczieczki</p></div>
<p>W tym samym momencie, w którym Dr Maria Montessori opisywała <a title="Przeczytaj więcej o procesie normalizacji" href="http://www.bycrodzicami.pl/pl/podejscie-montessori-teoria/proces-normalizacji/">proces normalizacji</a>, zwróciła ona również uwagę na inny równolegle przebiegający proces, który nazwała procesem dewiacji.</p>
<p>Jak w swoim wykładzie podkreśliła Dr Rita Shaefer Zener, pewnie dla wielu z nas słowo &#8216;dewiacja&#8217; niezbyt dobrze się kojarzy, jednak w ujęciu Montessori dewiacje należy rozumieć, jako pewnego rodzaju mechanizmy obronne, lub wybieranie okrężnej drogi w dojściu do celu. W obu przypadkach prowadzi to do pewnych blokad w rozwoju dziecka.</p>
<p>Maria Montessori mówiąc o normalizacji i dewiacji wprowadza jeszcze jedno ważne pojęcie, a mianowicie  wprowadza ona koncepcję wewnętrznej energii, tak zwanego horme (termin zapożyczony od angielskiego filozofa Sir Percy Nun), czyli siły życiowej, która stymuluje i pobudza każdego człowieka do działania. Może ona być przyrównana do pojęcia libido wprowadzonego przez Freuda. W ujęciu religii można ją porównać do Ducha Świętego.<span id="more-517"></span></p>
<p>Idąc dalej za dr Ritą Shaefer Zener, w przypadku dziecka znormalizowanego, energia ta przepływa swobodnie i w ustalonych granicach.</p>
<p>Jeśli jednak energia ta napotka na swej drodze przeszkody wtedy próbuje ona znaleźć inne drogi, by płynąć dalej. Czasem jest na jakiś czas wstrzymywana, by wybuchnać nagle w momencie nadmiaru.  Energię dziecka, które nie zaznało granic, ani porządku można porównać do rzeki, która rozlała się płytko na zbyt rozległym terenie. Jego energia jest zbyt słaba, żeby wykonać cokolwiek ważnego. </p>
<h3>Jak przebiega proces dewiacji?</h3>
<p>Proces dewiacji nie jest czymś, co dzieje się w kilka godzin. Rozwija się on powoli, choć jego początek bierze się w pewnym jednorazowym momencie, a później już rozwija się dodając nowe zaburzenia. Kiedy rozwój nie może przebiegać w sposób normalny, dziecko czuje się przestraszone i zaczyna się bronić. Wszystkie dzieci posiadają jakieś bariery. Jeśli nie są podejmowane żadne próby umożliwienia dziecku prawidłowego rozwoju, jego mechanizmy obronne z biegiem czasu będą się pogłębiać.</p>
<p>Dewiacja jest więc mechanizmem obronnym tworzącym się, gdy rozwój nie może przebiegać w odpowiednim kierunku, bo jest blokowany przez otoczenie (przez dorosłych, przez brak odpowiednich zajęć, przez brak organizacji i porządku).</p>
<p>Maria Montessori zauważyła pewną bardzo istotną rzecz, a mianowicie, że źródła problemów psychicznych u dorosłych należy poszukiwać w braku możliwości prawidłowego rozwoju w pierwszych latach życia.</p>
<p>Maria Montessori w swej książce Absorbent Mind pisze:</p>
<blockquote><p><cite>Człowiek to jedność, ale ta jedność musi zostać zbudowana i uformowana dzięki aktywnym działaniom w prawdziwym świecie, do których to działań człowiek jest prowadzony przez naturalne prawa&#8230;. Jeśli warunki zewnętrzne nie umożliwiają tej integracji, wtedy ta sama energia, która prowadzi do jedności, popycha te rozdzielone czynności w ludzkim ciele do działania w rozłące. Rezultatem jest nierównomierny rozwój, który nie zmierza w dobrym kierunku. Ręka porusza się bez celu, myśli krążą gdzieś w przestworzach z dala od rzeczywistości; mowa istnieje dla samego mówienia; ciało porusza się niedbale. A te rozdzielone energie, które nie znajdują w niczym zaspokojenia dają początek niezliczonym problemom i dewiacyjnemu rozwojowi, który staje się źródłem konfliktu i desperacji.</cite></p></blockquote>
