<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>BYĆ rodzicami - Idee Marii Montessori w wychowaniu, rozwoju i edukacji dziecka</title>
	<atom:link href="http://www.bycrodzicami.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.bycrodzicami.pl</link>
	<description>Blog Joanny i Rafała Szczypka, edukacja domowa od narodzenia</description>
	<lastBuildDate>Tue, 06 Dec 2011 00:11:27 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Familiaris.pl &#8211; zapraszamy do naszego przyjaznego rodzinie sklepu internetowego!</title>
		<link>http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-domu/familiaris-pl-sklep-przyjazny-rodzinie/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=familiaris-pl-sklep-przyjazny-rodzinie</link>
		<comments>http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-domu/familiaris-pl-sklep-przyjazny-rodzinie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Nov 2011 22:58:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Joanna i Rafał Szczypka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Montessori w domu]]></category>
		<category><![CDATA[familiaris]]></category>
		<category><![CDATA[gry planszowe kooperacyjne]]></category>
		<category><![CDATA[sklep]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.bycrodzicami.pl/?p=1845</guid>
		<description><![CDATA[Witajcie, dziś chcielibyśmy przedstawić Wam nasze kolejne dziecko! Co? Znów? Zaskoczeni? Po pierwsze to nazywa się familiaris.pl, a dodatkowo nad jego powstaniem, narodzinami i obecnym życiem pracują aż 4 osoby, bo będziemy wychowywać je wspólnie z naszymi przyjaciółmi Anią i Damianem. Do tej nowej przygody zapraszamy i Was. Jak to noworodek, strona familiaris.pl jest jeszcze [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_1852" class="wp-caption alignright" style="width: 250px"><a href="http://familiaris.pl"><img class="size-full wp-image-1852" title="Familiaris - Przyjazne Rodzinie" src="http://www.bycrodzicami.pl/wp-content/uploads/2011/11/screenshot.png" alt="" width="240" height="180" /></a><p class="wp-caption-text">Serdecznie zapraszamy na stronę naszego sklepu Familiaris.pl</p></div>
<p>Witajcie, dziś chcielibyśmy przedstawić Wam nasze kolejne dziecko! Co? Znów? Zaskoczeni? Po pierwsze to nazywa się <a title="Poznaj nasz sklep internetowy przyjazny rodzinie" href="http://familiaris.pl">familiaris.pl</a>, a dodatkowo nad jego powstaniem, narodzinami i obecnym życiem pracują aż 4 osoby, bo będziemy wychowywać je wspólnie z naszymi przyjaciółmi Anią i Damianem. Do tej nowej przygody zapraszamy i Was.</p>
<p>Jak to noworodek, strona familiaris.pl jest jeszcze bardzo mała, ale daje już o sobie głośno znać. Ufamy, że z dnia na dzień będzie rosnąć i dawać coraz więcej radości wszystkim, którzy się z nią stykają.</p>
<h3>Mały przewodnik po familiaris.pl</h3>
<ul>
<li>Na naszym blogu znajdziecie najnowsze wieści od nas, nasze refleksje i rekomendacje. Zachęcamy do zostawiania komentarzy i dzielenia się poprzez różne media wirtualne. W <a title="Przeczytaj nasza wiadomość powitalna na familiaris.pl" href="http://familiaris.pl/witaj-swiecie/">naszym pierwszym wpisie</a> możecie przeczytać między innymi skąd wzięła się nazwa Familiaris.</li>
<li>Na stronie <a title="Poczytaj o naszej misji, celach i autorach Familiaris.pl" href="http://familiaris.pl/o-familiaris/">O Familiaris</a> znajdziecie garść informacji o naszym pomyśle, a także krótkie notki biograficzne o nas.</li>
</ul>
<p><span id="more-1845"></span></p>
<div id="attachment_1854" class="wp-caption alignright" style="width: 260px"><a href="http://familiaris.pl/sklep/krolewna/"><img class="size-full wp-image-1854" title="Plansza gry kooperacyjnej Królewna" src="http://www.bycrodzicami.pl/wp-content/uploads/2011/11/ksiezniczka-cala-plansza-e1321311407918.jpg" alt="" width="250" height="250" /></a><p class="wp-caption-text">Królewna - Ekscytująca kooperacyjna gra planszowa dla dzieci od czwartego roku życia z nutką fantazji, która zapewni wiele chwil spędzonych na podejmowaniu coraz bardziej przemyślanych wspólnych decyzji. Jest to jedna z najbardziej cenionych gier kooperacyjnych przez najmłodszych graczy.</p></div>
<h3>Gry Planszowe Kooperacyjne</h3>
<p>Wreszcie w naszym sklepie znajdziecie rzecz dosyć nową, bo są nią <strong><a href="http://familiaris.pl/sklep/product-category/gry-planszowe-kooperacyjne/">gry planszowe kooperacyjne</a></strong>. Ich nowość i niezwykłość polega na tym, że wszyscy gracze powinni ze sobą jak najskuteczniej współpracować, a nie konkurować, aby grę wygrać. Wygrywają albo wszyscy, albo nikt.</p>
<p>W ofercie mamy gry o bardzo prostych zasadach, w które mogą grać już 3-4 latki, takie jak:  <a href="http://familiaris.pl/sklep/zniwowanie/">Czas plonów</a>, <a href="http://familiaris.pl/sklep/kocur-max/">Kocur Max</a>, <a href="http://familiaris.pl/sklep/krolewna/">Królewna</a>, <a href="http://familiaris.pl/sklep/zamki-na-piasku/">Zamki na piasku</a> czy <a href="http://familiaris.pl/sklep/zima/">Zima</a>, ale gry te mają również trudniejsze wersje dla nieco starszych dzieci, a także gry dla wymagających graczy &#8211; starszych dzieci i dorosłych, takie jak <a href="http://familiaris.pl/sklep/zlap-klusownika/">Złap Kłusownika</a>, <a href="http://familiaris.pl/sklep/archipelag/">Archipelag</a> i <a href="http://familiaris.pl/sklep/mount-everest/">Mount Everest</a>.</p>
<p>Zależy nam, by produkty, które oferujemy na <a href="http://familiaris.pl/">familiaris.pl</a> służyły rozwojowi całej rodziny, on najmłodszych, poprzez starsze dzieci, rodziców, a pewnie i dziadków. Uważamy, że gry planszowe kooperacyjne świetnie się w tę ideę wpisują, bo angażują całą rodzinę, nie wykluczają słabszych, dają możliwość wzajemnej współpracy, dialogu, wspólnego przeżywania miłych uczuć związanych ze zwycięstwami, czy przykrych uczuć, kiedy nie udało się osiągnąć celu gry. Zachęcamy, by na przeżywaniu tych uczuć się nie kończyło, ale by świadomie przyjmować odpowiedzialne postawy i jeszcze raz wspólnie, z większym niż dotychczas zaangażowaniem podejść do współpracy.</p>
<h3>Gry jako prezenty</h3>
<p>Jeśli szukacie prezentu dla dziecka z okazji urodzin czy z innej okazji, to bardzo polecamy właśnie gry kooperacyjne. Gra taka będzie stanowić zarówno najwyższej jakości podarunek, jak również może okazać się najlepszą formą spędzania czasu podczas urodzinowej uroczystości pomagając we wzajemnym poznaniu się wszystkich jej uczestników.</p>
<p>Pozdrawiamy Was ciepło i do napisania.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-domu/familiaris-pl-sklep-przyjazny-rodzinie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Witamy Helenę Martę</title>
		<link>http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-domu/witamy-helene-marte/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=witamy-helene-marte</link>
		<comments>http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-domu/witamy-helene-marte/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Sep 2011 11:53:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Joanna i Rafał Szczypka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Montessori w domu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.bycrodzicami.pl/?p=1839</guid>
		<description><![CDATA[Z radością ogłaszamy, że w niedzielę, 25 września 2011 r., przyszła na świat Helena Marta. Jesteśmy bardzo dumni z tego faktu i cieszymy się również, że po raz drugi mogliśmy rodzić w domu. Jako mąż i tata jestem bardzo dumny z moich dzielnych kobiet. Mam teraz parę dni wolnego od pracy, żeby pobyć w domu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Z radością ogłaszamy, że w niedzielę, 25 września 2011 r., przyszła na świat Helena Marta. Jesteśmy bardzo dumni z tego faktu i cieszymy się również, że po raz drugi mogliśmy rodzić w domu.</p>
<p>Jako mąż i tata jestem bardzo dumny z moich dzielnych kobiet. Mam teraz parę dni wolnego od pracy, żeby pobyć w domu z żoną i dziećmi, gotować i dbać o to, co każdemu potrzeba. Mam nadzieję, że podołam co najmniej tak dobrze jak te moje dzielne kobiety.<br />
Proszę o modlitwę i do usłyszenia wkrótce.</p>
<p><div id="attachment_1841" class="wp-caption aligncenter" style="width: 490px"><img class="size-full wp-image-1841" title="Helena Marta" src="http://www.bycrodzicami.pl/wp-content/uploads/2011/09/helena-marta.jpg" alt="Helena Marta, dzień po narodzinach" width="480" height="361" /><p class="wp-caption-text">Helena Marta, dzień po narodzinach</p></div><br />
<span id="more-1839"></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-domu/witamy-helene-marte/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Niemowlę w podejściu Montessori a kontinuum rozwojowe</title>
		<link>http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-domu/niemowle-w-podejsciu-montessori-a-kontinuum-rozwojowe/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=niemowle-w-podejsciu-montessori-a-kontinuum-rozwojowe</link>
		<comments>http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-domu/niemowle-w-podejsciu-montessori-a-kontinuum-rozwojowe/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Aug 2011 12:15:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Joanna i Rafał Szczypka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Montessori w domu]]></category>
		<category><![CDATA[Podejście Montessori - teoria]]></category>
		<category><![CDATA[judi orion]]></category>
		<category><![CDATA[kontinuum rozwojowe]]></category>
		<category><![CDATA[niemowlę w montessori]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój emocjonalny]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój języka]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój ruchu]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój woli]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.bycrodzicami.pl/?p=1756</guid>
		<description><![CDATA[Artykuł ten jest tłumaczeniem z języka angielskiego tekstu &#8220;The Montessori Infant and the whole developmental continuum&#8221;, którego autorką jest Judi Orion. Tekst ten jest wykładem wygłoszonym przez Judi Orion na konferencji organizowanej przez NAMTA i zatytuowanej: The Montessori Assistants to Infancy from All Perspectives: The Journey from Unconcious to Consious, która odbyła się w Baltimore [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignright size-full wp-image-1824" title="Jan18tydzien-029" src="http://www.bycrodzicami.pl/wp-content/uploads/2011/08/Jan18tydzien-029.jpg" alt="" width="300" height="225" /><small>Artykuł ten jest tłumaczeniem z języka angielskiego tekstu &#8220;The Montessori Infant and the whole developmental continuum&#8221;, którego autorką jest Judi Orion. Tekst ten jest wykładem wygłoszonym przez Judi Orion na konferencji organizowanej przez <a title="Przejdź na stronę Północnoamerykańskiego Stowarzyszenia Nauczycieli Montessori (NAMTA)" href="http://www.montessori-namta.org/">NAMTA </a>i zatytuowanej: The Montessori Assistants to Infancy from All Perspectives: The Journey from Unconcious to Consious, która odbyła się w Baltimore w Październiku 2008 r. Oryginalny angielski tekst został opublikowany w &#8216;The NAMTA Journal&#8217;, Vol. 34, No.1, Zima 2009. Tekst został przetłumaczony za zgodą jego autorki.</small></p>
<p><small><strong>Judi Orion</strong> jest dyrektorem programu kształcenia Montessoriańskich Asystentów Niemowlęctwa (Montessori Assistant to Infancy) w <a title="Przejdź na stronę Instytutu Montessori w Denver" href="http://www.tmidenver.com/programs/assistants-to-infancy">Instytucie Montessori w Denver</a>, Stany Zjednoczone.  Posiada dyplom AMI na poziomie przedszkolnym (3-6), a dyplom Asystenta Niemowlęctwa otrzymała podczas pierwszego kursu tego typu, który odbył się w Rzymie.</small></p>
<p><small>Judi prowadziła jako nauczyciel grupy przedszkolne (3-6) oraz grupy niemowlęce (0-3), oraz jest wykładowcą, egzaminatorem i konsultantem podczas kursów dla nauczycieli na obu poziomach kształcenia. Kursy dla nauczycieli prowadzi na całym świecie, a także często przemawia na różnych konferencjach Montessori w kraju i zagranicą.</small></p>
<hr />
<p>Dzień dobry! I witam was w czasie tych paru dni, kiedy skupimy się nad dziećmi poniżej 3 roku życia. Wspaniele jest widzieć tylu Montessorian zainteresowanych tym etapem rozwoju dziecka.</p>
<p>Kiedy będę przyglądać się pracom nad rozwojem dzieci od poczęcia do 3 roku życia w kontekście Montessori, chciałabym również spojrzeć poza Montessori, w świat neurobiologii i psychiatrii niemowlęcej.<span id="more-1756"></span></p>
