Wielojęzyczność dla naszego dziecka

Wielojęzyczność dla naszego dziecka

Styczeń 17, 2008


Mieszkając obecnie w Irlandii, a będąc Polakami zastanawiamy się nad wprowadzeniem dwóch języków dla naszego dziecka od samego początku, by łatwiej mu było w przyszłości opanować je biegle. Postanowiliśmy więc znaleźć w różnych publikacjach na temat Montessori i wielojęzyczności czegoś na temat sposobów zrobienia tego prawidłowo i z pomocą dla dziecka.

Skorzystalismy z trzech pozycji: katalogu Michaela Olafa „Radosne dziecko. Niezbędnik Montessori od narodzenia do lat trzech”, artykułu Heni Clouts, która jest Finką mieszkającą w Anglii, opublikowanego w 77 numerze magazynu „Montessori International” oraz referatu pod tytułem „Dwujęzyczność, jak się do niej dochodzi, jej wady i zalety” wygłoszonego przez Ewę Rybacką ze Szwecji na IV Międzynarodowej Konferencji Polonijnej „Europa polskich ojczyzn”, która odbyła się w dniach 22 – 24 września 2005 roku w Szczecinie.

Więcej w tym artykule:


Powszechność dwu- i wielojęzczyności

Jak można przeczytać w referacie Pani Rybackiej i w artykule Heni Clouts około 70% ludności świata potrafi porozumiewać się w dwóch lub więcej językach. Większość dzieci na świecie zna więcej niż jeden język.

Należy tu jednak pamiętać o przyjęciu poprawnej definicji wielojęzyczności. Jak pisze Pani Rybacka, jeśli uznalibyśmy, że wielojęzyczność oznacza umiejętność posługiwania się kilkoma językami w takim samym stopniu, jak osoba jednojęzyczna posługuje się swoim językiem ojczystym, to niewiele osób mogłoby uznać siebie za wielojęzyczne.

Istnieją kraje, w których wielojęzyczność jest czymś zupełnie naturalnym. Przykładem mogą być takie państwa jak Irlandia (irlandzki – niestety bardzo żadko używany i angielski), Belgia (francuski, niderlandzki, niemiecki), Szwajcaria (niemiecki, francuski, włoski i romansz) i wiele innych.
Do góry

Sposoby na wprowadzenie wielojęzyczności dla naszego dziecka

W katalogu Micheala Olafa przeczytać możemy, że przyswajanie języków istniejących w otoczeniu zaczyna się, kiedy dziecko jest jeszcze w łonie matki, a następnie realizowane jest z sukcesem w czasie jego pierwszych miesięcy i lat życia. Dzieci w tym wieku mają niezwykłe możliwości, by chłonąć język z całą jego złożonością i to nie tylko jeden język. Dowodem na zdolności dziecka i możliwym rozwiązaniem na wprowadzenie wielojęzyczności mogą być słowa Dr Silvana Montanaro, która jest trenerką nauczycieli Montessori i Asystentów dla Niemowlęctwa.

Drugi język musi być używany w otoczeniu dziecka w pierwszym roku jego życia, w taki sposób, że jedna osoba lub więcej powinno mówić do dziecka lub w jego obecności w tym ‚dodatkowym’ języku.

Gdybyśmy mogli zapewnić dwa, trzy, cztery czy pięć różnych osób mówiących różnymi językami w obecności dziecka, mogłoby ono łatwo chłonąć je wszystkie bez żadnego szczególnego wysiłku z jego strony zakładając, że każda z tych osób mówi ZAWSZE I TYLKO w tym danym języku. Taka podatność na języki możliwa jest jedynie w pierwszych latach życia.