<h3>Rodzaje dewiacji</h3>
<p>Jak przedstawiła to w swoim wykładzie Dr Rita Shaefer Zener, istnieje wiele różnych typów dewiacji, które Montessori opisuje dzieląc na parę sposóbów. Czasem grupy te zachodzą na siebie, ale warto spojrzeć na te dewiacje z paru różnych perspektyw.</p>
<ol>
<li><strong>Dewiacje powodowane przez dorosłych<br />
</strong>W momencie, gdy dziecko osiągnęło 3 lata, dewiacje są czymś tak normalnym, że niektóre z nich zostały uznane przez dorosłych za coś normalnego, co jest w naturze dziecka. Na przykład: niektórzy dorośli uważają, że niezwykle silne uczuciowo przywiązanie dziecka do innej osoby, uległość, lenistwo, objadanie się, czy nieumiejętność skupienia uwagi są stanami zupełnie normalnymi, a czasem wręcz pożądanymi w tym wieku.  Do tego czasu energia dziecka nie jest w jedności z jego ruchem, ponieważ dziecko nie podejmuje żadnych zadań, które mają jakiś cel. Dorośli, którzy kultywują tego rodzaju stany dziecka najczęściej nie poświęcają mu wystarczająco dużo czasu, nie pozwalają na pomoc w codziennych obowiązkach domowych, na zaangażowanie się w prawdziwą pracę, ale odsyłają do zabawy zabawkami, oglądania telewizji, lub gry na komputerze. Choć dobre zabawki stymulują do działania, to jednak jest to zwykle tylko chwilowe zauroczenie.           </p>
<p>Niedojrzałość dziecka, jeśli chodzi o uczestnictwo w realnym życiu swej rodziny czy grupy, oraz nadmiar energii objawiają się tworzeniem przez nie nierzeczywistych światów, w których próbuje ono uciec przez nudą i zakłopotaniem. Staje się ono jak dorosły, który potrzebuje ciągłego zabawiania. Bardzo łatwo jest pogłębiać tę dewiację i oferować dziecku stos coraz to nowszych zabawek, odmawiając mu w tym samym momencie możliwości, by mógł stać się poprzez swoją pracę potrzebnym członkiem swojej rodziny. </p>
<p>Innym sposobem, by czuć się bezpiecznie jest dla dziecka uwieszenie się na innej osobie i bycie z nią jakby jednym. Samodzielność takiego dziecka jest zdławiona. <br />
 </li>
<li><strong>Dewiacje nie powodowane przez dorosłych<br />
<span style="font-weight: normal;">Niektóre dewiacje, choć przez większość uważane za coś normalnego, nie są celowo podtrzymywane przez dorosłych. Dużo łatwiej mogą być one wyleczone. Nieporządek, nieposłuszeństwo i chęć do kłótni są u dzieci tak powszechne, że przyjmuje się, że są czymś normalnym. Leniwe dziecko, które na zewnątrz wydaje się nic nie robić, w rzeczywistości buduje wewnątrz siebie gruby mur obronny, aby trzymać się z dala od tego, co go otacza. Znamy przecież negatywne reakcje dorosłych na tego typu zachowania.</span></strong></li>
</ol>
<p>Inny podział dewiacji:</p>
<ul>
<li><strong>Dewiacje jako ucieczki</strong><br />
W swej książce The Secret of Childhood (Tajemnica Dzieciństwa) Maria Montessori mówi o dewiacjach, jako o ucieczkach. Są to zwykle ucieczki w pewne role, przyjmowanie masek. Możemy je zaobserwować u dzieci, które nie potrafią na moment usiedzieć w miejscu, ale ich ruchy nie mają żadnego celu. Zaczynają coś, nie kończą i biegną do czegoś nowego. Ich zainteresowanie zabawkami sprowadza się zwykle do rzucania nimi.  Mają one również potrzebę ciągłego zabawania przez inne osoby. <br />