<p>W neurobiologi mówi się o &#8216;okresach krytycznych&#8217;, czyli o okresach czasu, kiedy tworzą się lub umacniają pewne struktury nerwowe. Te &#8216;okresy&#8217; mogą być krótkie lub długie, w zależności od tworzonych struktur. Kiedy dany okres mija, utworzenie pewnych struktur nerwowych staje się niezwykle trudne lub niemożliwe. Na przykład, dziecko z prawidłowym wzrokiem w momencie urodzenia, które żyłoby w ciemności, nigdy nie rozwinie struktur nerwowych potrzebnych, by połączyć wrażenia wzrokowe z korą wzrokową w mózgu, gdzie są one przetwarzane. Ocze mogą być zdrowe, funkcjonujące zupełnie prawidłowo, ale to mózg &#8216;widzi&#8217;, a nie tylko oczy. Nerwy potyliczne (większy i mniejszy) muszą połączyć się z korą wzrokową, aby wrażenia wzrokowe mogły być przetwarzane i rozumiane (Badania tego typu zostały przeprowadzone na kociętach).  &#8217;Okresy krytyczne&#8221; występują w wielu różnych aspektach rozwoju, o których większość z nas myśli, że dzieją się one naturalnie, bez żadnej koniecznej interwencji z zewnątrz, jak na przykład rozwój mowy, rozwój ruchu zarówno tego ogólnego (pełzanie, raczkowanie, chodzenie itd.) jak i tego precyzyjnego (np. ruchy dłoni, palców itd.), kontrola odruchów, empatia, i tak dalej. Dr Lise Eliot powie nam o tym póżniej z perspektywy neurobiologii.</p>
<p>W psychiatrii dziecięcej, pierwsze trzy lata po narodzeniu dziecka są czasem ustalania się wzorów przywiązywania się i separacji. Istnieje kilka różnych stadiów procesu powstawania wzorów ludzkich relacji. Kształtowanie się owych wzorców wspomaga z kolei proces indywidualizacji. O tym będziemy później słyszeć od Dr Louise Kaplan.</p>
<p>Dr Montessori mówiła o dziecku w jego pierwszych dwóch, trzech latach życia, jako o psychicznym lub duchowym embrionie. Co miała przez to na myśli i w jaki sposób okres ten staje sie podstawą dalszego rozwoju?</p>
<p>Montessori często porównywała psychiczny aspekt rozwoju do fizycznego rozwoju dziecka w okresie przedporodowym. Musimy tutaj krótko wspomnieć o stadium embrionalnym. Jest to kluczowy okres dla rozwoju trwający od około trzeciego tygodnia po poczęciu do końca drugiego miesiąca ciąży. W tym okresie powstają wszystkie układy i organy ciała, w zasadzie formuje się całe fizyczne ciało. W czasie tego kluczowego okresu ciało matki odgrywa bardzo istotną rolę. Rozwijający się embrion jest niezmiernie wrażliwy na wszelkie negatywne wpływy środowiska. Narkotyki, alkohol, wirusy itp. mogą mieć niszczycielski wpływ na embrion, skutkując wrodzonym niedorozwojem. Niektóre wady wrodzone mogą być skorygowane poprzez interwencję chirurgiczną po porodzie; w większości przypadków jednak efekty będą odczuwalne przez całe życie, a nowo utworzony człowiek nie będzie tak doskonały jak mógłby być, gdyby nie zaistniał negatywny wpływ środowiska. Nawet w przypadkach, w których można było zaradzić, pozostanie blizna. Pod koniec drugiego miesiąca ciąży embrion staje się płodem; płód na tym etapie nie jest jeszcze gotowy do porodu. Nowopowstałe ciało nie potrafi samodzielnie utrzymać życia. Płód potrzebuje kolejnych sześciu do siedmiu miesięcy, aby osiągnąć dojrzałość, która pozwoli na samodzielny rozwój fizycznego ciała. Podczas okresu płodowego (lub drugiego i trzeciego trymestru ciąży) płód rośnie, nabiera wagi, odkłada tłuszcz, magazynuje żelazo i przeciwciała matki, zaczynają działać kolejne układy ciała. Wiemy, że w przypadku wcześniactwa, wcześniak potrzebuje dodatkowego wsparcia, aż do czasu, kiedy wczystkie układy ciała dojrzeją do samodzielnego funkcjonowania.</p>
<p>Po porodzie, potrzeba jeszcze dodatkowego czasu dojrzewania, aby fizyczne ciało osiągnęło pełną funkcjonalność, a wszystkie układy stały się zdolne do samodzielnego działania. Ten okres dojrzewania staje się wolniejszy z czasem jak dziecko staje się coraz starsze, przez pierwsze sześć lat i ponad. Nowa istota potrzebuje więc okresu rozwoju, następującego po nim okresu początkowego dojrzewania, a następnie okresu osiągania zupełnej dojrzałości.<br />
W podobny sposób, psychiczny lub duchowy embrion potrzebuje okresu rozwoju, następującego po nim okresu początkowego dojrzewania, po którym przychodzi dodatkowy okres osiągania zupełnej dojrzałości, tak aby &#8216;psychiczne organy&#8217; mogły samodzielnie funkcjonować. Czym są &#8216;psychiczne organy&#8217;, o których mówiła Montessori? Tak jak fizyczne organy i układy ciała, charakteryzują nas jako ludzi; tak samo &#8216;psychiczne organy&#8217; są naszą cechą charakterystyczną: język, ruch, wola – oraz, jak mówią niektórzy, emocje.</p>
<p>Jako istota ludzka, dziecko rodzi się predysponowane do nabywania powyższych ludzkich cech charakterystycznych. Aby to jednak nastąpiło, dziecko musi znajdować się w środowisku ludzi, musi być również otoczone ludźmi, którzy takie cechy charakterystyczne przejawiają.</p>
<p>Dziecko przychodzi na świat z wrodzoną zdolnością nabywania charakterystycznych cech ludzkich. Montessori zaobserwowała, że wszystkie dzieci, uniwersalnie, rodzą się z narzędziem umożliwiającym dokonywanie owych nabytków; nazwała to narzędzie chłonnym umysłem – czyli specyficznym sposobem funkcjonowania umysłu, jaki ma miejsce u dzieci poniżej szóstego roku życia. Pamiętacie z wprowadzenia do psychopedagogiki Montessori, że ów chłonny umysł działa na dwóch poziomach – nieświadomym (od urodzenia do lat trzech) oraz świadomym (od lat trzech do sześciu). Jeśli zamieniamy słowo &#8216;świadomy&#8217; na &#8216;przytomny&#8217;, to często pomaga nam to zrozumieć fenomen, do którego się odwoływała. Poniżej trzeciego roku życia, dziecko nie jest świadome rzeczy, których się uczy, przyswaja. Świadomość taką zaczyna zyskiwać pomiędzy wiekiem dwóch i pół lat a trzech. Jeśli zauważysz małe dziecko bawiące się figurkami zwierząt hodowlanych i zapytasz: &#8220;Czy uczysz się nazw zwierząt?&#8221;, często odpowie Ci: &#8220;Nie, ja się nimi bawię.&#8221; Albo odpowie tylko patrząc na Ciebie jak na kosmitę! Jeśli jednak skierujesz to samo pytanie do trzy i pół latka pracującego właśnie z zestawem kart przedstawiających zwierzęta hodowlane, odpowie: &#8220;Tak, znam ich już tyle a tyle.&#8221; Starsze dzieci stają się coraz bardziej świadome przyswajanych informacji.</p>
<p>Małe dziecko nie tylko przyjmuje informacje, ono również używa informacji i doświadczeń jako materiału do budowania siebie jako istoty ludzkiej. Dr Montessori nazwała to zjawisko procesem budowy psychosomatycznej.</p>
<h3>Język</h3>
<p>Chciałabym teraz przyjrzeć się bliżej niektórym z owych nabytków, których dokonuje dziecko oraz przedstawić, w jaki sposób stają się one fundamentem dla dalszych stadiów rozwojowego kontinuum. Zacznijmy od języka.</p>
<p>Jak wiemy dziecko rodzi się z potencjałem do nauczenia się języka – jakiegokolwiek ludzkiego języka lub wielu języków. Ludzkie niemowlę, nie jest ograniczone do konkretnego języka, jak to ma miejsce w przypadku zwierząt. Ma ono możliwość przyswojenia każdego języka, którym jest otoczone – który słyszy. Niezbędne jest, aby każdy noworodek przeszedł badanie słychu, ponieważ jeśli nie będzie słyszał języka mówionego, nie będzie potrafił go również odtworzyć. Jak wspomniałam, dziecko może nauczyć się więcej niż jedego języka – pod warunkiem, że osoba, którą słyszy mówi nim jako językiem ojczystym. Dziecko przyswaja język osoby, tak samo jak zapamiętuje jej kolor włosów, długość nosa czy sposób chodzenia itp. W rodzinach dwujęzycznych, jeśli każde z rodziców zwraca się do dziecka swoim ojczystym językiem, nauczy się ono obu języków. Nie ma znaczenia, którym językiem rodzice porozumiewają się między sobą; ma natomiast znaczenie fakt, że przez pierwsze dwa, trzy lata każdy z rodziców mówi do dziecka swoim ojczystym językiem. U niekórch dzieci, żyjących w środowisku dwujęzycznym, język ekspresywny pojawia się później niż bierna umiejętność rozumienia. Kiedy jednak dziecko zaczyna mówić, potrafi ono uparządkować sobie, którym językiem powinno zwracać się do każdego z rodziców, ponadto potrafi mówić każdym z nabytych języków płynnie oraz płynnie, bez wysiłku, przechodzi między jednym a drugim.<br />
Jeśli jednak rodzice mówią mieszanką dwóch języków, dziecko przyswaja sobie ową mieszankę, raczej niż dwa odrębne języki. Słyszałam jak Marta mówiła jednego dnia: „Ne pas like l’elephant”. Potrafiła mówić czterema językami w wieku czterech lat (po angielsku, francusku, hiszpańsku i grecku).</p>
<p>Jeśli chcemy aby nasze dzieko posługiwało się pięknym, bogatym językiem ekspresywnym, musimy zapewnić, aby taki właśnie język słyszało. Jeżeli dzieci są otoczone cichymi niezbyt ekspresywnymi dorosłymi, tego właśnie się nauczą. Dzieci te rozwiną umiejętność posługiwania się językiem mówionym w stopniu, który pozwoli im zaspakajać własne potrzeby, ich słownictwo będzie jednak różniło się od tego, którym władają dzieci żyjące w znacznie bogatszym językowo środowisku.</p>
<p>W tym temacie, Roberta Michnick-Golnikoff i Kathy Hirsh-Pasek, autorki <em>How Babies Talk</em> (1), podsumowują wyniki badań uzyskanych poprzez obserwację liczby słów słyszanych w toku codziennego życia w trzech różnych warstwach społeczno-ekonomiczych. Według danych z obserwacji, przeciętne dziecko rodziny utrzymującej się z zasiłku słyszało 616 słów w ciągu godziny. Dziecko w rodzinie z klasy robotniczej słyszało 1251 słów w ciągu godziny, a dziecko ludzi wykształconych 2153 słowa.<br />
Ekstrapolując te dane na okres jednego roku, różnice pomiędzy liczbą słów stają się przytłaczające:</p>
<ul>
<li>3 milionów słów doświadacza dziecko żyjące z zasiłku,</li>
<li>6 milionów słów dla dziecka z klasy robotniczej,</li>
<li>11 milionów słów dla dziecka ludzi wykształconych.</li>
</ul>
<p>Montessori pisała o wyróżniającym się &#8220;uniwersalnym nauczycielu języka&#8221;, jako że dzieci na całym świecie, bez względu na prostotę lub złożoność danego języka, zaczynają się nim posługiwać mniej więcej w tym samym okresie – wszystkie etapy nabywania tej umiejętności są w miarę spójne. Wiemy, że każdy język ma swoje idiosynkrazje, ale dzieci uczą się czasów, składni, idiomów itp. w każdym języku. W języku japońskim występują liczebniki – różne dla różnych rodzajów przedmiotów. Kto uczy japońskie dzieci tych liczebników? Nikt, dzieci po prostu przyswajają je, organizują i stopniowo zaczynają używać poprzez słuchanie języka używanego w ich otoczeniu. (Oto kolejna idiosynkrazja języka japońskiego. Licząc od jednego: ichi, ni, san, <strong>shi</strong>, go, rokku, nanna, hachi itd. jednakże licząc wspak: hachi, nanna, rokku, go, <strong>yon</strong>, san, ni, ichi. Dlaczego?)</p>
<p>Wierzę, że ciągle jeszcze bagatelizujemy potęgę chłonnego umysłu, jeśli chodzi o przyswajanie języka. Czuję, że nie dajemy dzieciom wystarczającej liczby słów: nie karmimy głodu słów wystarczjąco!</p>
<p>Dostarczenie wyszukanego języka jest niezbędne do tego, aby dziecko posługiwało się wyszukanym językiem. Oznacza to, że musimy stać się świadomi naszego użycia slangu – &#8220;Będę gotowa, jak tylko zrobię sobie twarz i oko&#8221; – oraz użycia języka nieprecyzyjnego – &#8220;Połóż to tutaj&#8221;.</p>
<p>Ma to odniesienie do wszystkich dorosłych znajdujących się w otoczeniu dzieci; czy ich język jest taki, jaki chcemy, aby nauczyły sie nasze dzieci? Czy wszyscy dorośli dbają o język, czy są językiem zafascynowani, czy fascynuje ich piękno słów? Jeśli potrzebujesz sprawdzić użycie swojego języka, noś na szyi dyktafon z czasem nagrywania przynajmniej jednej godziny. Włącz go kiedy w twoim otoczeniu pojawia się dziecko i postaraj się o nim zapomnieć. Potem, w ciszy odsłuchaj nagranie. I jak? Czy są obszary, które trzeba poprawić? Dam was osobisty przykład. Mój naturalny rytm mowy jest bardzo szybki. Kiedy już zacznę mówić słowa płyną bardzo szybko. Czy małe dziecko potrafiłoby rozszyfrować właściwie moją mowę? Czy słyszy jasno artykułowane słowa? Nie sądzę. Dlatego też, wiedząc o tym, muszę ciąglę – po tylu latach – podejmować świadomy wysiłek, aby zwolnić tempo mojej mowy – i ruchów – kiedy jestem w otoczeniu dzieci.</p>
<p>Zbadaj więc swój język oraz język dorosłych z Twojego otoczenia. Czy spełnia on twoje wymagania? Jeśli nie, zrób coś z tym.</p>
<h3>Ruch</h3>
<p>Przyjrzyjmy się teraz psychicznemu organowi ruchu.</p>
<p>Przypomnijmy, że chłonny umysł prężnie działa, nawet zanim noworodek zacznie się sam poruszać, absorbując dostępne wzorce ruchu – szczególnie wzorce ruchu należące do osób, które są mu najbliższe, które kocha najbardziej. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak drobne szczegóły przyswajane są przez dziecko jako część tego wzorca. Wielu z Was zna dr Silvanę Montanaro.<br />