W Japoni zrodził się ostatnio pewien trend polegający na odgrywaniu dla niemowlęcia anglojęzycznych kaset trzy raz dziennie od narodzenia do szóstego miesiąca życia. Kiedy w wieku trzech, czterech lub pięciu lat te same dzieci będą miały okazję kontaktu z nauczycielem angielskiego, nauczą się one tego obcego języka znacznie łatwiej niz inne dzieci.
Rozważając wprowadzenie dwóch języków dla naszego dziecka zastanawialiśmy się jak zrobić to najlepiej. Myśleliśmy, że może podzielimy się rolami i jedno z nas będzie zawsze mówić do dziecka po polsku, a drugie po angielsku. Teraz ten pomysł wydaje nam się całkowicie chybiony. Jeśli dziecko od narodzenia począwszy ma tak ogromne możliwości chłonięcia języka i wszystkich jego skomplikowanych struktur, melodii, wymowy to wszystkie nasze błędy zostałyby przez dziecko przejęte i w przyszłości mogłyby stać się raczej trudnościami niż pomocą. Poza tym Pani Rybacka podkreśla w swym referacie, że rodzice powinni mówić do dziecka w języku, który jest im najbliższy, bo jest to język, w którym najłatwiej zbudować bliską relację. Jeśli jeden rodzic jest z pochodzenia Polakiem, a drugi Irlandczykiem to naturalne będzie, że będą oni mówić do dziecka odpowiednio po polsku i po angielsku. W naszym przypadku jednak oboje będziemy mówić do dziecka w języku polskim.

Aby nie pozbawiać naszego dziecka kontaktu z językiem angielskim w tych najważniejszym początkowym okresie wpadliśmy na kilka pomysłów.

Płyty CD i MP3
Płyty CD czy mp3-trójki z piosenkami, rymowankami, nagranymi opowiadaniami czy książkami mogą stać się najlepszym rozwiązaniem, by nasze dziecko miało stały kontakt z językiem angielskim lub jakimkolwiek innym i to w najlepszej formie, czyli z poprawną wymową, słownictwem i gramatyką.

Aby znaleźć na internecie różne dobre pozycje wystarczy wpisać w jakiejś wyszukiwarce „free audiobooks for children” i przyglądnąć parę rezultatów. Poniżej parę linków do stron, które udało nam się znaleźć, i które mogą być przydatne dla każdego:

Anglojęzyczni znajomi
Pomyśleliśmy też, że wizyty różnych anglojęzycznych znajomych, którzy byliby chętni rozmawiać z naszym dzieckiem, mogłyby stać się dla niego najlepszą okazją na obcowanie z żywym językiem.
Nic pewnie nie jest lepsze w nauce języka niż kontakt z interesującą i radosną osobą, którą chce się poznać.

Jak pisze w swoim artykule Heni Clouts dzieci najlepiej uczą się obcego języka przez kontakt z innymi dziećmi na podwórku czy w przedszkolu. Ona sama mówiła do swojego syna Bena od urodzenia po fińsku więc, kiedy poszedł do przedszkola nie znał angielskiego. Szybko nauczył się porozumiewać ze swoimi rówieśnikami i opanował angielski do tego stopnia, że na każde pytanie swej mamy zadanie po fińsku odpowiadał po angielsku. Nie należy się o to zupełnie martwić. Heni przestrzega tylko, by unikać tworzenia dziwolągów z połączenia dwóch języków, czego przykładem może być wyraz „luknąć” od angielskiego „look” i wiele innych podobnych konstrukcji.

Rodzice mówiąc do dziecka w swoim ojczystym języku zapewnią mu możliwość poznania jego języka ojczystego, porozumiewania się z rodziną w kraju pochodzenia, większych doświadczeń kulturowych, późniejszego odkrywania swoich korzeni. Autorka artykułu radzi, by pod żadnym pozorem nie zaniedbywać języka kraju pochodzenia i zawsze dbać o niego najbardziej. Potwierdza to również w swoim referacie Pani Ewa Rybacka.

Etykiety na przedmioty w domu
W Metodzie Montessori bardzo popularnym sposobem nauki języka jest przyczepianie etykietek z nazwą do różnych domowych przemiotów, mebli, narzędzi. W przypadku wprowadzania więcej niż jednego języka, można na takich etykietach obok siebie zapisać nazwę w dwóch językach.

Jedną z prac, jakie dzieci wykonują w Metodzie Montessori jest przyporządkowywanie odpowiednich obrazków, na przykład z różnymi formami wodnymi (jezioro, rzeka, morze, zatoka), do ich nazw. W tym przypadku nazwy również mogą być napisane w dwóch językach.