 </li>
<li><strong>Dewiacje jako bariery<br />
<span style="font-weight: normal;">Bariera jest pewnym zahamowaniem, które jest tak silne, że powstrzymuje ono dziecko od odpowiadania na to, co dzieje się wokół niego. Zwykle przyjmuje to postać nieposłuszeństwa lub zawziętości. Tego rodzaju dewiacje powstrzymują dziecko od zaangażowania się w czynności prowadzące do rozwoju.  </span></strong>Najbardziej powszechne bariery prowadzą do takich problemów jak: zależność, nadmierny instynkt posiadania, żądza władzy, kompleks niższości, lęk, kłamstwa, choroby na tle nerwicowym.</li>
</ul>
<p>W swej książce Absorbent Mind, Maria Montessori mówi o podziale dewiacji, na te wykazywane przez jednostki silne i słabe. Jednostki silne przeciwstawiają się i pokonują przeszkody, które napotykają na swojej drodze, jednostki słabe poddają się i dostosowują do niekorzystnych warunków. </p>
<ul>
<li><strong>Jednostki silne<br />
</strong>Najczęstsze problemy u jednostek silnych to bycie kapryśnym, tendencja do przemocy, napady furii, nieposłuszeństwo, chęć posiadania i nieumiejętność koncentrowania się. Jednostki silne mają również trudności w koordynowaniu swoich rąk, zwykle są bardzo hałaśliwe, niemiłe i łapczywie jedzą przy stole.<br />
 </li>
<li><strong>Jednostki słabe<br />
<span style="font-weight: normal;">Jednostki słabe zwykle przejmują następujące wady: bierność, lenistwo, płaczliwość, przerzucanie własnych obowiązków na innych, chęć bycia nieustannie zabawianym, łatwo się nudzą. Boją się one świata i trzymają sie kurczowo rodziców. Mogą również być niejadkami, mieć koszmary nocne, bać się ciemności i mieć problemy na tle nerwicowym.</span></strong></li>
</ul>
<p> </p>
<h3>Rola dorosłych</h3>
<ol>
<li><strong>Obserwacja<br />
<span style="font-weight: normal;">Pomimo wielu przeszkód i niesprzyjającego otoczenia, życiowa energia dziecka, co jakiś czas daje radę się przebić i kieruje dziecko do podjęcia spontanicznej aktywności. Zadaniem dorosłych jest dostrzegać takie momenty.</span> </strong></li>
<li><strong>Odłóż na bok dumę i złość<br />
<span style="font-weight: normal;">Dziecko potrzebuje naszej pomocy i to nie tylko pomocy natury fizycznej (jak przebranie, wykąpanie i nakarmienie). Ono potrzebuje dorosłego, który przedkłada pokorę nad dumę, cierpliwość nad złość. Niestety naszymi najczęstszymi wadami są duma i złość, której nie potrafimy wyrażać. W obecności dziecka dorośli szybko stają się niecierpliwi, bo nie rozumieją, w jaki sposób życie potrzebuje się rozwijać. Chcą, by dziecko zawsze na wszystko się zgadzało. Nie potrafią dostrzegać w dziecku dobra, nie potrafią też wspomóc dziecka w budowaniu poczucia własnej wartości. </span></strong></li>
</ol>
<div>Jeśli dorosły chciałby wspomóc dziecko w jego zmaganiu się z dewiacją, musi wyzbyć się złości poprzez:</div>
<div>
<ul>
<li>poznanie własnych zachowań i reakcji</li>
<li>pracę nad sobą </li>
<li>edukację potrzebną, aby pomóc dziecku</li>
<li>zaoferowanie odpowiedniej pomocy</li>
</ul>
</div>
<p>Jaka pomoc jest odpowiednia?</p>