W wieku około dwudziestu lat przeszła operację zespolenia prawego kolana. Ma czwórkę dzieci i każde z nich stawiało swoje pierwsze kroki ze sztywną prawą nogą. Po krótkim czasie zaakceptowały jednak, że ich prawe kolano zgina się tak samo jak lewe i zmieniły swój sposób poruszania się. Przyswojonym wzorcem był jednak ten ze sztywnym prawym kolanem.</p>
<p>Dzieci absorbują wzorce motoryki dużej tak, że w wieku około lat sześciu poruszają się odpowiednio do przyjętego w swojej kulturze sposobu chodzenia. Uczą się jednak nie tylko wzorca motoryki dużej, naśladują również ruchy precyzyjne. Pomyślcie o Japonii, gdzie ludzie znani są z pięknych ruchów dłoni, albo Tajlandii i ruchach rąk wykonywanych w tradycyjnym tańcu tajskim. Każdy z tych specyficznych kulturowo ruchów rąk byłby dla nas trudny do powtórzenia, jest jednak naturalny dla dzieci wychowywanych w kulturach japońskiej lub tajskiej.</p>
<p>Dorośli inwestują sporo pozytywnej energii, kiedy ich dzieci zaczynają chodzić. Ale co z wszystkimi stadiami rozwoju ruchowego, które występują przed chodzeniem? Każdy etap nabywania zdolności ruchowej: przewracanie się z boku na bok, pełzanie, raczkowanie, samodzielne stanie z podpórką, samodzielne pierwsze kroki – je również należy docenić. Kiedy już chodzi, chcemy żeby siedziało, a ono chce się wspinać, biegać, skakać itp. Dzieci chcą chodzić na długie spacery, a my wkładamy je do wózków, albo nawet gorzej, do fotelików samochodowych. One mogą chodzić przez godzinę albo i dłużej, kiedy my chcemy tylko wyjść na szybki spacer obok bloku. Szeczególnie w czasie pierwszych lat, kiedy dzieci doskonalą zdolność chodzenia, potrzebują dużo czasu na praktykę nowo nabytej umiejętności oraz na doskonalenie koordynacji ruchowej. W naszym zabieganym życiu czasem zapominamy jak dużo praktyki potrzebuje dziecko aby wydoskonalić i skoordynować swoje ruchy.</p>
<p>Niemowlęta i małe dzieci nie potrzebują &#8216;dziecięcej gimnastyki&#8217;. Potrzebują przestrzeni, w której będą mogły się swobodnie poruszać. Oznacza to &#8211; nie kojce &#8211; ale być może zamknięte drzwi lub obszary ogrodzone, do których dzieci nie będą mogły wejść bez nadzoru.</p>
<p>Dowiedziałam się niedawno, że chodziki na kółkach, które zostały zakazane w 1991 roku przez American Academy of Pediatrics znowu pojawiły się na rynku. Początkowo wersja na kółkach została zastąpiona przez exersaucers (stanowiska zabawy), ale teraz pojawiły się znów chodziki na kółkach.</p>
<p>Dzieci potrzebują również czasu – wiele niczym niezakłóconego czasu – w którym mogą praktykować każde stadium rozwoju ruchowego. Nie potrzebują rozrywki dostarczanej przez media elektroniczne; potrzebują czasu na dużej powierzchni, gdzie mogą się natrudzić zyskując nowe sprawności.</p>
<p>Dzieci potrzebują czasu na brzuszku. Kładąc dziecko spać układamy je zwykle na plecach raczej niż na brzuchu, aby nie dopóścić do śmierci łóżeczkowej. Kiedy rodzicom lub opiekunom mówi się &#8216;nie kładź dziecka spać na brzuchu&#8217;, słyszą oni &#8216;nie kładź dziecka na brzuchu&#8217;. Bez czasu leżenia na brzuchu dziecko nie ma okazji przyswojenia sobie wielu naturalnych wzorców motorycznych. Na przykład, leżenie na brzuchu skłania do wyginania się w łuk, przekręcania, podnoszenia (wszystkie te ruchy wzmacniają górne partie pleców oraz mięśnie ramion). Od leżenia na brzuchu dziecko przechodzi do leżenia na boku, wzmacniając mięśnie, które później będą wspomagać pozycję siedzącą.</p>
<p>Co z ruchami precyzyjnymi? Kiedy zaczęłam pracę w Japonii zaobserwowałam dzieci w wieku dwunastu – trzynastu miesięcy umieszczające wykałaczki w małych otworach pojemnika. Patrzyłam na to i myślałam: japońskie dzieci mają zasadniczo takie samo DNA jak dzieci amerykańskie. Dlaczego dzieci amerykańskie są opóźnione w zdolnościach manualnych? Jak wcześniej wspomniałam, dzieci japońskie mają przewagę w obserwowaniu precyzyjnych ruchów rąk w swojej kulturze. Muszą jednak praktykować takie ruchy, aby stały się one ich własnymi; sama obserwacja nie da im precyzyjnych ruchów rąk. Moja pierwsza wnuczka stała się więc przedmiotem eksperymentu. Pod ścisłą kontrolą podsuwałam jej coraz więcej wyzwań manualnych. Kiedy miała około jedenastu i pół miesiąca, zaproponowałam wrzucanie monet do skarbonki – bez problemu. Następnie, wrzucanie cienkich kawałeczków parmezanu do pojemnika na tarty ser – również bez problemu; potem przyszły wykałaczki do małych otworów. Zanim osiągnęła dwanaście miesięcy potrafiła nawlekać sznurówki małych tenisówek. Nie jest specjalnie uzdolniona; poprostu miała możliwość praktyki – możliwość stworzoną pod ścisłą kontrolą.</p>
<p>W naszych Montessoriańskich wspólnotach, jesteśmy często ograniczani przez agencje licencjonujące; rzeczy uważane za niebezpieczne nie są dozwolone. Dzieci spędzające czas w ośrodkach opieki grupowej są często ograniczane w rozwoju swoich zdolności manualnych właśnie ze względu na wymagania licencjodawców. Moglibyśmy chować takie zabawki w szafie i wyciągać je tylko na czas pracy pod nadzorem, dla dzieci, które są na nie gotowe. Rodzice często kupują zabawki zgodnie z wytycznymi dotyczącymi wieku, wytycznymi ustalonymi po to, by uniknąć procesów o odszkodowania! Jeśli będziemy proponować dzieciom coraz więcej wyzwań związanych ze zdolnośćiami manualnymi – pod ścisłą kontrolą – przekonamy się, że dzieci są zdolne do rzeczy, których nie podejrzewaliśmy. W swojej książce <em>Co tam się dzieje?</em>(2), Lise Eliot mówi, że z punktu widzenia neurologicznego dziecko może posługiwać się prostymi szczypcami w wieku dziewięciu miesięcy. Jeśli to prawda, a ja nie mam powodów, żeby w to nie wierzyć, co dzieje się między dziewięcioma miesiącami a wiekiem trzech lat? Często zbyt niewiele! Dzieci nie są stawiane przed wyzwaniami odpowiednimi dla ich rąk, co skutkuje w niedojrzałym trzymaniu, braku precyzji w użyciu ręki.</p>
<p>Kiedy mamy do czynienia z brakiem praktyki i brakiem odpowiednich wyzwań, widzimy, że do środowiska &#8216;Casa dei bambini&#8217; przychodzą dzieci ze słabymi umiejętnościami manualnymi i słabymi mięśniami rąk. Dzieci te potrzebują pracy z gliną, aby wzmocnić słabe mięśnie rąk. Nie &#8216;play dough&#8217; – prawdziwego błota i prawdziwej gliny. Glina stawia większy opór niż &#8216;play dough&#8217; czy plastelina, jest więc lepszym ćwiczeniem dla mięśni rąk. Jeśli mięśnie rąk są słabe, jak dziecko będzie w stanie trzymać pióro?</p>
<p>Psychiczny organ ruchu jest kluczowym organem dla wyrażania naszego człowieczeństwa. Jest to również organ, którego rozwój wspomagać jest najprościej – nie wymaga nakładów finansowych, tylko czasu, przestrzeni oraz wiedzy i nastawienia dorosłych.</p>
<h3>Wola</h3>
<p>Skupmy się na organie woli. W podejściu Montessori często mówimy o woli; widzimy ją jako zdolność istot ludzkich, zdolność, która wymaga czasu do osiągnięcia pełnego rozwoju.</p>
<p>W bardziej tradycyjnych ramach mówi się o woli raczej w negatywnym kontekście. &#8220;On jest dzieckiem o silnej woli&#8221;. &#8220;Ona jest bardzo przekorna&#8221;. Dlaczego rozwinięta wola musi być czymś negatywnym? Rozwinięta wola nie jest uważana za negatywny atrybut, gdy mowa o dorosłych; negatywne konotacje nadajemy jej tylko w odniesieniu do dzieci. Interesujące! Jeśli chcemy aby dorosły dysponował silną wolą, np. nie dawał się zwieść innym, znał swoje własne zdanie, jak możemy pomóc w rozwinięciu takiej umiejętności?</p>
<p>Szczerze wierzę, że negatywne nastawienie do dwulatków – &#8216;opozycyjnych&#8217; dwulatków – pochodzi<br />
z braku zrozumienia procesu rozwoju woli.</p>
<p>Gdy nasza wola jest już cokolwiek rozwinięta, możemy dokonać świadomego wyboru – wyboru opartego na wiedzy na temat dwóch lub więcej rzeczy oraz na wiedzy o konsekwencjach wyboru. Jeśli nie mamy wiedzy, nie możemy naprawdę wybierać. Możemy kierować się ciekawością, ale nie wybierać.</p>
<p>Jeśli więc mówimy o dwulatku – &#8216;opozycyjnym&#8217; dwulatku – musimy spojrzeć głębiej w dziedzinę rozwoju, aby przekonać się, co naprawdę się dzieję. Umiejętność wyboru pochodzi z wiedzy; wiedza pochodzi z doświadczeń i sposobu w jaki są proponowane. Jeśli &#8216;propozycja&#8217; jest jednostronna (nie daje możliwości wyboru), dwulatek powie &#8220;nie&#8221; i zostanie zaszufladkowany jako &#8216;opozycyjny&#8217;.</p>
<p>W naszych ramach, wybraliśmy inną nazwę na to, co tradycyjnie nazywa się &#8216;kryzysem opozycji&#8217;. O tej możliwości rozwojowej mówimy jako o &#8216;kryzysie autoafirmacji&#8217;. Jest on jednym z ostatnich etapów prowadzących do uznania i akceptacji faktu, że dziecko jest bytem zupełnie odrębnym od matki &#8211; ostatnim stadium budowania indywidualności. Dziecko musi powiedzieć &#8220;nie&#8221; żeby się odseparować. Uznajemy więc ten etap i proponujemy doświadczenia w bardziej atrakcyjny sposób. Zamiast pytać, &#8220;Czy chiałbyś popracować z układaniem bukietów?&#8221;, uczymy się mówić, &#8220;Chodźmy do ogrodu nazbierać kwiatów na bukiety&#8221;. Forma zaproszenia jest jednym z trików, który może pomóc dzieciom w przejściu tego kryzysu.<br />
Często kiedy pyta się dziecko czy chce coś zrobić, ono musi powiedzieć &#8220;nie&#8221;, nawet jeśli chce powiedzieć &#8220;tak&#8221;.</p>
<p>Innym sposobem pomocy jest nauczenie się oferowania wyboru. &#8220;Idziemy na dwór; włożysz buty samodzielnie czy potrzebujesz pomocy?&#8221;, &#8220;Chesz włożyć szorty niebieskie, czy czerwone?&#8221;, &#8220;Zejdź ze stołu. Chcesz to zrobić sam, czy potrzebujesz pomocy?&#8221;<br />
Z czasem, gdy dziecko zdobywa doświadczenie, rozszerza się również zakres jego wiedzy. Jeśli proponujemy dziecku wybory w zakresie nabywania jak również używania zdobytej wiedzy, w ten sposób ćwiczy ono swoją wolę. Rozwój woli trwa wiele lat – z reguły sześć. Fundament dla tego rozwoju położony zostaje jednak już wcześniej, przed trzecim rokiem życia – zwykle od momentu, kiedy dziecko zaczyna chodzić i odkrywa szersze środowisko.</p>
<h3>Emocje</h3>
<p>Poza językiem, ruchem i wolą, aby wyrazić nasze człowieczeństwo, używamy także emocji. Jak możemy pomóc w tym dzieciom?</p>
<p>Ustanowienie środowiska, w którym dziecko może doświadczać zdrowych emocji ma kolosalne znaczenie. Jeżeli środowisko ludzi jest zdrowe emocjonalnie, dziecko dysponuje dobrym materiałem do budowy tego organu. Dziecko przyswoi sobie jednak emocjonalny klimat również, jeśli nie jest on zbyt zdrowy. Przyswojenie negatywnego emocjonalnego środowiska tworzy bliznę, niedoskonałość, którą możemy starać się ukryć, która jednak nigdy nie będzie kompletnie wymazana.</p>
<p>Co możemy zrobić, aby wspomóc rozwój zdrowych emocji, poza tym, że sami będziemy zdrowi?</p>
<p>Po pierwsze, większość z nas naturalnie zaczyna nazywać emocje noworodków – prawidłowo czy też nie. Promienna, uśmiechnięta buzia oznacza &#8220;szczęśliwe dziecko&#8221;. Płacz często oznacza &#8220;smutne dziecko&#8221;. Nie każdy płacz jest spowodowany smutkiem. Płacz jest głównym narzędziem komunikacji dziecka zanim nauczy się mówić. Dziecko czasem płacze z głodu, czasem z bólu, innym razem płacze, bo chce być przytulone, czasem płacze bo się nudzi. Musimy więc być ostrożni przy nazywaniu zachowań.</p>
<p>Jedną z rzeczy, której nie chcemy robić jeśli chodzi o emocje, to nauczyć dziecka, lub nalegać aby używało słownictwa niezgodnego z tym, co rzeczywiście czuje. Pierwszy przykład jaki przychodzi na myśl: Gryzienie!<br />
Małe dziecko gryzie z wielu powodów:</p>
<ol>
<li>Nie posiada wystarczająco rozwiniętego słownictwa, aby wyrazić swoje uczycia, pragnienia, myśli.</li>
<li>Frustracja – kiedy ktoś weźmie coś czym małe dziecko się bawi, kiedy ktoś stale mówi za dziecko lub stara się pomagać bez potrzeby.</li>
<li>Dziecko z później zdiagnozowanym zaburzeniem integracji sensorycznej, gryzie kiedy znajduje się w otoczeniu zbyt wielu osób.</li>
</ol>
<p>Typową reakcją dorosłego byłoby skupienie uwagi na płaczącym dziecku i zmuszenie gryzącego do powiedzenia &#8220;przepraszam&#8221;. Jemu wcale nie jest przykro! Gryzienie było bardzo skuteczne – osiągnął oczekiwany rezultat.</p>
<p>Matka może być bardzo empatyczna w stusunku do płaczącego dziecka, może jej być przykro, że dziecko czuje się zranione, ale nie jest jej przykro, że dziecko gryzie. Rozwój empatii i zrozumienie swojej roli w wywoływaniu bólu u innych jest kwestią dojrzewania. Zmuszamy jednak często dzieci do powiedzenia &#8220;przepraszam&#8221;, kiedy wcale nie jest im przykro, tym sposobem ustanawiamy w dziecku brak spójności między uczuciami przeżywanymi, a uczuciami wyrażanymi.<br />
Kiedy mówimy &#8220;Nie bądź smutny&#8221; albo &#8220;Uśmiechnij się&#8221;, odmawiamy dziecku prawa do odczuwania i wyrażania emocji.</p>
<p>Co możemy zamiast tego zrobić? Uznać przeżywane emocje i pokazać dziecku społecznie akceptowane sposoby ich wyrażania. Pozwala to dziecku na rozwój w środowisku, w którym wszystkie emocje są uznawane, akceptowane, rozumiane i gdzie dziecko otrzymuje informacje o tym: jak, kiedy i gdzie emocje te wyrażać.</p>