Książki
Aby ułatwić dziecku dostęp do kilku języków możemy zapewnić mu książki obrazkowe w różnych językach. W tych pierwszych miesiącach i latach dziecko jest bardzo wrażliwe na wszelkiego rodzaju doświadczenia i chłonie swoje otoczenie stając się jego odbiciem. W taki sam sposób będą działać również książki dające dziecku sposobność kontaktu z językiem pisanym.
Do góry

Dobre i złe strony wielojęzyczności

Wady
Pani Ewa Rybacka w swoim referacie stwierdza, że jako osoba dwujęzyczna, matka dwujęzycznych dzieci, nauczycielka pracująca z ludźmi dwu- i wielojęzycznymi nie dostrzega żadnych negatywnych skutków wynikających z wielojęzyczności. Są to tylko jej doświadczenia, a nie opinie poparte wynikami badań więc w dalszej kolejności autorka odwołuje się do książki Colina Bakera, profesora pedagogiki na Uniwersytecie w Wales, pod tytułem A Parents’ and Teachers’ Guide to Bilingualism.

Na pytania rodziców, którzy obawiają się wielojęzyczności odpowiada on następująco:

Wygląda na to, że niektórzy rodzice wychowujący swoje dzieci na dwujęzyczne, wyszukują u nich problemów językowych. Boją się negatywnych konsekwencji wynikających z dwujęzyczności. Zbyt mało rodziców poluje na korzyści i pozytywne skutki wynikające z dwujęzyczności.
i dalej:
Jak tylko pojawią się problemy w nauce, rozwoju języka lub problemy socjalne (niskie poczucie godności, niepewność siebie, mobbing) duża liczba rodziców ukierunkowuje się w stronę wiary, że dwujęzyczność jest możliwą przyczyną takiego stanu rzeczy. Kiedy jednojęzyczne dziecko ma problemy w szkole, rodzice kładą to na karb słabej motywacji dziecka, inteligencji, osobowości, metod nauczania lub szkoły.

Jeśli chodzi więc o wady dwujęzyczności to są one nieliczne i nie dokońca uwarunkowane jedynie znajomością więcej niż jednego języka.

  • Dziecko, które uczy się wielu języków naraz przebywa zwykle w społeczności wielokulturowej i mogą wyniknąć z tego pewne problemy z identyfikacją.
  • Dwujęzyczność dziecka to niewątpliwie duży wysiłek rodziców, którzy starają się dostarczyć dziecku odpowiednich bodźców i materiałów.
  • Jeśli język rodzinny zaniedbywany jest przez rodziców, kiedy zmienili oni kraj zamieszkania, to dziecko może opanować go tylko w stopniu ograniczonym, co może spowodować późniejsze kłopoty w dalszej edukcji.

Zalety
Przechodząc do zalet wielojęzyczności Pani Rybacka cytuje raz jeszcze Colina Bakera i stwierdza, że podstawową zaletą i podstawą wszystkich zalet jest fakt, iż osoby wielojęzyczne posiadają większe możliwości niż jednojęzyczne. A cytat brzmi następująco:

Decyzja o wychowaniu dzieci na dwujęzyczne jest decyzją ważną. Jej wpływ na dzieci i rodziców będzie odczuwalny przez całe życie. Fakt bycia dwujęzycznym lub jednojęzycznym może warunkować dziecka tożsamość, warunki socjalne, nauczanie, zajęcia, małżeństwo, miejsce zamieszkania, podróże i sposób myślenia.

Zalety wielojęzyczności są więc bardzo liczne i dobrze nam znane:

  • Możliwość porozmiewania się z większą grupą ludzi na całym świecie
  • Większe możliwości znalezienia pracy
  • Szersze horyzonty myślenia i pojmowania pewnych spraw
  • Większe zrozumienie pochodzenia wyrazów, umiejętności słowotwórcze
  • Osoby znające więcej niż jeden język mają więcej cierpliwości i zrozumienia w kontaktach z osobami uczącymi się jakiegoś języka