<blockquote><p><cite>Wszystkie te zaburzenia mają jedno źródło, którym jest niewystarczające pożywienie dla umysłu dziecka</cite> &#8211; Maria Montessori, The Absorbent Mind</p></blockquote>
<p>Dlatego odpowiednią pomocą będzie:</p>
<ol>
<li>Przerywanie procesu dewiacji za każdym razem, kiedy zaczyna się on pojawiać, ponieważ nie wspiera on rozwoju dziecka. Nie należy już traktować zaburzeń omówionych powyżej, jako czegoś, co jest normalne dla wieku dziecięcego. Przerywać należy poprzez proponowanie różnych interesujących zadań, tak by energia dziecka mogła zostać wykorzystana w sposób produktywny. Takie postawy dorosłych jak pobłażliwośc, albo surowość niczego tu nie zmienią. Jedynie powrót do <a title="Przeczytaj więcej o normalnym cyklu pracy" href="http://www.bycrodzicami.pl/pl/podejscie-montessori-teoria/proces-normalizacji/#cyklpracy">normalnego cyklu pracy</a> (przygotowanie pracy, praca właściwa i odpoczynek) stają się drogą do odkrycia prawdziwej (normalnej) natury dziecka.</li>
<li>Pojawienie się objawów normalizacji i zanikania dewiacji następuje nagle. Takie momenty muszą być dostrzegane i chronione. W tym jednym momencie dewiacje znikają &#8211; wewnętrzny mur jakby wali się. NIGDY nie należy przerywać, kiedy dziecko jest skoncentrowane.</li>
</ol>
<p>Kiedy te momenty koncentracji staną się częstsze i dłuższe, dziecko zacznie pozbywać się swoich starych mechanizmów obronnych. Nie dlatego, że ktoś je przekonał, postraszył czy błagał, ale dlatego, że już więcej ich nie potrzebuje.</p>
<p>Dlaczego niektóre dzieci pozbywają się swoich barier szybciej niż inne? Najwyraźniej niektóre z nich tłumią w sobie mniej i ich normalne zachowanie nie jest tak mocno ukryte.<br />
Jednak we wszystkich dzieciach, jak i w nas dorosłych również, istnieje ta energia &#8211; siła życia, która tylko czeka na to, by być wykorzystana w sposób przynoszący owoce.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.bycrodzicami.pl/podejscie-montessori-teoria/dewiacje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Proces normalizacji</title>
		<link>http://www.bycrodzicami.pl/podejscie-montessori-teoria/proces-normalizacji/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=proces-normalizacji</link>
		<comments>http://www.bycrodzicami.pl/podejscie-montessori-teoria/proces-normalizacji/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 29 Oct 2008 10:27:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Joanna i Rafał Szczypka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Podejście Montessori - teoria]]></category>
		<category><![CDATA[cechy społeczne]]></category>
		<category><![CDATA[charakter dziecka]]></category>
		<category><![CDATA[dyscyplina]]></category>
		<category><![CDATA[koncentracja]]></category>
		<category><![CDATA[normalizacja]]></category>
		<category><![CDATA[osobowość dziecka]]></category>
		<category><![CDATA[samodyscyplina]]></category>
		<category><![CDATA[skupienie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.tobeparents.org/pl/?p=513</guid>