<h3>Poziomy posłuszeństwa</h3>
<p>Chciałabym zakończyć niniejsze rozważania przedstawiając jeszcze jedna pedagogiczną teorię, która przygotowuje pole dla dalszego rozwoju, mowa tu o poziomach posłuszeństwa. Dla Montessori jasne było, że każde dziecko przechodzi przez fazy, w których rozwija zdolność bycia posłusznym.<br />
Dzieci poniżej trzeciego roku życia są bardzo posłuszne swojej sile życiowej lub energii, która pcha organizm do zrealizowania jego pełnego potencjału. Małe dziecko jest pchane od wewnątrz do poruszania się, gaworzenia, odkrywania, eksperymentowania. Trudno jest zrozumieć tę siłę.</p>
<p>Wyzwaniem jest zaproponowanie zdrowych sposobów wyrażania owej energii w społecznym otoczeniu. Prowadzi nas to do tematu posłuszeństwa i braku posłuszeństwa. Montessori twierdziła, że dziecko nie może być uważane za nieposłuszne, jeśli postawione wobec niego oczekiwanie nie było zgodne z poziomem rozwoju dziecka w posłuszeństwie.</p>
<p>Najbardziej efektywnym sposobem uzyskania posłusznych dzieci jest dostanie się do ich głów, zrozumienie czego potrzebują i co chcą robić.</p>
<p>Małe dzieci są zawsze posłuszne jeśli to, o co je prosimy zbiega się z tym, co same chcą robić. Kiedy zrozumiemy jakie są ich potrzeby, możemy prosić o to, co same z radością i chętnie wykonają, tym samym dając im doświadczenie bycia posłysznym. Dopiero w wieku pięciu lat lub pięciu i pół dziecko jest w stanie świadomie i chętnie zdecydować, że się podporządkuje czyjejś prośbie, akceptując fakt, że prośba ta ma związek z wyższym dobrem grupy społecznej.</p>
<h3>Zakończenie</h3>
<p>Na zakończenie, mam nadzieję, że wyjaśniłam, iż w ciągu pierwszych dwóch i pół do trzech lat życia położony zostaje fundament pod dalszy rozwój. Mając na uwadzę siłę nieświadomego chłonnego umysłu, działającego w pierwszej fazie rozwoju, musimy dostarczyć dziecku najlepszych, najbardziej wyszukanych materiałów, z których będzie budowało siebie. Zyskując mocną konstrukcję na tym etapie, dziecko wejdzie w następny okres rozwojowy lat dwa i pół do sześć:</p>
<ul>
<li>z silnym poczuciem siebie,</li>
<li>zdrowymi emocjami,</li>
<li>językiem, którym potrafi jasno wyrażać swoje mysli, życzenia, pomysły,</li>
<li>z rozwijającą się wolą (jeszcze nie w pełni uformowaną), która potrafi dokonywać wyborów na podstawie wiedzy</li>
<li>z wzorcami ruchu zarówno motoryki dużej jak i precyzyjnymi pozwalającymi na wyrażenie siebie w pełni.</li>
</ul>
<p>Będziemy świadkami dalszego dojrzewania wspomnianych organów w czasie drugiej fazy rozwoju – lat trzy do sześć. Praca wykonana na tym etapie będzie z kolei podłożem dla rozwoju sześcio-dziewięcio latka itd. Podstawowy fundament zostaje jednak położony w pierwszych trzech latach.<br />
Dziękuję.</p>
<h3>Bibliografia</h3>
<ul>
<ol>
<li>Golnikoff, Roberta Michnick, &amp; Kathy Hirsh-Pasek. How Babies Talk: The Magic and Mistery of Language in the First Three Years of Life. New York: Plume, 2000.</li>
<li>Eliot, Lise. Co tam się dzieje? Jak rozwija się mózg i umysł w pierwszych pięciu latach życia. Media Rodzina 2003, Poznań</li>
</ol>
</ul>
<div>Tłumaczenie na język polski: Agata Jurasińska;  edycja i korekta: Rafał Szczypka</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-domu/niemowle-w-podejsciu-montessori-a-kontinuum-rozwojowe/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rozwój woli u dzieci poniżej szóstego roku życia</title>
		<link>http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-domu/rozwoj-woli-u-dzieci-ponizej-szostego-roku-zycia/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=rozwoj-woli-u-dzieci-ponizej-szostego-roku-zycia</link>
		<comments>http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-domu/rozwoj-woli-u-dzieci-ponizej-szostego-roku-zycia/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Aug 2011 20:47:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Joanna i Rafał Szczypka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Książki o Metodzie Montessori]]></category>
		<category><![CDATA[Montessori w domu]]></category>
		<category><![CDATA[etapy rozwoju]]></category>
		<category><![CDATA[wola]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.bycrodzicami.pl/?p=1797</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnio przeczytałam bardzo ciekawy rozdział z książki &#8220;Montessori from the start&#8221; pań P. Lillard i L. Jessen, którym chciałabym się podzielić. Przyznam, że odpowiedział on na kilka wątpliwości z jakimi się borykałam. Dotyczy on rozwoju woli u dzieci poniżej szóstego roku życia. Serdecznie zapraszam do lektury. Rozwijająca się wola W rozdziale tym autorki próbują odpowiedzieć [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_1815" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://www.bycrodzicami.pl/wp-content/uploads/2011/08/jan-na-maulin.jpg"><img class="size-full wp-image-1815" title="jan-na-maulin" src="http://www.bycrodzicami.pl/wp-content/uploads/2011/08/jan-na-maulin.jpg" alt="" width="300" height="400" /></a><p class="wp-caption-text">Dwu i pół letni Jaś wchodzący na górę Maulin. Tego typu wycieczki są dla dziecka z jednej strony bardzo wymagające, z drugiej motywujące, a to prowadzi do rozwoju woli.</p></div>
<p>Ostatnio przeczytałam bardzo ciekawy rozdział z książki &#8220;Montessori from the start&#8221; pań P. Lillard i L. Jessen, którym chciałabym się podzielić. Przyznam, że odpowiedział on na kilka wątpliwości z jakimi się borykałam. Dotyczy on rozwoju woli u dzieci poniżej szóstego roku życia. Serdecznie zapraszam do lektury.</p>
<h3>Rozwijająca się wola</h3>
<p>W rozdziale tym autorki próbują odpowiedzieć na trudne pytania:</p>
<ul>
<li>Jak wychowywać dzieci, które potrafią się kontrolować, być posłuszne autorytetowi rodziców, a które równocześnie potrafią myśleć samodzielnie?</li>
<li>Jak prowadzić dzieci, poniżej 3 roku życia, kiedy to „uparcie domagają się wszystkiego” ku uformowanej woli i odwadze, która jest niezbędna w dorosłym życiu?</li>
<li>Mówiąc prościej, jak pomóc dzieciom rozwijać się i wybierać pozytywne zadania oraz pozostawać przy nich nawet jeśli natkną się na niezrozumienie ze strony innych?</li>
</ul>
<p>Maria Montessori w swojej metodzie kładła szczególny nacisk na umiejętność samodzielnego myślenia. Jej osobiste doświadczenie faszyzmu, nazizmu i komunizmu utwierdziło ją w tym, jak ważna jest wolność słowa i myśli w życiu każdego człowieka oraz w społeczeństwie.</p>
<p>W dzisiejszym społeczeństwie zbyt małą wagę przywiązuje się do rozwoju woli. Montessori uważała, iż rozwój skoordynowanych ruchów, niezależności czy rozwój języka postępują wraz z naturalnym rozwojem dziecka. Podobnie dzieje się z wolą, która podlega stopniowemu rozwojowi wraz z rozwojem umysłowym dziecka. Dzieci nie rodzą się z rowiniętą wolą. Musza one rozwinąć swoją wolę wykonując pewien wysiłek od samych narodzin. Jest to długi proces i wymaga specyficznej pomocy ze strony rodziców i ich środowiska na każdym z etapów. Jeśli dziecko nie dostaje takiej pomocy, wola nie rozwija się. Dziecko, które w dzieciństwie nieustannie postępuje według swoich impulsów, w dorosłości skłania się ku chaotycznemu życiu bez stałości, poczucia bezpieczeństwa, zaufania do siebie i innych.<span id="more-1797"></span></p>
<p>Tak jak w innych dziedzinach rozwoju dziecka, <strong>nasza umiejętność pomagania mu w rowoju jego woli zależy od zrozumienia etapu na, którym się ono znajduje</strong>. Bardzo ważną rolę odgrywa tu otoczenie. Dziecko wybiera to w czym chce brać udział i rezygnuje z innych rzeczy. Przygotowane otoczenie wspiera samodzielne wybory, pozwala na skoncentrowanie się na jednym zadaniu w danym czasie. Już od narodzin dziecko uczy się skupiać całą swoją uwagę na twarzy matki, jeśli zadba ona o to, aby czas karmienia był czasem tylko dla nich w jakimś cichym miejscu. To co wspiera koncentrację dziecka na danej rzeczy to brak dodatkowych bodźców, rozproszeń. Wystarczy mu tylko jedna zawieszka nad głową i czas w którym nie będziemy mu przerywać jego skupienia.</p>
<p>Dziecko przez pierwsze dziewięć miesięcy robi postępy od całkowitej zależności ku umiejętności asymilowania informacji poprzez zmysły. Mając dziewięć miesięcy często potrafi już raczkować za toczącą sie piłką. Ale to dopiero w wieku osiemnastu miesięcy jego przednia część mózgu rowija się na tyle, że potrafi kontrolować świadomie swoje działanie. Po raz pierwszy jest zdolne do zahamowania różnych zachowań. Na przykład, może uczyć się kontrolować funkcje swojego ciała ucząc się sikać do nocnika. W wieku około trzech lat dziecko nabywa świadomości na temat własnej egzystencji. Zdaje sobie sprawę, że jego myśli są różne od myśli innych ludzi. Mając cztery, pięć lat dziecko tworzy własne historyjki, zabawy w któych pojawiają się różne role, jak np. rodzina – mama, tata, córka, syn i pies. Gdy dziecko ma 6 lat zaczyna myśleć abstrakcyjnie i szukać powodów. Po raz pierwszy jest zdolne kontrolować swoje zachowanie, opierając się na zrozumieniu i ocenie pragnień i myśli innych. Początek rozumowania i zrozumienie społecznych zachowań pojawiają się właściwie równocześnie.</p>
<p>Dziecko poniżej szóstego roku życia tak naprawdę nie rozumie dlaczego pewne zachowania są nieodpowiednie. Rodzice nie mogą dawać dziecku abstrakcyjnych odpowiedzi na to dlaczego powinno się kontrolować i oczekiwać, że ich zrozumie. Zamiast mówienia dziecku poniżej szóstego roku życia dlaczego czegoś nie powinno robić, rodzice powinni oprzeć się na odmiennej strategii, a mianowicie na zewnętrznej kontroli i konsekwencji. Rolą rodziców jest stopniowe wprowadzanie dziecka do świata opartego na porządku i do ograniczeń jakie niesie ze sobą codzienne życie. Na czym miałoby to polegać? Na wprowadzeniu zasad Marii Montessori, które składają się, z<strong> przygotowanego dorosłego</strong>,<strong> przygotowanego otoczenia</strong> i <strong>wolności z odpowiedzialnością</strong>.</p>
<h3>Przygotowany dorosły</h3>
<p>Pierwszą z rzeczy jaką jako <strong>przygotowani rodzice</strong> możemy zrobić, aby pomóc dziecku w rozwoju jego woli to bycie modelami. Jeśli nasze życie jest uporządkowane, to dzieje się to naturalnie. Jeśli jest ono chaotyczne, to trzeba zwolnić i zacząć współpracować z dziećmi. Czy zbierając zabawki porządkujemy je zgodnie z ich miejscem, to znaczy odkładamy puzzle do pudełka na puzzle, klocki do koszyka z klockami, i tak dalej? Czy kiedy porządkujemy pokój, to wrzucamy brudne rzeczy do kosza na pranie, ręczniki zanosimy do łazienki, a czyste rzeczy wieszamy w szafie na wieszakach, skarpetki trafiają do przegródki na skarpetki, a majtki do majtek? Jeśli zachowujemy porządek w naszych codziennych czynnościach, dzieci mają okazję doświadczać zdyscyplinowanych myśli, jakie nosimy w naszych głowach. Nasz umysłowy porządek jest dla nich widoczny, dlatego mogą go zaasymilować dla własnego użytku. Stopniowo będzie prowadzić to do uporządkowania myślenia dziecka. Porządek w myśleniu pozwala na kontrolowanie naszych impulsów i reakcję zgodną z tym, co podpowiada nam rozum.</p>
<h3>Przygotowane otoczenie</h3>
<p>Dziecko dzięki porządkowi otrzymuje poczucie bezpieczeństwa dlatego niezwykle ważne jest otoczenie, które mu ten porządek i strukturę daje. Doświadczenie porządku sprawia, że niemowlak buduje swój własny porządek myśli i pomaga mu to rowzijać wolę. Ważne jest, aby dziecko w ciągu dnia wiedziało, czego może się spodziewać i gdzie. Czyli na przykład, że jemy przy stole w kuchni, a nie chodzimy z bułką po domu. Myjemy się w łazience, a nie w zlewie w kuchni. Zabawki mają swoje miejsce w salonie, a nie są rozrzucone po całym domu. Biegamy i krzyczymy tylko na dworze. Również bardzo istotne jest, kiedy dana czynność występuje. Pewien plan dotyczący pory posiłków, drzemek, spania, pomaga dziecku w uczeniu się rutyny. Rodzice, którzy czytają dzieciom każdej nocy przed spaniem, od pierszych miesięcy zaszczepiają w nim zwyczaj spokojnego uczenia się czy czytania wieczorem przed snem. Jeśli każdy z dni wygląda kompletnie inaczej dziecko poniżej 3 lat nie potrafi zrozumieć tych zmian. Taka rutyna jest niezwykle wymagającym zadaniem dla rodzica, jednakże utrzymanie pewnych stałych punktów dnia pozwala dziecku budować poczucie bezpieczeństwa. Życie w ramach pewnych ograniczeń i porządku rozwija wolę dziecka. Zewnętrzne ograniczenia są potrzebne zanim dziecko je nabędzie i będzie potrafiło samo kontrolować swoje własne zachowanie.</p>