Do góry

Przytoczone powyżej źródła przekonują nas, że dwujęzyczność czy wielojęzyczność jest dla naszego dziecka przed wszystkim szansą. Dlatego chcemy spróbować i myślimy, ze sposoby, które przyszły nam do głowy przydadzą się wszystkim rodzicom, którzy postanowią dać swym dzieciom szansę na wielojęzyczność. Z niecierpliwością czekamy również na wasze komentarze, sugestie, doświadczenia. Za wszelkie wpisy z góry serdecznie dziękujemy!
Do góry

komentarzy 12 dla “Wielojęzyczność dla naszego dziecka”

  1. Ewa

    Witam!
    Przypadkowo trafiłam na tę stronę, ale ucieszył mnie fakt, że są Rodzice, którzy od początku zastanawiają się nad „przyszłością językową” swoich dzieci i że potencjalną wielojęzyczność traktują jako poszerzenie możliwości dziecka.
    Jak dzisiaj wygląda rozwój języków u Państwa synka?
    Łączę pozdrowienia

  2. Joanna i Rafał Szczypka

    Witamy serdecznie!
    Bardzo cieszymy się z tego komentarza.
    Jaś skończył właśnie pierwszy rok. Tak jak już pisaliśmy w artykule mówimy do niego oboje tylko po polsku, no chyba, że słuchamy jakiś angielskich piosenek i podśpiewujemy sobie razem z wykonawcami.
    W domu słuchamy muzyki z całego świata – po polsku, angielsku, francusku, w jakiś językach afrykańskich i azjatyckich.
    Książeczki mamy w języku polskim i angielskim.
    Czasem odwiedzają nas irlandzcy znajomi i wtedy mówią do Jasia po angielsku. Często też bywamy w naszym miasteczku na mszy, która jest po angielsku.
    Od paru miesięcy wprowadzamy też parę znaków z języka migowego dla niemowląt, co jest sprawą bardzo interesujacą, bo Jaś po jakiś 2 miesiącach zaczął pokazywać, że chce mu się pić.
    Mówi narazie głównie ‚tata’, czy to na tatę czy na mamę, czy nawet na innych ludzi. Za to wydaje nam się, że rozumie bardzo dużo. Potrafi wskazać wiele przedmiotów, o których mówimy. Zależy to oczywiście w dużej mierze od jego własnej woli, która jest w ciagłym rozwoju więc jak mu się chce to pokazuje, a jak nie to nie. Buty, szal, czapka, kurtka, mikser, odkurzacz, pielucha, śliniak, tacka, pies, mrówki itd to wszystko wyrazy, które mają dla niego konkretne znaczenie.

    Jeśli znajdzie Pani trochę czasu to bardzo prosilibyśmy o jakieś wskazówki, bo ostatnio problem dwujęzyczności,a przede wszystkim zaniedbywania języka ojczystego przewija się w mediach coraz częściej. Jak pogodzić zachowanie solidnych podstaw naszego języka ojczystego, a zarazem wykorzystać potencjał dziecka na wchłanianie innych języków?

  3. Marta

    Witam
    Mieszkamy z synkiem(13mcy) w Dublinie i oboje z racji ze jesteśmy polakami mówimy w domu po polsku. Mamy bliskich znajomych ze Słowacji i Hiszpanii i poprosiłam ich aby do synka mówili w swoim języku. Nie wiem czy to da jakiś rezultat ale sama świadomość jakiegokolwiek osłuchania z tymi językami. Mam pytanie odnośnie bajek, płyt jest ich tak dużo na rynku ze naprawdę ciężko wybrać które będą i edukacyjne, i pomocne w nauce języka dla synka.Jeżeli moglibyście podsunąć nam sprawdzone, angielskie pozycje;-) Dziękuje i pozdrawiam

  4. Joanna i Rafał Szczypka

    Witaj Marto!
    My staramy się wybierać płyty czy książki, które pokazują coś rzeczywistego. Z zasady nie kupujemy bajek, gdzie zwierzęta mówią, albo dzieją się jakieś fantastyczne rzeczy.

    Ostatnio kupilismy małe tekturowe książeczki o traktorach, częściach ciała, różnych rodzajach ciężarówek. Jan się tym ostatnio interesuje i często spędza nad książką nawet do 20 minut. Pyta ‚to?’, ‚to?’ i tak ciągle, a my odpowiadamy.