		<description><![CDATA[Na początku swej kariery edukacyjnej Dr Maria Montessori wielokrotnie zaskoczona była tym, co pokazywały jej dzieci w pierwszym Casa dei Bambini w biednej dzielnicy Rzymu. Zastanawiała się czasem, czy ich osiągnięcia to nie &#8216;praca aniołów&#8217;. Mówiła do siebie: Tym razem nie uwierzę. Poczekam do następnego razu i może wtedy uwierzę. The Secret of Childhood (Tajemnica [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_549" class="wp-caption alignleft" style="width: 260px"><img class="size-full wp-image-549" title="jan-koncentracja" src="http://www.tobeparents.org/pl/wp-content/uploads/2008/10/jan-koncentracja.jpg" alt="Jan ze skupieniem ogląda nową zabawkę" width="250" height="221" /><p class="wp-caption-text">Jan ze skupieniem ogląda nową zabawkę</p></div>
<p>Na początku swej kariery edukacyjnej Dr Maria Montessori wielokrotnie zaskoczona  była tym, co pokazywały jej dzieci w pierwszym Casa dei Bambini w biednej dzielnicy Rzymu. Zastanawiała się czasem, czy ich osiągnięcia to nie &#8216;praca aniołów&#8217;. Mówiła do siebie:</p>
<blockquote><p><cite>Tym razem nie uwierzę. Poczekam do następnego razu i może wtedy uwierzę.</cite> The Secret of Childhood (Tajemnica Dzieciństwa)</p></blockquote>
<p>Po ponad 40 latach swojej pracy, szerząc swoje odkrycia na całym świecie, Montessori powiedziała:</p>
<blockquote><p><cite>Normalizacja jest podstawowym i najważniejszym rezultatem naszej pracy</cite> &#8211; <a href="http://www.amazon.co.uk/gp/redirect.html?ie=UTF8&amp;location=http%3A%2F%2Fwww.amazon.co.uk%2FAbsorbent-Mind-John-Chattin-Mcnichols%2Fdp%2F0805041567%3Fie%3DUTF8%26s%3Dbooks%26qid%3D1206631799%26sr%3D8-2&amp;tag=joairafszc-21&amp;linkCode=ur2&amp;camp=1634&amp;creative=6738">The Absorbent Mind</a><img style="border: medium none  ! important; margin: 0px ! important;" src="http://www.assoc-amazon.co.uk/e/ir?t=joairafszc-21&amp;l=ur2&amp;o=2" border="0" alt="" width="1" height="1" /> (Chłonący Umysł)</p></blockquote>
<p>Termin &#8216;NORMALIZACJA&#8217; został zapożyczony z antropologii i oznacza &#8220;stawanie się pełnowartościowym członkiem społeczeństwa&#8221; (Dr Rita Shaefer Zener). Dr Maria Montessori użyła słowa normalizacja, by opisać wyjątkowy proces, który zaobserwowała ona w rozwoju dzieci. Nie jest to proces, który przechodzi jakaś garstka dzieci, ale opisuje on właściwości, które są &#8216;normalne&#8217; dla wszystkie dzieci, kiedy ich potrzeby rozwojowe są odpowiednio zaspokajane. Dr Montessori widziała znormalizowane dzieci, jako nowy stopień naszego społeczeństwa. <span id="more-513"></span></p>
<h3>W jaki sposób objawia się normalizacja</h3>
<p>Normalizacja opisuje proces, jaki pojawia się codziennie w placówkach Montessori na całym świecie, kiedy małe dzieci, (które zwykle nie potrafią się długo skupić) uczą się skupiać uwagę i koncentrować przez coraz dłuższy okres, a jednocześnie odnajdują radość i satysfakcję z pracy, którą wykonują. Normalizacja prowadzi do budowania charakteru i formowania się osobowości dziecka.</p>
<p><a name="cyklpracy"></a><br />
Odbywa się to dzięki cyklowi składającemu się z trzech kroków:</p>
<ol>
<li>Przygotowanie do jakiejś czynności, które wymaga zgromadzenia potrzebnych materiałów, aby tę czynność wykonać. Ruch i przemyślenie działania potrzebne w przygotowaniu zwracają uwagę dziecka i rozpoczynają czas skupienia się nad pracą.</li>
<li>Sama czynność, która w taki sposób pochłania dziecko, że osiąga ono głęboki poziom koncentracji. Jest to krok, który wszyscy nauczyciele i rodzice uważają za niezwykle ważny w educkacji.</li>