<p>Jest to dla dziecka długi proces samorealizacji. Rodzice muszą dbać o to, aby go nieświadomie nie opóźnić z powodu braku stanowczości i przekonania. Słowo &#8216;nie&#8217; znaczy zawsze nie. Nie powinno się zmieniać zdania nawet jeśli dziecko domaga się tego. Dzieci, którym rodzice pozwalają na manipulowanie uczą się tracić energię , by te manipulacyjne zdolności rozwijać. Staje się to zwyczajem ich umysłu. Dzieci, które zderzają się ze stanowczością swoich rodziców wyznaczających granice, stają się ludźmi charakteru. Rozumieją oni życiowe ograniczenia i odpowiedzialność.</p>
<p>Bardzo ważne wydają mi się słowa: &#8220;Rolą rodzica jest uczyć dziecko granic z miłością, bo inaczej świat nauczy ich bez niej.&#8221;</p>
<p>Autorki zastanawiają się dlaczego tak wielu rodziców ma problem w podążaniu za tym co powiedzieli swoim dzieciom. Przecież każde dziecko chce zadowolić swojego rodzica. Jest to nieświadoma potrzeba dziecka, którą mądrzy rodzice widzą jako naturalny atrybut małych dzieci, aby pomóc im włączyć się do społeczeństwa. Żyjemy w kulturze dla której głównym celem egzystencji jest szczęście. Przekłada się to na nieustanne zadowalanie dzieci bez spojrzenia na dalekosiężne rezultaty. Rodzice mają tyle obowiązków i pracy, że nie mają wystarczająco czasu i energi, aby dzieciom mówić nie, a w tym samym czasie skierować ich działania na praktyczne i rozwojowe czynności.</p>
<p>Z rozdziału jasno wynika, że im więcej rutyny w tych najmłodszych latach życia dziecka, tym łatwiej dla dziecka i rodziców. Dla dziecka poniżej trzeciego roku życia prawdziwe jest stwierdzenie, że im więcej rutyny otrzyma, tym więcej będzie w stanie zaakceptować. Oczywiście są dzieci, które przyjmują reguły dość pogodnie, ale są też takie, które uparcie walczą o to, czego chcą. Wynika to z ich temperamentu i nie podlega ocenie moralnej.  W rzeczywistości oznacza to tylko, że dzieci te potrzebują więcej pomocy od rodziców w uczeniu sie akceptowania granic, podobnie jak dzieci, które mogą mieć problemy z przyswojeniem sobie umiejętności czytania, pisania czy  matematyki.</p>
<p>Wprowadzenie rutyny w życie dziecka zdaje się również wspierać rozwój jego mózgu. Mózg dziecka nie jest gotowy do ciągłego akceptowania zmian w taki sposób jak mózg dorosłego. W <a title="Porządek w Montessori, część pierwsza: okres szczególnej wrażliwości na porządek i ład" href="http://www.bycrodzicami.pl/podejscie-montessori-teoria/porzadek-w-montessori-czesc-pierwsza-okres-szczegolnej-wrazliwosci-na-porzadek-i-lad/">okresie szczególnej wrażliwości na porządek</a> dziecko poszukuje tego porządku wszędzie. Zmiana codziennych wydarzeń odbija się na dziecku często natychmiastowo. Przykładem może być niespodziewany smutek czternastomiesięcznego chłopca, kiedy to pewnego dnia odprowadzając razem z mamą swoją siostrę do szkoły nie zobaczył znanego mu z wcześniejszych wędrówek zegara słonecznego.</p>
<p>Rutyna daje dziecku zrozumienie, którego słowa nie są w stanie. Dziecko może słuchać słów, ale ich nie rozumieć. Mama może tłumaczyć dziecku, że nie idą dziś do parku, bo jest zimno i pada deszcz. Jednakże ono nie może z tych słów wydedukować informacji, że zabawa w taką pogodę nie będzie dobrym pomysłem, co więcej nie jest dla niego jasne to, że mogłoby się rozchorować w takich warunkach. Dziecko przyzwyczajone do zimnej pogody nalega na założenie płaszcza nawet latem. Z kolei dziecku, które najpierw chodziło w letnich ubraniach trudno przyzwyczaić się do cieplejszego ubierania się jesienią czy zimą.</p>
<h3>Wolność i odpowiedzialność</h3>
<p>Bez względu na to, jak bardzo będziemy starali się stworzyć otoczenie odpowiadające na potrzeby ruchu, niezależności, języka czy woli u dziecka, naturalne dla niego skupienie na sobie będzie prowadziło do nieuniknionych frustracji i konfliktów z innymi. Aby pomóc dziecku w takich sytuacjach niezbędna jest znajomość etapów rozwoju jego mózgu. Dlatego też, stosujemy inne podejście dla dzieci w różnym wieku.</p>
<h4>Pierwszy rok</h4>
<p>Optymalny czas, kiedy wizja granic powinna się pojawić to czas zanim dziecko zacznie raczkować. Pierwsze dwanaście miesięcy życia dziecka, to moment bardzo intensywnego pragnienia badania różnych rzeczy poprzez wkładanie ich do buzi. W tym czasie rozwój mózgu dziecka jest na takim etapie, że dziecko łatwo o czymś zapomina. Jeśli więc zauważymy, że dziecko bawi się przedmiotem, który jest dla niego zagrożeniem, albo jest dla nas zbyt cenny, to wystarczy spróbować odwrócić uwagę dziecka poprzez zamianę tego przedmiotu na inny.</p>
<h4>Dwanaście do osiemnaście miesięcy</h4>
<p>Pomiędzy dwunastym a osiemnastym miesiącem następuje jednak zmiana. Mózg rozwinął się na tyle, że dziecko potrafi myśleć o czymś czego chce nawet, jeśli dana rzecz nie leży w jego zasięgu. Teraz dorosły może jedynie albo zabrać dziecko, albo przedmiot. Jest to kluczowy moment w rozwoju woli u dziecka. To, w jaki sposób wyznaczasz reguły w ciągu tych sześciu miesięcy może albo pomóc albo utrudnić dziecku jego własne postrzeganie siebie i chęć rozwoju woli i samokontroli.</p>
<p>Jeśli twoje dziecko raczkuje lub chodzi i oddala się od ciebie, a Ty potrzebujesz go zatrzymać, staraj się nie zgarniać go od tyłu w twoje ramiona. Zamiast tego stań przed nim twarzą w twarz. Jesteś teraz w stanie pokierować jego działaniem w sposób zarówno zdecydowany jak i dający szacunek. Jeśli dziecko potrafi chodzić, możesz je wziąć stanowczo za rękę i przyprowadzić w nowe miejsce. W ten sposób pokazujesz mu, że nie jest jakimś &#8216;workiem piasku&#8217;, który można swobodnie przenosić z miejsca na miejsce, ale rozwijającą się osobą. Traktujesz go jak kogoś, kto pewnego dnia będzie sam musiał się odwrócić i nie liczyć na pomoc z tyłu.</p>
<p>Naprowadzaj dziecko za każdym razem, gdy tylko jego zachowanie jest nieodpowiednie. Nie myśl, że tym razem możesz sobie pozwolić na przymknięcie na coś oka. Dziecko może przyswoić i zrozumieć granice jedynie dzięki twojej stanowczości i pewności. Uświadomienie sobie, że &#8216;Nigdy znaczy Nigdy&#8217; staje się jego częścia w miarę jak dorasta, co pomaga mu chronić siebie i innych, znać granice i dotrzymywać obietnic.</p>
<h4>Osiemnaście miesięcy do trzy lata</h4>
<p>W naszych czasach, dzieci w wieku osiemnastu miesięcy do trzech lat często noszą etykietkę: okropne dwulatki. Rodzice nie rozumieją co się stało z ich dzieckiem, które współpracowało a nagle przestało. W tym wieku dziecko potrafi myśleć o danej rzeczy przez dłuższy czas. Dlatego nasza pomoc musi teraz polegać na tym, żeby nakłonić go do pomyślenia o czymś innym. Próba pokazania powodów dziecku w tym wieku jest klasycznym błędem rodziców. Dyskutowanie nad powodami dlaczego dziecko poniżej trzeciego roku życia nie może czegoś zrobić albo mieć, cementuje tyko jego obsesje na danej rzeczy. Standardowy przykład: &#8216;Nie dotykaj porcelanowych filiżanek!&#8217; Dziecko słuchając dlaczego nie powinno tego robić, myśli o nich intensywnie.</p>
<p>Sposobem na odwrócenie uwagi dziecka od danej rzeczy jest odpowiednia komunikacja. Możemy to zrobić na dwa sposoby:</p>
<ol>
<li>Dać dziecku wybór pomiędzy aktywnością a przedmiotem, który jest przed nim.</li>
<li>Opisać coś i skupić jego uwagę na tym co jest przed nim.</li>
</ol>
<p>Dając wybór dziecku, które protestuje, że nie usiądzie na nocniku, skupiamy jego uwagę na pytaniu. Dziecko lubi myśleć i próbuje zdecydować czy chciałoby usiąść na zielonym czy czerwonym zapominając o tym, że wcale nie chciało siadać. Celem jest odwrócenie uwagi dziecka od sprzeciwu. Dziecko w wieku osiemnastu miesięcy nie potrafi zacząć myśleć o czymś innym bez naszej pomocy.</p>
<p>Również opis jest drogą, aby odwrócić uwagę dziecka od czegoś nieporządanego. Pewnego ranka dziecko, które po raz pierwszy miało zostać w przedszkolu protestowało przy drzwiach i nie chciało pożegnać się z tatą. Nauczyciel zaprowadził dziecko w pobliże akwarium ze złotymi rybkami i zaczął mu barwnie o nich opowiadać. Skierował jego uwagę na szczegóły i zaprosił do późniejszej aktywności podążając za jego zainteresowaniem. Jest to jedna ze strategii używanej w ćwiczeniach praktycznego życia. Zaangażowanie umysłu dziecka i włączenie go do pracy pozwola mu zapomnieć o przeszłości i maksymalnie skupić uwagę na chwili obecnej. Ciekawostką jest to, że dziecko potrafi tak łatwo zapomnieć o swoich rodzicach. Dzieje się tak, ponieważ dzieci nie mają poczucia czasu. My rodzice, musimy zrozumieć tę umiejęstność dziecka do życia teraźniejszością. Informacja o tym, że skoro dziecko potrafi zapomnieć o swoich rodzicach w danej chwili to potrafi zapomnieć o każdej innej rzeczy może nam pomóc, kiedy mierzymy się z kolejnym sprzeciwem ze strony dziecka.</p>
<p>Ważną uwagą do zapamietania jest fakt, że używając języka nie od razu otrzymamy odpowiedź ze strony dziecka. Jego mózg pracuje o połowę wolniej od mózgu dorosłego. Czasem, polecenie trzeba powtórzyć w tym samym tonie trzy razy, aby dziecko zaczęło coś robić. Utrzymanie prośby w tym samym tonie jest niesamowicie istotne dla rozwoju emocjalnego dziecka. Dziecko pamięta to, co wywołało w nim emocje, gdyż w mózgu znajdują się one bardzo blisko pamięci.</p>
<p>Jeśli wybór lub opis nie działa, dorosły powinien działać w sposób bezpośredni. Wziąć za rękę i zabrać w inne miejsce, zabrać ze sklepu z cukierkami, założyć buty, itd. Ważne, aby nie czekać do momentu, w którym zaczynamy przekraczać naszą cierpliwość. Rodzice nie powinni czuć się winni, kiedy wyznaczają granice zachowania swojemu dziecku. Wiedza o rozwoju woli u dziecka powinna nam pomagać w sytuacjach, kiedy domaga się ono zbyt wiele. Pamiętajmy, że dziecko i jego posłuszeństwo możemy obserwować w trzech etapach:</p>
<ol>
<li>12-18 miesięcy &#8211; dziecko rozumie, ale nie potrafi wykonać bez pomocy rodziców.</li>
<li>18 miesięcy &#8211; 3lata &#8211; dziecko rozumie polecenia rodzica i może czasem samo być posłuszne bez naszej pomocy.</li>
<li>+ 3 lata &#8211; dziecko jest stale posłuszne, ale może wybrać, że nie jest.</li>
</ol>
<p>Poziomy te odziwercielają rozwój dziecka od nieświadomego umysłu, jakim cechuje się ono z dniem narodzin aż do świadomego, które osiąga w wieku trzech lat. Maria Montessori mówiła, że dziecko może rozpocząć szkołę w wieku trzech lat właśnie z powodu jego świadomej woli. Dzieci mogą być posłuszne, jeśli tak zdecydują. Mogą odstawiać krzesła, odkładać materiały na półkę, i zachowywać się wedle norm obowiązujących w danej społeczności.</p>
<p>Spójrzmy na posiłek i trzy etapy rozwoju omawiane powyżej. Dziecko w wieku 12-18 miesięcy nie jest w stanie powstrzymać się od jedzenia aż do błogosławieństwa, jeśli jedzenie stoi przed nim na stole. Od 18 miesięcy, z pomocą nauczyciela lub innych dzieci, które stosują się do tej reguły, dziecko potrafi poczekać. Dopiero gdy dziecko ma trzy lata możemy pozwolić sobie na polecenie: &#8216;Poczekaj, jeszcze nie jemy&#8217;  i wtedy zgodzi się z własnej woli na to, aby poczekać.</p>
<p>Nauczyciele w przedszkolach Montessori oczekują od dzieci, które rozpoczynają naukę w wieku trzech lat , że będą one przestrzegać reguł. Wiedząc, że praca z materiałami prowadzi dzieci do samowychowania, kierują je ku przygotowanemu otoczeniu, co prowadzi do ich pozytywnej aktywności. W rzeczywistości, nauczyciele starają się włączyć dziecko w otoczenie zanim pojawi się negatywne zachowanie. Kiedy małe dziecko przychodzi rano do klasy, nauczyciel może poprosić je o włożenie fartucha, zabranie tacy i przeniesienie jej na dane miejsce. Następnie skupione i zadowolone dziecko czyści stolik. Nauczyciel powinien przygotować otoczenie odpowiednie dla dziecka w tym wieku i starać się zaangażować je w pracę. Praca ta powinna wymagać wysiłku, chęci i skupienia. Wtedy dzieci czują się zadowolone i zrelaksowane. Po jakimś czasie same wybierają kolejną aktywność bez pomocy nauczyciela. Jest to pośrednie przygotowanie do uczenia się, czytania, pisania, używania układu dziesiętnego w matematycznych działaniach, zapamiętywania, zanim dziecko osiągnie wiek sześciu lat.</p>
<p>Często osoby odwiedzające dobrze prowadzone przedszkola Montessori pytają, jak to się dzieje, że panuje tam taka dyscyplina. A odpowiedź jest taka, że w tych przedszkolach odpowiada się na potrzebę samowychowania u dzieci. Nauczyciele rozumieją, że dzieci potrzebują przygotowanego otoczenia. Dają oni dzieciom tyle wolności, ile są one w stanie odpowiedzialnie udźwignąć. Kiedy dzieci zaczynają skupiać się na pracy, dyscyplina następuje naturalnie. Jeśli z różnych powodów, nauczyciele w danym momencie nie mogą dać dziecku  takiej niezależności, wtedy trzymają je tymczasowo przy sobie. Mając takie dziecko blisko mogą zastąpić jego dyscyplinę swoją. Dziecko nabiera świadomości o tym, co nauczyciel robi. Obserwuje go jak przeprowadza lekcję dla innego dziecka lub grupy dzieci i automatycznie zaczyna znów interesować się pracą.</p>