    Co do słuchania to narazie korzystaliśmy tylko z audiobooków, które są na stronach podanych w artykule powyżej, nie kupowaliśmy żadnych płyt.

    Z muzyki lubimy http://www.cedarmont.com/audio/toddlertunes.html http://www.cedarmont.com/audio/preschoolsongs.html – tu jest dużo popularnych angielskich piosenek dla dzieci w świetnym wykonaniu. To chrześcijański zespół dziecięcy. Lubimy też inne ich piosenki. Tu można też trochę posłuchać: http://www.connemara.net/video/index.aspx?videoid=9hGM-BLOgUI i na youtube jest tego dużo.

    Ostatnio zapisaliśmy Jana na zajecia Music do Gymboree http://www.playandmusic.ie/b2c/index.shtml i tam wiele z tych piosenek jest w ciągłym użyciu.

    Napiszcie proszę co Wy czytacie i słuchacie??
    Dziękujemy i pozdrawiamy
    Asia i Rafał

  5. Kasia

    Znalazłam też świetną stronę, z której można ściągnąć i posłuchać znane bajki po angielsku: http://storynory.com/
    Polecam!

  6. Joanna i Rafał Szczypka

    Kasiu, bardzo dziękujemy za podzielenie się tym linkiem! Pozdrawiamy :)

  7. Max

    Witam,
    Nasza rodzina mieszka w Polsce i oboje jesteśmy Polakami, jednak ja zdecydowałem się od samego początku mówić do dzieci po angielsku (posługuję się nim na co dzień zawodowo). Obecnie synek ma 4,5 roku a córeczka niecały roczek. Synek rewelacyjnie posługuje się 2 językami (choć polski z racji przedszkola i całego środowiska polskiego jest silniejszy). Potrafi myśleć a nawet śnić w obydwu językach. Jego zdolność do przyswajania obydwu języków przeszła moje najśmielsze oczekiwania i naprawdę robi to wrażenie, gdy potrafi przełączać się pomiędzy językami tłumacząc to co usłyszał.
    Z mojej strony odnośnie literatury angielskiej dla dzieci mogę polecić całą serie „Little Miss” oraz „Mr.” Zabawne, pouczające i z morałem.
    Zapraszam także na forum „Wielojęzyczność w Rodzinie” gdzie znajdziecie dużo porad i materiałów jak rozwijać i podtrzymywać wielojęzyczność.
    Pzdr
    Max

  8. Magda

    Witam serdecznie (jeśli ktokolwiek jeszcze to przeczyta ;) )

    Jestem mamą 15 miesięcznego dziecka i żoną Belga. Na stałe (póki co) mieszkamy w Polsce, natomiast w Belgii jesteśmy kilka razy w roku. Do naszej córki mówimy w swoich językach (ja po polsku, mąż po niderlandzku) i ona doskonale oba te języki rozumie, mimo iż jeszcze nie zaczęła mówić (poza drobnostkami czy dwuliterówkami jak „da”->daj). W każdym razie w obu językach potrafi wskazać nosek/ucho itp, dać buzi (na prośbę) itd. U nas jest to naturalne i od początku wiedzieliśmy, że tak chcemy ją wychować. Z przyjemnością jednak przeczytałam powyższy artykuł i komentarze, za linki też serdecznie dziękuję! :) Wcześniej nawet o Montessori nie słyszałam, bo my robiliśmy to „automatycznie”, ale z przyjemnością wczytam się w dalsze artykuły. Chciałabym również, aby córka, dzięki swoim zabawkom i piosenkom była „obsłuchana” również z językiem angielskim, chociaż z drugiej strony w Polsce wielojęzyczność od urodzenia nie jest tak popularna jak u męża w Belgii…

    PS. Joanno i Rafale – czy moglibyście polecić mi jakieś publikacje z „języka migowego dla niemowląt” ?