<li>Odpoczynek, który charakteryzuje się ogólnym poczuciem satysfakcji i spełnienia. Uważa się, że w tym momencie przebiega jakiś proces wewnętrznej integracji dziecka. W ostatnim kroku dziecko zwykle odkłada materiały z powrotem na półkę, często rozmawiając w tym czasie z kolegą i widać w nim radość i satysfację.</li>
</ol>
<p>Dr Maria Montessori wierzyła, że jeśli dziecko przebywa w odpowiednio przygotowanym otoczeniu, to nauczy się ono żyć w harmonii z tym, co je otacza.<br />
Proces normalizacji objawia się, kiedy dzieci mają zapewnione odpowiednie otoczenie. Otoczenie, które jest <a title="Przeczytaj więcej o uporządkowanym otoczeniu w Montessori" href="http://www.tobeparents.org/pl/podejscie-montessori-teoria/porzadek-w-montessori-czesc-pierwsza-okres-szczegolnej-wrazliwosci-na-porzadek-i-lad/">uporządkowane</a>, piękne, z materiałami budzącymi zainteresowanie dziecka, z zapewnionym czasem i przestrzenią do samodzielnej i niezakłóconej pracy, w której dziecko może swobodnie wybierać czynność, nad którą chce pracować. W takim otoczeniu dziecko może wykorzystać swoją naturalną energię i rozwijać się normalnie. Obowiązkiem nauczyciela czy rodzica jest przygotowanie takiego otoczenia.</p>
<h3>Właściwości normalizacji</h3>
<p>Dr Maria Montessori wyróżniła cztery cechy, które pokazują, że proces normalizacji się pojawił:</p>
<ul>
<li>Zamiłowanie do pracy<br />
<blockquote><p><cite>Pierwszą z cech procesu normalizacji jest zamiłowanie do pracy. Oznacza to, że dziecko potrafi samodzielnie wybrać pracę oraz znajduje w niej radość i spokój</cite> &#8211; <a href="http://www.amazon.co.uk/gp/redirect.html?ie=UTF8&amp;location=http%3A%2F%2Fwww.amazon.co.uk%2FAbsorbent-Mind-John-Chattin-Mcnichols%2Fdp%2F0805041567%3Fie%3DUTF8%26s%3Dbooks%26qid%3D1206631799%26sr%3D8-2&amp;tag=joairafszc-21&amp;linkCode=ur2&amp;camp=1634&amp;creative=6738">The Absorbent Mind</a><img style="border: medium none  ! important; margin: 0px ! important;" src="http://www.assoc-amazon.co.uk/e/ir?t=joairafszc-21&amp;l=ur2&amp;o=2" border="0" alt="" width="1" height="1" />, strona 202</p></blockquote>
</li>
<li>Koncentracja<br />
<blockquote><p><cite>Aby wspomóc taki rozwój, nie wystarczy zapewnienie przypadkowych obiektów, ale my (nauczyciele, rodzice) musimy zorganizować świat zgodnie ze zmieniającym się zainteresowaniem dziecka</cite> &#8211; <a href="http://www.amazon.co.uk/gp/redirect.html?ie=UTF8&amp;location=http%3A%2F%2Fwww.amazon.co.uk%2FAbsorbent-Mind-John-Chattin-Mcnichols%2Fdp%2F0805041567%3Fie%3DUTF8%26s%3Dbooks%26qid%3D1206631799%26sr%3D8-2&amp;tag=joairafszc-21&amp;linkCode=ur2&amp;camp=1634&amp;creative=6738">The Absorbent Mind</a><img style="border: medium none  ! important; margin: 0px ! important;" src="http://www.assoc-amazon.co.uk/e/ir?t=joairafszc-21&amp;l=ur2&amp;o=2" border="0" alt="" width="1" height="1" />, strona 206</p></blockquote>
<p>Aby dziecko w odpowiedni sposób mogło wykorzystywać swoją twórczą energię i zaczęło się koncentrować musi mieć ono w swoim otoczeniu przedmioty, które odpowiadają jego teraźniejszemu stopniowi rozwoju i zainteresowaniom. To wymaga nieustannej obserwacji i odpowiedzi na to, co obserwujemy.</li>
<li>Samodyscyplina<br />