<p>Dzieci, które mają zbyt duży kontakt z telewizją, grami komputerowymi, głośnymi plastikowymi zabawkami, dużo trudniej rozwijają koncentrację, która formuje wolę i prowadzi do zdyscyplinowanej nauki. Aby pomóc naszym dzieciom w rozwoju ich woli potrzebujemy przywrócić znaczenie aktywności, które wymagają skupienia się na prawdziwym życiu. Naszym celem jest uczyć dzieci współpracować z rodzicami w odkrywaniu świata. Musimy pracować nad włączaniem małych dzieci od początku do kooperacji w aktywnościach jak np. ubieranie, sprzątanie, gotowanie, prace w ogrodzie itd. Kiedy rodzic musi zastąpić wolę dziecka w wykonaniu danej czynności powinnien mieć w sobie pewność. Jego słowa i czynności muszą odzwierciedlać autorytet. Można powiedzieć delikatnie „ Ja ci pomogę”. Rodzice, którzy często się wahają mogą wychować dzieci, które w sytuacji, która nie jest po ich myśli załamują się kompletnie i wycofują.</p>
<p>Jedna rzecz powinna być jasna, możemy wymagać od dziecka, że będzie postępować w ramach granic, które wyznaczyliśmy, ale musimy pamiętać, że jego posłuszeństwo wynika z jego wewnętrznej decyzji. Dziecko, podejmując ją często się awanturuje, irytuje, odczuwa dyskomfort. Ważne, aby nie ingerować w tę walkę. Rodzice mogą uczynić życie swoich dzieci łatwiejszym, jeśli podobnie jak jedna z mam po wykładzie na temat dyscypliny zdecydują się na to, że to oni mają kontrolę.<br />
Jaki jest wynik takiego podejścia, gdzie rodzice biorą swoją odpowiedzialność za naukę dzieci granic i universalnego porządku? Oznacza to, że dziecko dostaję szansę na rozwój samokontroli. Trudności i wyzwania pojawią się na pewno, ale ono będzie posiadało wewnetrzną siłę, aby sobie z nimi poradzić.</p>
<p>Przyznam, że mnie ten tekst bardzo podniósł na duchu i wiele nauczył. Obserwując własne dzieci mam poczucie, że nasze stałe punkty dnia bardzo ułatwiają nam wszystkim życie. Mam również nadzieję, że te ostatnie słowa o wewnętrznej sile, której rozwój w dziecku wspieramy pokazując im granice i utrzymując rutynę będą prawdziwe.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-domu/rozwoj-woli-u-dzieci-ponizej-szostego-roku-zycia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Samowychowanie nauczycieli i rodziców – Jak radzić sobie z gniewem i pychą, część II</title>
		<link>http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-domu/samowychowanie-nauczycieli-rodzicow-%e2%80%93-jak-radzic-sobie-z-gniewem-i-pycha-czesc-ii/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=samowychowanie-nauczycieli-rodzicow-%25e2%2580%2593-jak-radzic-sobie-z-gniewem-i-pycha-czesc-ii</link>
		<comments>http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-domu/samowychowanie-nauczycieli-rodzicow-%e2%80%93-jak-radzic-sobie-z-gniewem-i-pycha-czesc-ii/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Jun 2011 06:55:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Joanna i Rafał Szczypka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Montessori w domu]]></category>
		<category><![CDATA[nauczyciel]]></category>
		<category><![CDATA[przygotowanie rodziców]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.bycrodzicami.pl/?p=1739</guid>
		<description><![CDATA[Poniżej publikujemy drugą część tekstu, który był podstawą wykładu, jaki wygłosiliśmy na pierwszej Ogólnopolskiej Konferencji Montessori – Świat w dłoni dziecka, która odbywała się w Warszawie w dniach 11-13 lutego 2011 roku. Wykład miał tytuł: ‘Samowychowanie nauczycieli/rodziców – jak radzić sobie z gniewem i pychą. Warto najpierw przeczytać część pierwszą. W swojej części, Asia poświęciła dosyć [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_1786" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><img class="size-medium wp-image-1786" title="Cnota Pokory" src="http://www.bycrodzicami.pl/wp-content/uploads/2011/05/AmiensWestCnotaPokory-300x226.jpg" alt="" width="300" height="226" /><p class="wp-caption-text">Cnota pokory: Zachodnia fasada katedry w Amiens</p></div>
<p><em>Poniżej publikujemy drugą część tekstu, który był podstawą wykładu, jaki wygłosiliśmy na pierwszej Ogólnopolskiej Konferencji Montessori – Świat w dłoni dziecka, która odbywała się w Warszawie w dniach 11-13 lutego 2011 roku. Wykład miał tytuł: ‘Samowychowanie nauczycieli/rodziców – jak radzić sobie z gniewem i pychą. Warto najpierw przeczytać <a title="Samowychowanie nauczycieli rodziców – Jak radzić sobie z gniewem i pychą, część I" href="http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-domu/samowychowanie-nauczycieli-rodzicow-jak-radzic-sobie-z-gniewem-i-pycha-czesc-i/">część pierwszą</a>.</em></p>
<p>W swojej części, Asia poświęciła dosyć dużo czasu na przegląd różnych książek Marii Montessori i pokazanie jak ważne w przygotowaniu nauczyciela czy rodzica jest własne samowychowanie. Choć większość z Was pewnie słyszała już o tym na swoich kursach, to jednak książki Marii Montessori nie zostały przetłumaczone na język polski i pomyśleliśmy, że warto przybliżyć tutaj raz jeszcze przynajmniej fragmenty tego, co na temat przygotowania nauczycieli pisała.</p>
<h3>Pycha i gniew</h3>
<p>Z części Asi można zauważyć, że Maria Montessori pośród różnych wad, które są przeszkodą w pracy z dziećmi wymienia dwie mające największy wpływ na błędne widzenie dziecka, a które jednocześnie są najtrudniejsze do wyplenienia. Są to pycha i gniew.</p>
<p>Pycha i gniew świetnie ze sobą współpracują bedąc tym samym jeszcze bardziej niebezpiecznymi. Pierwszym krokiem niech będzie dla nas przyjrzenie się, jakie formy mogą one przyjmować w naszym codziennym życiu.<span id="more-1739"></span></p>
<h3>Jak rozpoznać w sobie pychę?</h3>
<p>Warto spojrzeć na poniższe zdania i zastanowić się, które odnoszą się do nas samych:</p>
<ul>
<li>Pycha nie pozwala nam prosić, dziękować czy przepraszać.</li>
<li>Pycha daje poczucie, że wszystko jest naszą zasługą.</li>
<li>Pycha jest fantazją o nas samych. Nie znamy dobrze swoich słabych i dobrych stron. Uciekamy przed swoimi słabościami, albo marnujemy swoje zalety i talenty.</li>
<li>Pycha sprawia, że nie umiemy przegrywać</li>
<li>Pycha powoduje, że drażnią nas dobre strony innych</li>
<li>Pycha pojawia się, gdy myślimy o sobie, że przezwyciężyliśmy wszystkie wady</li>
<li>Pycha podpowiada, że nie potrzeba nam innych, by coś wykonać</li>
</ul>
<p>Warto w tym miejscu zacytować słowa ze świetnej książki Jadwigi Zamoyskiej &#8220;O Wychowaniu&#8221;. Tak w ogóle to bardzo polecamy tę książkę, bo choć została po raz pierwszy wydana na początku XX wieku to jednak jej mądrość jest ponadczasowa. Polecam szczególnie wszystkim, którzy uważają, że wychowanie katolickie nie szanuje uczuć dziecka, opiera się na karach cielesnych, itd. Wracając do sedna sprawy. Oto cytat:</p>
<blockquote><p><cite>Pycha jest przecenianiem siebie, swoich zdolności i umiejętności a nade wszystko swoich praw. Ludzie pyszni nie chcą uznawać cudzej władzy, cudzych zdań, a jeszcze mniej im ulegać, własne zaś zdania innym narzucają, wszystko sądząc i krytykując, co ich zapatrywaniom jest przeciwne, nie uznają dla siebie obowiązku posłuszeństwa, a dla własnych zdań i życzeń żądają bezwzględnej uległości.</cite></p></blockquote>
<p>Wiemy już, co to pycha i jak sprawdzić czy zalęgła się ona w nas. Teraz przed nami trudne i długie zadanie, by tę pychę przegonić lub też zapobiegać jej rozwijaniu. W tym miejscu też posłużę się cytatami.<br />
Jeszcze wczoraj w nocy trafiłem na tekst ks. Marka Dziewieckiego &#8220;Pycha, czyli powtarzanie grzechu pierworodnego&#8221; (http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TM/md_gg_pycha.html). Chciałbym w tym miejscu zacytować fragment:</p>
<blockquote><p><cite>Chrześcijańska dojrzałość polega na tym, by strzec się nie tylko grzechu pychy, ale też popadnięcia w drugą skrajność, jaką jest fałszywa „pokora”, czyli dostrzeganie wyłącznie własnych słabości. Tam, gdzie jest promowana jedna skrajność, tam na zasadzie reakcji pojawia się tendencja do ulegania drugiej skrajności, jaką jest naiwnie rozumiana pokora. Pycha prowadzi do arogancji i bezmyślności, a opacznie rozumiana pokora prowadzi do zniechęcenia i rozpaczy. Bywa też ukrytą formą pychy wtedy, gdy ktoś mówi o swoich słabościach (zwykle nie o tych największych!) po to tylko, by inni temu zaprzeczali i by wychwalali jego cnoty.</cite></p></blockquote>
<p>Widać wyraźnie, że ta praca nad sobą w przypadku pychy jest zadaniem niezwykle trudnym.<br />
Jaka cnota jest przeciwieństwem pychy? Wszyscy zgodnie odpowiedzą, że pokora.</p>
<p>Jeszcze chwilkę o tym, czym są cnoty, bo zagadnienie jest w naszych czasach prawie zapomniane. Cnota jest sprawnością, która pozwala nam podjąc bez wahań właściwą decyzję i z łatwością wykonać dane zadanie. Według anonimowego autora: &#8220;Cnota jest dziełem czasu i wielokrotnych czynów&#8221;. Ważne jest, by starać się wielokrotnie przełamać naszą słabość, aby czynienie dobra weszło nam w krew.</p>
<h3>Pycha &lt;&gt; Pokora</h3>
<p>Dzisiaj pokora sprawia nam problem. Zewsząd słyszymy o konieczności bycia asertywnym, umiejętności argumentowania, by przeforsować swoje zdanie, konieczności odnoszenia sukcesów, podkreślania własnego &#8216;ja&#8217;. Pokora bardzo często kojarzy nam się z byciem słabym, byciem ofiarą. Pokora przecież wymaga posłuszeństwa.<br />
Warto jednak pomyśleć w wolnym czasie nad dwoma poniższymi cytatami i zastanowić się, komu lub czemu mamy być posłuszni?<br />
Najpierw Arystoteles:</p>
<blockquote><p><cite>Potrzeba równowagi między przesadzoną pokorą (służalczością) a pychą.</cite></p></blockquote>
<p>i jeszcze C.S. Lewis z &#8220;Listów starego diabła do młodego&#8221;:</p>
<blockquote><p><cite>Perwersyjną radą jest nakłanianie ludzi do myślenia o pokorze nie jako o zapomnieniu o sobie, ale jako o niskim mniemaniu o własnych talentach i charakterze.</cite></p></blockquote>
<p><span style="font-size: 15px; font-weight: bold;">Co pomaga w stawaniu się pokornym?</span></p>
<p>W literaturze na temat formowania cnót znajdziemy wiele wskazówek na temat tego, jak możemy kształtować w sobie pokorę. Pośród nich są te wydawałoby się najprostsze do wdrożenia od zaraz:</p>
<ul>
<li>Codzienne praktykowanie wdzięczności. Wszystko, co przynosi nam dzień jest dla nas darem. Dlatego chcemy wyrażać wdzięczność za to, co otrzymujemy. Ważne jest też samo odczuwanie wdzięczności, którą chcą okazać nam inni.</li>
<li>Wiara, że to, co wydaje nam się klęską, może okazać się zwycięstwem. To świetnie łączy się z tym pierwszym punktem, kiedy wydaje się nam, że właściwie nie otrzymujemy żadnych darów więc nie mamy za co być wdzięczni.</li>
<li>Proszenie o rzeczy, których nam brak. Warto pozbyć się tej myśli, że jesteśmy samowystarczalni, że wszystko najlepiej zrobimy sami, bo inni i tak coś popsują i nie wyjdzie tak jakbyśmy chcieli.</li>
<li>Zapraszanie do własnych pomysłów i idei innych osób, by dzieło, które chcemy tworzyć było dziełem wspólnym. Chroni to przed przypisywaniem sobie pełnych zasług i popadnięciem w pychę.</li>
<li>Przyjęcie całym sobą, że ludzie są pełni godności. Również dzieci są pełne godności.</li>
<li>Ten poprzedni punkt w najprostszej formie można praktykować poprzez wynajdywanie w ludziach, których spotykamy cech dobrych, zanim spróbujemy ich ocenić i mówienie im o tym z radością: pięknie grasz na skrzypcach, robisz świetne zdjęcia &#8230;</li>
<li>Poznawanie ludzi, którzy nas zachwycają</li>
<li>Uniezależnienie się od opinii innych, od nagród, z nadzieją na prawdziwą nagrodę</li>
<li>Przyjmowanie postawy służby, zamiast wymagania tej służby od innych</li>
<li>Ukochanie prawdy! Pokora jest prawdą o sobie i świecie, pycha jest fantazją o sobie i świecie.</li>
</ul>
<div id="attachment_1787" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><img class="size-medium wp-image-1787" title="Cnota Łagodnosci" src="http://www.bycrodzicami.pl/wp-content/uploads/2011/05/AmiensWesCnotaLagodnosci-300x249.jpg" alt="" width="300" height="249" /><p class="wp-caption-text">Cnota łagodności - zachodnia fasada katedry w Amiens</p></div>
<h3>Gniew</h3>
<p>Przejdźmy teraz do gniewu. Przede wszystkim chciałbym podkreślić, że gniewu nie należy się bać. Gniew to uczucie, a uczucia same w sobie nie są ani dobre, ani złe. Dopiero nasza reakcja wynikająca z pojawiającego się w nas gniewu może być oceniona moralnie, może przynieść dobro lub zło. Gniew to uczucie, które pomaga nam walczyć z przeciwnościami losu. Rodzi się w nas przeciw wszystkiemu, co sprzeciwia się naszej woli i jest to zupełnie naturalne uczucie.</p>
<p>Dlaczego więc traktujemy gniew jako coś nieporządanego? Gniew wszedł w skład siedmiu grzechów głównych. Montessori wymienia gniew, jako główną przeszkodę w poznaniu dziecka.</p>