    Pozdrawiam gorąco :)

  9. Joanna i Rafał Szczypka

    @Magda
    Dziękujemy serdecznie za komentarz.
    O języku migowym dla niemowląt pisaliśmy tutaj: http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-domu/bobomigi-czyli-jezyk-migowy-dla-niemowlat-jak-rozmawiac-z-dzieckiem-zanim-potrafi-ono-mowic/

    Proszę też spojrzeć na stronę: http://babysigns.pl/

    Pozdrawiamy :)

  10. ewald

    Szanowny Panie Maksie,
    nie idź Pan tą drogą!
    Ażeby się zbyt długo nie rozpisywać, powiem tylko, że mój ojciec jest germanistą, który postępował podobnie jak Pan i od wczesnego dzieciństwa nawijał do mnie po niemiecku. Skutek? Od mniej więcej 14 roku życia z premedytacją nie używam tego języka, mimo że rozumiem właściwie wszystko. Dodatkowo, nauka niemieckiego wyzwala we mnie niechęć, bo związana jest z latami nieumyślnego maltretowania psychicznego(rok powiedzmy 1995, otwarcie pierwszego w mieście mcdonalda, ojciec przywołuje mnie do porządku po niemiecku, wywołując powszechne, niekoniecznie pozytywne, zainteresowanie). Zamiast nauczyć języka spowodujesz Pan u Dzieci traumę, a chyba nie o to chodzi. Lepiej wprowadzać drugi język(w sytuacji gdy oboje rodziców to Polacy w Polsce) stopniowo, od 3 roku życia, za sprawą np nauczycieli, uczących grupę w przedszkolu. Co z tego, że doskonale rozumiem niemiecki, skoro już nigdy w życiu nic nie powiem w tym języku, a z Niemcami celowo rozmawiam po angielsku?

  11. Monika

    Nie każdy musi mieć takie same doświadczenia emocjonalne i takie same traumy. W Montessori wierzymy, że każdy człowiek rozwija się wg indywidualnego planu rozwojowego i różne osoby inaczej zareagują na ten sam bodziec.
    Jestem w trochę innej sytuacji niż przedmówcy, bo jestem samodzielną mamą 2-letniego chłopca, który jest dwujęzyczny. Od początku zastanawiałam się, jak w naturalny sposób wprowadzić dodatkowy język, skoro opcja „dwoje rodziców-dwa języki” odpada. Syn chodzi do anglojęzycznego przedszkola od 15 m-ca życia, czyli odkąd zaczął mówić w zrozumiały sposób. Z radością posługuje się oboma językami w mowie, śpiewankach, mówi pełnymi zdaniami. W domu mówimy głównie po polsku, ale zdarzają się nam zabawy i rozmowy po angielsku. Proste materiały, jak karty językowe, robię w dwóch egzemplarzach językowych.

  12. Max

    Szanowna ewald
    Dziękuję za odpowiedź lecz po przeczytaniu pani postu zacząłem wątpić że to wyłącznie język komunikacji z pani ojcem miał wpływ na obecne nastawienie do tego jezyka. Odnoszę wrażenie że właściwy problem tkwił w relacjach pomiędzy wami a nie ich leksykalnej płaszczyźnie.
    Ją na pierwszym miejscu zawsze stawiałem relacje pomiędzy nami i gdyby w nich przeszkodą byłby język bez wahania bym go zmienił.
    Mój syn ma obecnie 7 lat i jego drugi język ustabilizował się na tyle że zaproponowałem mu aby sam zdecydował o języku w jakim chce że mną rozmawiać i bez wahania wybrał angielski.
    Bardzo lubi mówić w tym języku gdyż to nie tylko jezyk komunikacji między nami lecz także z jego anglojęzycznymi kolegami (także i naszymi znajomymi) jezyk jego ulubionych książek i filmów które od zawsze były jego częścią życia.
    Sam zaczął dostrzegać zalety swojego daru do tego stopnia że mówi sam o sobie że jest dwujęzyczny i nie ukrywa tego a wręcz jest z tego dumy.
    A szkoły dla maluchow, fakty mówią za siebie bardzo mizerna skuteczność za mocno wyśrubowaną cenę. Jednak to już indywidualna decyzja każdego z rodziców czy posyłać na angielski swojego 3 latka jednak o dwujęzycznosci nie będzie tu nigdy mowy.

Czas na Twój komentarz