Jan skończył już dziewięć miesięcy

Jan skończył już dziewięć miesięcy

Październik 24, 2008

Jesień już zadomowiła się u nas na całego, a Jan właśnie skończył dziewięć miesięcy. Jesień w Celbridge podziwiamy na codziennych spacerach. Jankowi bardzo się ta pora roku podoba, a szczególnie żółte liście i inne skarby jesieni, które chętnie zbiera i obserwuje. Na spacery chodzimy z wózkiem, w którym Jan dość spokojnie siedzi, czasem próbuje go też popychać.

Buszujący w jesiennych liściach

Buszujący w jesiennych liściach

Jan pchający swój drewniany wózek

Jan pchający swój drewniany wózek

Ten miesiąc Jan spędził na dość intensywnym doskonaleniu swoich pierwszych kroków. Trzymając się czy to łóżka, szafki, czy poręczy próbował przesuwać się w kierunku przez siebie wymierzonego celu. Przeważnie było to coś, co przyciągnęło jego uwagę i do czego ruchem wahadłowym się jak najszybciej chciał dostać. Swoje pierwsze kroki do przodu zrobił korzystając ze swojego nowego drewnianego wózka, pchając go przed sobą. Tak był tym swoim osiągnięciem uradowany, że szedł i pchał od ściany do ściany. Zawracać nie potrafi, toteż denerwował się nieco, kiedy wózek nie chciał dalej jechać. W sumie pomagamy mu przy zmianie kierunku, choć prawdopodobnie odbieramy mu tym własną satysfakcję, z odkrycia jak zrobić to samodzielnie. Mamy nadzieje, że sam na to niedługo wpadnie i zamiast marudzić spróbuje jakoś ten wózek odwrócić. Czasem udaje mu się już ruszyć z powrotem, ale póki co tylko czasem, jak się akurat uda. Ale nie ma się co dziwić, nie jest łatwo ten wózek odwrócić.

Jan odkrywa odkurzacz

Jan odkrywa odkurzacz

Zainteresowanie kablami nadal u Jana jest dość duże, właściwie wszystko co sznurek przypomina jest przez Janka ciągnięte. Nauczył się już jak rozwinąć kłębek muliny, czy wełny i tak go zaplątać, że nie lada wyzwaniem jest teraz go rozplątać. Przeciąga po całym mieszkaniu ciuchcie, do której przywiązaliśmy mu sznurek i robi jej tor przeszkód wchodząc pod stół, stołki. Dobrze, że sznurek jest krótki. Żelazko, które wędrowało za Jankiem po mieszkaniu, zamienił na odkurzacz. Od tygodnia jak tylko sobie o nim przypomni to staje pod drzwiami, za którymi mamy go schowany i czeka, a gdy mu go wyciągnę to ciągnie za rurę czy kabel próbując go przeciągnąć. Staje też za nim i próbuje popychać. Potrafi się naprawdę dość długo nim zajmować. Czego nie można powiedzieć o zabawkach, które stoją na półce często nie tknięte.

Jan stoi trzymając się poręczy w przedpokoju

Jan stoi trzymając się poręczy w przedpokoju

Janek ćwiczył też w ciągu tego miesiąca swoje ręce. Tak sobie pomyślałam wspominając naszą ostatnią wizytę w ZOO, że jego ruchy dłoni przypominają ruchy dłoni małpy. Można to przede wszystkim zaobserwować, gdy karmi się za ich pomocą podczas posiłków. Choć nie wiem czy małpy potrafiłyby nakładać zakrętkę na słoik… to jego kolejne od niedawna dość często wybierane zadanie. Polega ono na tym, że Jan wrzuca do słoika jakiś klocek, potem go wyjmuje, póki co w różny sposób, w zależności od tego czy kciuk mu się zmieści w słoiku, bo jeśli nie, to klocek po prostu wysypuje i nakłada na słoik nakrętkę albo ją zdejmuje. Czasem potrafi się nieźle nad tym skupić i robić to naprawdę powoli.

Czytanie książek nadal przebiega podobnie, to znaczy lepiej znać na pamięć, co dalej się stało, bo Jaś zajmuje się ciągłym przewracaniem bądź zamykaniem książki. Zauważyłam jednak, że czasem sam sobie bierze książkę z grubymi tekturowymi stronami i przewraca, wzdychając i stękając, nie wiem czy nad treścią, ale na pewno nad przewracaniem…

Spanie Janka ostatnio przebiega dość podobnie, pobudka o 5 rano, a zasypianie o 6 wieczorem. Po karmieniu rano, codziennie rutynowo robi na nocniku kupę, potem bawi się ze 2 godzinki i zasypia na godzinkę. Później jeszcze raz śpi około godziny koło południa. Zasypiać Jasiu się chyba w końcu nauczył, a nie było łatwo, kto słyszał ten wie.. Trochę to trwało zanim się przyzwyczaił do tego, że zamykamy drzwi do jego pokoju jak idzie spać i nie podobało mu się, że nie może dalej raczkować po całym mieszkaniu. Teraz jest idealnie, śpiewamy, Jan kładzie się na materacu, wychodzimy, i już nawet nie chce mu się z niego schodzić, tylko śpiewa sobie ładnie aż zaśnie.

Jemy już niemal wszystko za wyjątkiem tego, co nas uczula. Odkryliśmy mleko ryżowe, więc jemy go zamiast tego zmodyfikowanego krowiego. Samodzielnie Janek je tylko rękami, łyżkę nadal używa tylko do zabawy. Właściwie stracił kompletnie nią zainteresowanie, nawet nie próbuje wkładać do buzi, tak jak zdarzało mu się robić wcześniej. Chętnie przyraczkowuje na posiłki i czasem sam wstaje od stolika po jedzeniu.

To tyle na ten miesiąc i już z niecierpliwością wyczekujemy, co nowego przyniesie każdy nowy dzień.

Czas na Twój komentarz