<p>Problem w tym, żeby uczucie gniewu dobrze wykorzystać, by nasza reakcja była skierowana wobec realnego zła i przyczyniała się do niesienia dobra, a nie jest to łatwe. Starożytne przysłowie nazywa nieopanowany w miarę gniew chwilowym obłąkaniem. Ja wiem, o czym to przysłowie mówi. Czy Wam też wydaje się ono znajome?</p>
<p>Autorzy wypowiadający sie na temat uczuć i cnót zalecają, by w momencie odczucia gniewu zastanowić się, czy odnosi się on do czynu czy do osoby. Jeśli odkryjemy, że odnosi się on do osoby, to warto zdać sobie sprawę z tego, że taki gniew często prowadzi do pomszczenia się na tej osobie i jest to gniew złośliwy, nie przynosi niczego dobrego. Jest jeszcze gniew sprawiedliwy, kiedy  główny nacisk kładziemy na naprawę złego czynu.</p>
<p>Często jednak nasza reakcja staje się nieadekwatna do rozmiaru zła, jaki gniew wywołał, albo w ogóle zło jest tylko pozorne i wynika z naszej pychy.</p>
<p>Okazuje się, że istnieje taktyka radzenia sobie z własnym gniewem. Warto ją poznać, i praktykować. Jest kilka rad takich jak:</p>
<ul>
<li>Warto sobie postanowić, że kiedy tylko poczujemy, że gniew zaczyna nas ogarniać, to w tym momencie, kiedy jeszcze nasza świadomość jest trzeźwa, odłożymy, to co chcieliśmy powiedzieć czy zrobić, aż sytuacja się uspokoi. Można zmienić miejsce, zająć się czymś innym, zacząć coś porządkować, układać, przeglądać.</li>
<li>W sytuacji, gdy nie jesteśmy w stanie powstrzymać się przed powiedzeniem czegoś to warto znać podstawowe techniki komunikacji. Jedna z nich mówi, że powinniśmy oburzać się na występek, a nie na osobę. Jest rzeczą naturalną, że łatwiej znosimy zarzuty odnoszące się do naszych czynów, niż do naszej osoby, narodowości, rodziny czy stanowiska. Techniki takie jak ta powinniśmy ćwiczyć często, nawet na sucho. Dobrą książką na ten temat jest <a title="Książkę Między rodzicami a dziećmi można kupić w księgarni Tolle.pl" href="http://www.tolle.pl/pozycja/miedzy-rodzicami-a-dziecmi?pp=262">&#8216;Między rodzicami a dziećmi&#8217; Heima Ginotta</a> czy <a title="Książkę Rodzice w Akcji można kupić w księgarni Tolle.pl" href="http://www.tolle.pl/pozycja/rodzice-w-akcji?pp=262">&#8221;Rodzice w Akcji. Jak przekazywać dzieciom wartości&#8221; Moniki i Marcina Gajdów</a>.</li>
<li>Dobrze by było, żeby nasze zarzuty w czasie gniewu zastąpić słuchaniem uważnie i mówieniem mało.</li>
<li>Chcąc dojść do porozumienia powinno się szukać tego na co obie strony się godzą, a nie wyszukiwać najdrażliwszych problemów.</li>
</ul>
<p>Nie wiem jak u Was, ale mi takie rady choć są bardzo potrzebne, to jednak często w praktyce moje nieopanowane odruchy zwyciężają. I tu wszyscy autorzy są zgodni: potrzeba cnoty, a w przypadku gniewu mówimy przede wszystkim o cnocie łagodności.</p>
<h3>Cnota łagodności</h3>
<p>Siostra Barbara Żulińska w swojej książce &#8216;Więcej Piękna&#8217; pisze, że otaczanie się pięknem niezwykle dobrze wpływa na umiejętność opanowania własnego gniewu i rozwijania cnoty łagodności. Dla mnie to oczywiste &#8211; jeśli mam wszystko poukładane, porządek, wszystko pięknie wygląda, wtedy aż się coś w duszy uśmiecha, robi się radośniej, a wszelkie powody do gniewu wydają się jakby mniejsze. Również w podejściu Montessori bardzo duże znaczenie przykładamy do przygotowania pięknego, uporządkowanego otoczenia. Paul Epstein mówił na warsztatach o konieczności przygotowania takiego otoczenia dla nas dorosłych, by umożliwić odnowę siebie, nabranie sił, wycieszenie, naładowanie akumulatorów.</p>
<p>Parę rad, które pomagają w zdobywaniu cnoty łagodności:</p>
<ul>
<li>Zrób coś dla siebie, co cię naładuje (zależy od tego, co u ciebie taką funkcję spełnia, ale często jest to pobyt w naturze)</li>
<li>Śpij potrzebną ci ilość godzin</li>
<li>Twórz i szukaj piękna wokół siebie &#8211; twórz swoje przygotowane otoczenie</li>
<li>Jedz zdrowo i ćwicz regularnie</li>
<li>Podobaj się sobie &#8211; bądź zadbany i schludny</li>
<li>Zostaw pole do działania Bogu, naturze &#8211; t0 daje cierpliwość, wprowadza nową perspektywę patrzenia na dziejące się wydarzenia</li>
</ul>
<p>Z jednej strony to wszystko jest takie przyziemne, z drugiej nie wiadomo za co tak naprawdę się zabrać, czy w ogóle podołam, kiedy będą widoczne jakieś wyniki moich działań? Nie można też zapominać o pokusie niecierpliwości. Święty Jan od Krzyża powiedział, że za szybko staramy się zostać świętymi. Im więcej podejmujemy trudnych postanowień, tym częściej upadamy. Wtedy jesteśmy źli na siebie, pojawia się niepotrzebna irytacja. Jeśli za bardzo ufamy sobie – brak nam pokory.</p>
<p>Na koniec dwa cytaty, które mam nadzieję, pomogą nam nabrać odpowiedniej perspektywy do tej pracy, jaka jeszcze przed nami.</p>
<p>Najpierw cytat Montessori z książki &#8216;Education for a New World&#8217; (Edukacja dla Nowego Świata):</p>
<blockquote><p><cite>Pierwszym krokiem jest samoprzygotowanie wyobraźni, ponieważ nauczyciel Montessori musi potrafić wyobrazić sobie dziecko, które jeszcze nie istnieje. Inaczej mówiąc, musi mieć wiarę w dziecko, które odsłoni siebie poprzez pracę. Różne dziecięce dewiacje nie są w stanie podważyć tej wiary nauczyciela, który widzi dziecko w innym, duchowym wymiarze i z pewnością czeka na osobowość, która ukaże się, kiedy dziecko zacznie pracować nad czymś, co go interesuje.</cite></p></blockquote>
<p>Czy potrafimy jeszcze spojrzeć na siebie, jak na dziecko wyobrażając sobie, jacy chcielibyśmy być i wierzyć, że nasze słabości zostaną uleczone, potrzeba tylko odpowiedniej pracy i czasu?</p>
<div id="attachment_1788" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><img class="size-medium wp-image-1788" title="Cnota Cierpliwości" src="http://www.bycrodzicami.pl/wp-content/uploads/2011/05/AmiensWestCnotaCierpliwosci-300x290.jpg" alt="" width="300" height="290" /><p class="wp-caption-text">Cnota cierpliwości - zachodnia fasada katedry w Amiens</p></div>
<p>Myślę, że bardzo potrzeba nam w tej pracy cnoty długomyślności, o której pisze Jacek Woroniecki w książce &#8216;W szkole wychowania &#8211; teksty wybrane&#8217;.</p>
<blockquote><p><cite>Cierpliwość i długomyślność obie należą do grupy cnoty kardynalnej męstwa i wspólnym ich zadaniem jest dać nam to wewnętrzne panowanie nad zniechęceniem, które sprawia, że cofamy się przed napotkanymi przeszkodami i nie osiągamy celu (&#8230;) Od posiadania długomyślności zależą w wysokim stopniu i cnoty miarkujące gniew, a więc: łagodność, łaskawość lub wyższa od nich – wyrozumiałość; ona to i cierpliwość są właściwą podstawą panowania nad sobą w dziedzinie opanowania poruszeń gniewu.<br />
Ale też bardzo często nieciepliwienie się na brak dość szybkich rezultatów pracy przynosi samej sprawie nieobliczalne szkody, odwlekając jeszcze bardziej wyniki podjętych zabiegów lub nawet niszcząc je w samym zarodku. Ma to szczególne miejsce w pracy wychowawczej (&#8230;) Oto praca wychowawcza winna się zawsze rachować z jednym czynnikiem, z którym inne dziedziny działalności ludzkiej nie mają w tym stopniu do czyniania, mianowicie: z wolną wolą wychowanka (&#8230;)<br />
Rachując się z tym podstawowym prawem wychowania, dobry wychowawca nie tylko powinien pamiętać o tym wszystkim, czym może wychowankowi przyjść z pomocą, ale też i o tym, czym może mu w tej pracy nad sobą przeszkodzić (&#8230;) Długomyślność powinna podnieść wzrok jego duszy w dal, nauczyć go pracować na dalszą nieco metę w przekonaniu, iż mocne charaktery krystalizują się powoli, tak jak i wielkie kryształy.</cite></p></blockquote>
<p>Życzymy wszystkim i sobie samym, byśmy potrafili spojrzeć na swoje samowychowanie właśnie z taką cnotą długomyślności.</p>
<h3>Zakończenie</h3>
<p>Chcielibysmy zakończyć ostatnimi zdaniami z rozdziału o przygotowaniu nauczyciela z książki &#8216;The Absorbent Mind&#8217; (Chłonący umysł) Marii Montessori[1]:</p>
<blockquote><p><cite>Dzieci zabierają nas na wyższy poziom ducha i problemy materialne są w ten sposób rozwiązane. Pozwólcie, że powtórzę, w formie pożegnania, słowa, które pomogają nam zachować w pamięci to wszystko, o czym mówiłam. To jest bardziej przypomnienie niż modlitwa, a dla naszych nauczycieli wezwanie, forma kompendium, nasz jedyny program nauczania:<br />
O BOŻE, POMÓŻ NAM ODKRYWAĆ SEKRET DZIECIŃSTWA, ABYŚMY MOGLI POZNAWAĆ, KOCHAĆ I SŁUŻYĆ DZIECKU ZGODNIE Z TWOJĄ SPRAWIEDLIWOŚCIĄ I PODĄŻAJĄC ZA TWĄ ŚWIĘTĄ WOLĄ.</cite></p></blockquote>
<h3>Bibliografia</h3>
<ul>
<li>Echoes, Volume 3, no. 2, Summer 1999, <em>Spiritual Preparation of the Catechist</em>, Centre for Children and Theology</li>
<li>Grzywocz, Krzysztof ks., <em>Kierownictwo duchowe a uczucia niekochane,</em> audiobook, WAM 2006</li>
<li>LIVABLE LEARNING &#8211; Preparing the Home and the Heart, <em>Teacher Preparation, </em><a href="http://www.jmjpublishing.com/jmjteacher.html">http://www.jmjpublishing.com/jmjteacher.html</a> z dnia 10 luty 2011</li>
<li>McFarland S.<em>, Honoring the light of the child, </em>artykuł opublikowany w <em>Children of the New Earth</em>, Luty  2005</li>
<li>Montessori M., <em>Absorbent Mind</em>, Oxford 2004</li>
<li>Montessori M., <em>Education for a New World</em>, Kalakshetra Press, Madras 1991</li>
<li>Montessori M., <em>The child in the Family,</em> London 1975</li>
<li>Montessori M., <em>The Secret of Childhood, </em>Calcutta 1965</li>
<li>Postawa D. C. OFM, <em>Mądrość Franciszkowych Napomnień</em>, Kalwaria Zebrzydowska 2001</li>
<li>Standing E.M., <em>Maria Montessori, Her Life and Work</em>, New York, 1962</li>
<li>Szczepanowski A, <em>Owocem Ducha Świętego jest łagodność</em>, artykuł opublikowany w <em>W służbie miłosierdzia, </em>Marzec 2007</li>
<li>Woroniecki J. OP,  W szkole wychowania; Teksty wybrane, Lublin 2008</li>
<li>Zamoyska J., <em>O wychowaniu</em>, Lublin 2002</li>
<li>Żulińka B. CR, <em>Więcej piękna</em>, Warszawa, 2003</li>
</ul>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-domu/samowychowanie-nauczycieli-rodzicow-%e2%80%93-jak-radzic-sobie-z-gniewem-i-pycha-czesc-ii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Montessori i autyzm</title>
		<link>http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-domu/montessori-i-autyzm/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=montessori-i-autyzm</link>
		<comments>http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-domu/montessori-i-autyzm/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 02 Apr 2011 15:00:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Joanna i Rafał Szczypka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Montessori w domu]]></category>
		<category><![CDATA[montessori i autyzm]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.bycrodzicami.pl/?p=1776</guid>
		<description><![CDATA[2 kwietnia przypada Światowy Dzień Świadomości Autyzmu. Za sprawą pani Anety Babiuk-Massalskiej, psycholog oraz pana Sebastiana Łukomskiego, który jest ojcem dziecka z autyzmem uczęszczającego do przedszkola Montessori,  publikujemy dziś wyjątkową rozmowę na temat Montessori i autyzmu. Serdecznie zapraszamy do lektury, bo naprawdę warto, a autorom rozmowy dziękujemy za chęć podzielenia się nią z czytelnikami bycrodzicami.pl. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em> </em></p>
<div id="attachment_1778" class="wp-caption alignright" style="width: 260px"><em><a href="http://www.worldautismawarenessday.org/"><img class="size-full wp-image-1778" title="Światowy Dzień Świadomości Autyzmu" src="http://www.bycrodzicami.pl/wp-content/uploads/2011/04/swiatowy-dzien-swiadomosci-autyzmu.png" alt="" width="250" height="284" /></a></em><p class="wp-caption-text">2 kwietnia - Światowy Dzień Świadomości Autyzmu. Obchodzony jest od 2008 roku i ma za zadanie uwrażliwiać społeczeństwo na problematykę autyzmu i niepełnosprawności.</p></div>
<p><em>2 kwietnia przypada <strong>Światowy Dzień Świadomości Autyzmu</strong>. Za sprawą pani <a title="Przejdź na stronę pani Anety: psotto.pl" href="http://www.psotto.pl/">Anety Babiuk-Massalskiej</a>, psycholog oraz pana <a href="http://ojcieckarmiacy.blox.pl/strony/okingkongu.html">Sebastiana Łukomskiego</a>, który jest ojcem dziecka z autyzmem uczęszczającego do przedszkola Montessori,  publikujemy dziś wyjątkową rozmowę na temat Montessori i autyzmu. Serdecznie zapraszamy do lektury, bo naprawdę warto, a autorom rozmowy dziękujemy za chęć podzielenia się nią z czytelnikami <a href="http://www.bycrodzicami.pl">bycrodzicami.pl</a>.</em></p>
<p><strong>Aneta Babiuk-Massalska: </strong>Sebastianie, opowiedziałeś mi ciekawą historię z forum internetowego, na którym padły zastrzeżenia odnośnie wychowywania dzieci z autyzmem w nurcie “niedyrektywnym”. W szczególności montessoriańskim.<br />