<blockquote><p><cite>Moment w którym koncentracja stanie się trwała &#8230; oznacza początek kolejnej fazy w formowaniu charakteru dziecka &#8230; Jest to zdolność skończenia pracy, którą rozpoczęło. Dzieci w naszych placówkach wybierają swobodnie swoje zadania i wyraźnie wykazują takie zdolności. Ćwiczą to codziennie przez wiele lat</cite> &#8211; <a href="http://www.amazon.co.uk/gp/redirect.html?ie=UTF8&amp;location=http%3A%2F%2Fwww.amazon.co.uk%2FAbsorbent-Mind-John-Chattin-Mcnichols%2Fdp%2F0805041567%3Fie%3DUTF8%26s%3Dbooks%26qid%3D1206631799%26sr%3D8-2&amp;tag=joairafszc-21&amp;linkCode=ur2&amp;camp=1634&amp;creative=6738">The Absorbent Mind</a><img style="border: medium none  ! important; margin: 0px ! important;" src="http://www.assoc-amazon.co.uk/e/ir?t=joairafszc-21&amp;l=ur2&amp;o=2" border="0" alt="" width="1" height="1" />, strona 217</p></blockquote>
</li>
<li>Towarzyskość<br />
<blockquote><p><cite>Każdy przedmiot istnieje tylko w jednym egzemplarzu, i jeśli jest on w użyciu, kiedy jakieś inne dziecko chce z nim pracować, to &#8211; jeśli jest ono znormalizowane &#8211; poczeka na niego, aż będzie on dostępny. Z takie podejścia rodzą się bardzo ważne cechy społeczne. Dziecko zaczyna rozumieć, że musi ono szanować pracę innych, nie dlatego, że ktoś mu powiedział, że musi, ale ponieważ taka jest rzeczywistość, której doświadcza ono codziennie.</cite> &#8211; <a href="http://www.amazon.co.uk/gp/redirect.html?ie=UTF8&amp;location=http%3A%2F%2Fwww.amazon.co.uk%2FAbsorbent-Mind-John-Chattin-Mcnichols%2Fdp%2F0805041567%3Fie%3DUTF8%26s%3Dbooks%26qid%3D1206631799%26sr%3D8-2&amp;tag=joairafszc-21&amp;linkCode=ur2&amp;camp=1634&amp;creative=6738">The Absorbent Mind</a><img style="border: medium none  ! important; margin: 0px ! important;" src="http://www.assoc-amazon.co.uk/e/ir?t=joairafszc-21&amp;l=ur2&amp;o=2" border="0" alt="" width="1" height="1" />, strona 223</p></blockquote>
</li>
</ul>
<p>Podsumowujące ten artykuł, chcielibyśmy przytoczyć jeszcze jeden cytat:</p>
<blockquote><p><cite>Tylko &#8216;znormalizowane&#8217; dzieci, wspierane przez odpowiednie otoczenie, pokazują w kolejnych fazach rozwoju te wspaniałe cechy, o których tu piszemy: spontaniczną dyscyplinę, nieprzerwaną i radosną pracę, poczucie społecznej pomocy i zrozumienia dla innych &#8230; Interesujące zadanie, samodzielnie wybrane, które ma tę zdolność, by wprowadzać koncentrację, a nie zmęczenie, wspiera dziecięcą energię i możliwości oraz prowadzi go do samodoskonalenia się &#8230; Można pokusić się o stwierdzenie, że te dzieci wykonują pewnego rodzaju duchowe ćwiczenia, znajdując drogę do samodoskonalenia się i wznoszenia się na wewnętrzene wyżyny swojej duszy.</cite> &#8211; <a href="http://www.amazon.co.uk/gp/redirect.html?ie=UTF8&amp;location=http%3A%2F%2Fwww.amazon.co.uk%2FAbsorbent-Mind-John-Chattin-Mcnichols%2Fdp%2F0805041567%3Fie%3DUTF8%26s%3Dbooks%26qid%3D1206631799%26sr%3D8-2&amp;tag=joairafszc-21&amp;linkCode=ur2&amp;camp=1634&amp;creative=6738">Maria Montessori,  The Absorbent Mind</a><img style="border: medium none  ! important; margin: 0px ! important;" src="http://www.assoc-amazon.co.uk/e/ir?t=joairafszc-21&amp;l=ur2&amp;o=2" border="0" alt="" width="1" height="1" /></p></blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.bycrodzicami.pl/podejscie-montessori-teoria/proces-normalizacji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