Od kilku lat pracuję w przedszkolu Montessori, do którego uczęszczają dzieci ze spektrum autyzmu. W tym także Twój czteroletni syn, u którego zdiagnozowano autyzm. Może więc rozmowa rodzica i psychologa, mających kontakt z Montessori na co dzień, będzie dla kilkorga ludzi wartościowa?</p>
<p><strong>Sebastian Łukomski: </strong>Tak, myślę, że warto mówić o tym, że rodzice, którzy otrzymują diagnozę mają jakiś wybór jeśli chodzi o terapię. Póki co jest tak, że dostaliśmy listę instytucji, w których możemy spróbować czegoś poszukać, ale o Montessori nie usłyszeliśmy ani słowa.<br />
Przechodząc do drugiej części pytania &#8211; zarzuty były sformułowane tak, że nie pozostawiały wątpliwości &#8211; Montessori jest nawet nie tyle nieodpowiednie dla dzieci z autyzmem, co wręcz szkodliwe. Po pierwsze rozwija indywidualizm, który zdaniem oponentów jest jednym z problemów tych dzieci&#8230; Czasem zastanawiam się, czy nie warto byłoby jakoś zdefiniować słowa autyzm&#8230;<span id="more-1776"></span></p>
<p><strong>ABM:</strong> Odnośnie szkodliwości: “Montessori jest dla każdego dziecka, ale nie dla każdego rodzica”. Maria Montessori zaczynała pracę z dziećmi zdiagnozowanymi jako chore psychicznie. I wówczas, tak jak i teraz, ludzie pukali się w głowy, śmiali się z jej poczynań.</p>
<p>Mocno zaznaczony u dziecka autystycznego indywidualizm?<br />
Tak jak u dzieci w ogóle, rzekłabym. U jednych bardziej, a u innych mniej. Słuchając dziecka i podążając za nim, dając mu wybór &#8211; uczymy się go. Narzucając swoje zdanie, swoje wybory zadań &#8211; tracimy kontakt z dzieckiem autystycznym. A dziecko to właśnie szczególnie kontaktu potrzebuje, by wyjść ze swojej bezpiecznej skorupy. Nie potrzebuje uderzania po rogach. Mamy je zachęcić, by wystawiło czułki.</p>
<p>Mam wrażenie, że nie piszę w tym momencie o samym podejściu Montessori. To podejście do dziecka, które jako punkt wyjścia przyjmuje bezwarunkową miłość i akceptację, jest obecne również w psychologii po prostu. Bez metek typu: “behawioryzm”, czy “poznawcza”. Ale zdaję sobie sprawę, że potrzebujemy czasem etykietek &#8211; by coś sobie uporządkować. Więcej zatem można poczytać o naszym przedszkolnym podejściu wyszukując w internecie hasło Janusz Korczak, Carl Rogers, rodzicielstwo bliskości (attachment parenting), czy pedagogika serca. Jako kadra przedszkola kształcimy się u Marii Lehman w Polskim Towarzystwie Psychologicznym.</p>
<p><strong>SŁ:</strong> ”Ale nie dla każdego rodzica” &#8211; zabrzmiało złowieszczo.;) Pozwolisz jednak, że wrócę na chwilkę do samego indywidualizmu, bo to ani główny problem autyzmu, ani tak naprawdę to, co oferuje Montessori. Kiedy na początku naszej drogi potrzebowałem różnych skierowań na badania specjalistyczne, nie mówiłem lekarzom, że mamy problem z indywidualizmem, ale że mamy problem z komunikacją. Taki kod, który zresztą został odczytany tylko przez jednego pediatrę, a byliśmy co najmniej u kilku. Tylko jedna Pani doktor domyśliła się, że mogą chodzić mi po głowie zaburzenia autystyczne u mojego dziecka (to było przed diagnozą). A zatem nie indywidualizm jest głównym problemem autyzmu (choć ekscentryczność bywa cechą wysoko funkcjonujących ludzi z autyzmem) i pewnie nie indywidualizm jest tym, co jedynie może zaoferować dzieciom z autyzmem Montessori.</p>
<p><strong>ABM:</strong> Montessori jak najbardziej proponuje indywidualizm w sensie indywidualnego podejścia do dzieci. Bo każde dziecko ma inne potrzeby. Indywidualizm w sensie indywidualnych prezentacji i pracy z nauczycielem. Indywidualnych wyborów w zakresie rodzaju, miejsca i czasu pracy.<br />
Punktem wyjścia jest dawanie wyboru dziecku. Dziecko może wówczas wybrać również to, że z prawa do decyzji nie chce w tym momencie skorzystać.</p>
<p>Każde dziecko jest inne. A Montessori znalazła sposób, jak umożliwić indywidualną formę nauki grupie dzieci. Z poszanowaniem różnic między nimi. Umożliwić uczenie się dokładnie tego, czego potrzebuje każdy z tych młodych ludzi, a nie tego, co nam dorosłym się wydaje.<br />
To nienaturalne, by wszyscy mieli ochotę o godzinie 10:00 na historię, a potem wszyscy razem na matematykę. Nauka u dzieci jest efektem ubocznym zabawy. Nie przymusem, ani głównym celem w Montessori.</p>
<p><strong>SŁ:</strong> Co jeszcze może zaoferować Montessori?</p>
<p><strong>ABM: </strong>Komunikację. Komunikację poprzez współdziałanie i działanie po prostu. Czyli właśnie to, o czym mówiłeś lekarzom.<br />
W Montessori dużo jest prezentacji. Są zrozumiałe także bez słów. A przecież dzieci z autyzmem mają problem właśnie z mówieniem. Mowa nas nie ogranicza. Dochodzą bowiem do głosu gesty. I w sposób naturalny wchodzi odczytywanie tych gestów i naśladowanie. Tak, tak, naśladowanie. Spontanicznie w czasie dni pracy, a nie tylko na trzy-cztery. Bo na trzy-cztery też mamy propozycje w innych częściach dnia, np. zabawy paluszkowe podczas zbierania się na kręgu, czy piosenki, w których cała grupa jednocześnie pokazuje to, o czym mówi i śpiewa.</p>
<p>Montessori wychowuje dzieci do życia. Uczy jak zawiązywać buty i je pastować, prać ręcznik, który został użyty do polerowania, nalewać sobie wodę z dzbanka do filiżanki. Wspiera w dążeniu do samodzielności. Poza życiem codziennym oczywiście uczy matematyki, kultury, języka, muzyki. Literę można dotknąć, metr można poczuć niosąc go, świat można powąchać i skosztować łyżeczką.</p>
<p>Dzieci nakrywają do stołu, zmywają naczynia, częstują inne dzieci obranym przez siebie kawałkiem jabłka, marchewki, czy banana. Gdy wycisną sok z pomarańczy mogą podjąć decyzję, czy przygotowały ten sok dla siebie, czy chcą go komuś dać w filiżance. W naturalny sposób zachodzą interakcje społeczne. Czyli znowu pielęgnujemy i wzmacniamy w Montessori to, co dziecko z autyzmem ma w deficycie &#8211; relacje.</p>
<p><strong>SŁ:</strong> A jak wygląda praca nad kolejnymi zadaniami? Dzieci autystyczne mają szczególny problem z zapamiętaniem sekwencji czynności. Czyli z planowaniem “co po czym”. Ciśnie się więc zarzut, iż nie dadzą sobie rady z samodzielnością, na którą stawia Montessori.</p>
<p><strong>ABM:</strong> Montessori rozbraja każde zadanie na mniejsze kroki. Dzieli je. Przedstawia w sposób obrazowy i na konkretach to, co dziecko chce przepracować. Są jasne i powtarzające się rytuały korzystania z pomocy montessoriańskich.<br />
O ile się nie mylę, tego właśnie dzieciaki potrzebują &#8211; prezentacji krok po kroku tego, co łączy się potem w sekwencję czynności. Potrzebują stałości, jasności, porządku. Bo buduje to poczucie bezpieczeństwa. No i uczy stopniowo samodzielności. Wszak o to nam chodzi &#8211; by niesamodzielne dzieci stały się samodzielnymi dorosłymi.</p>
<p><strong>SŁ:</strong> Czyli tak naprawdę nie ma to nic wspólnego z indywidualizmem w negatywnym tego słowa znaczeniu.</p>
<p><strong>ABM:</strong> Indywidualizm dziecka&#8230; dla mnie to przede wszystkim docenianie jego mocnych stron. A te u dzieci autystycznych bywają wybitne. Znam chłopca, który czyta ogarniając jednym spojrzeniem kartkę A4. Nauczyciele w szkole postawili sobie za zadanie nauczyć go czytać “normalnie”. Linijka po linijce. Ćwiczenie na skupienie uwagi? Czy wtłaczanie w “normalność”?<br />
A przecież można doceniać wybitność i ćwiczyć to, co temu dziecku jest potrzebne do ćwiczenia: lepsze rozumienie emocji i panowanie nad nimi.</p>
<p><strong>SŁ: </strong>Wtłaczanie w “normalność”&#8230;</p>
<p><strong>ABM:</strong> Widzę tu bardziej problem nas &#8211; dorosłych. Brak akceptacji dla wyjątkowości dziecka. Brak zgody. I na dodatek nie można chyba mieć tego nikomu za złe. Bo u każdego proces żałoby (tutaj rozumiany jako: strata “normalności”) wygląda i trwa inaczej. Ale za każdym razem jest to jednak żałoba. A gdy żal trwa zbyt długo &#8211; potrzebujemy pomocy. Tylko że o pomoc nie umiemy przeważnie prosić. Nikt nie zrobił nam z tego montessoriańskiej prezentacji. Czy po prostu&#8230; prezentacji.</p>
<p><strong>SŁ:</strong> Akceptacja diagnozy to trudny temat, do którego możemy jeszcze wrócić. Tymczasem ten nieszczęsny indywidualizm może być kojarzony tylko wtedy źle, jeśli będzie interpretowany jako zamknięcie się &#8211; czyli bycie samemu ze sobą, a tymczasem to, co najmocniej uderzyło mnie w przedszkolu Montessori, to przenikająca wszystko idea pomocy słabszym i współpracy.</p>
<p>Dziś duże firmy prześcigają się w wysyłaniu swoich pracowników na szkolenia z inteligencji emocjonalnej, a tam jest to chlebem powszednim. Jasne, mówimy o przedszkolakach i zdarzają się różne przypadki, ale przykład idzie z góry. Dzieciaki uczą się przez naśladowanie i te autystyczne również&#8230; choć czasem może nam się wydawać, że one nie widzą niczego, nie słyszą niczego&#8230;</p>
<p>Dobrze. Padła większość zarzutów wobec Montessori, ale jeden pozostał &#8211; dzieci autystyczne muszą mieć ścisły nadzór, jeśli mają w ogóle coś robić. Inaczej zamkną się w swoich fiksacjach i zachowaniach stereotypowych i nic z tego nie będzie. Jak w Montessori namawiacie dzieci z autyzmem do wybierania aktywności i manifestacji własnej woli. To też może być problemem?</p>
<p><strong>ABM: </strong>To nie jest problem. Ani zarzut. Dziecko w Montessori ma tyle wolności, ile jest w stanie udźwignąć. Dzieci z autyzmem więc potrzebują asystenta zazwyczaj, bo nie są w stanie same sobie poradzić z ilością bodźców płynących z otoczenia. Nauczyciel wspomagający “cierpliwie i niestrudzenie zachęca dziecko do pracy”. Nie jest to jednak zachęcanie w sensie zmuszania, a dawanie wyboru. Wyboru na miarę możliwości dziecka.<br />
Wybór dziecka dotyczy: pomocy, z którą chce pracować, miejsca w którym będzie przebywać oraz czasu. Czyli kiedy, jak i gdzie zarządzę sobą w przestrzeni. Tego uczy Montessori. Nie przez słowa, ani przez nagradzanie chrupkami czy naklejkami. Przez skórę uczy i przez każdy ze zmysłów: poczucia godności, świadomości siebie i własnej sprawczości. “Ja-dziecko JESTEM. ONI &#8211; dorośli MNIE widzą.”</p>
<p>Na pracę montessoriańską mamy trzy godziny czasu. Mamy więc czas. Nie dajemy dzieciom ani nagród, ani kar. Doceniamy natomiast ich wysiłki. Cenimy sam proces trwania pracy. Nie gratulujemy im tylko wówczas, gdy uda się im skończyć zadanie. Bo nie efekt końcowy jest najważniejszy, a sam proces. Innymi słowy: nie tyle sama budowla jest najważniejsza, co budowanie jej, burzenie, budowanie na nowo.</p>
<p><strong>SŁ: </strong>A jeśli dziecko nie może skupić się na zadaniu? Przy najlepszej woli opiekuna może zdarzyć się tak, że atmosfera wokół będzie zbyt stresująca.</p>
<p><strong>ABM: </strong>Gdy opiekun widzi, że dziecko potrzebuje relaksu, bo jest pobudzone &#8211; zaprasza je na relaks. Stopniowo udaje się nam nauczyć dzieci w ten sposób relaksacji, radzenia sobie z emocjami, proszenia przy tym o pomoc, wyrażania potrzeb. Na początku są to wyjścia z sali przedszkolnej na salę ruchową (odosobnioną, cichą). W miarę upływu czasu dzieci przystosowują się do otoczenia przedszkolnego i wybierają relaks na sali pośród rówieśników. Wśród gwaru życia codziennego. Jest muzyka, materac, masażer elektryczny, koszyk z masażerami manualnymi. Dziecko może wybrać sobie takie narzędzie, jakie mu najbardziej odpowiada. Taką formę relaksu, na jaką ma ochotę. Czasem obserwujemy jak inne dzieci pomagają nauczycielom w masowaniu autystycznego kolegi.<br />
Gdy jednak konieczne jest wyjście z sali na wyciszenie &#8211; najskuteczniejsze okazują się elementy integracji sensorycznej (skoki na trampolinie, zawijanie w kołdrę, masaż, kompresja stawów, kojąca muzyka, worki z grochem, wielka piłka).</p>
<p>Może jeszcze o indywidualizmie to, że indywidualność dziecka rozumiemy jako fakt, że każde dziecko jest inne i ma inny potencjał i inne potrzeby. Choćby to, że dzieci nie są głodne wszystkie na raz. Jedni bowiem jedli śniadanie przed chwilą w domu, a inni przychodzą na “głodniaka”, bo z jedzeniem porannym mają problem. Dajemy wybór dzieciom, o której godzinie siądą do śniadania. Proponujemy jedzenie &#8211; a one mają prawo nie skorzystać z zaproszenia. Uczą się planować czas dzięki temu i słuchać sygnałów płynących z ciała. Dziecko autystyczne jest w stanie stwierdzić zazwyczaj, że jest głodne. Zapytane dzieci odpowiadają, że chcą albo nie chcą iść do stołu. Nie ma dwojga identycznych dzieci &#8211; czy to z autyzmem, czy bez.</p>
<p><strong>SŁ:</strong> Świetnie, czyli mamy pełne spektrum odpowiedzi na pełne spektrum wyzwań rozwojowych i zaburzeń. Bardzo podoba mi się indywidualne podejście, bo jak lubię powtarzać spektrum zaburzeń autystycznych jest szerokie jak Stepy Akermańskie i tak jak nie ma dwóch identycznych ludzi, tak każde dziecko z autyzmem ma nieco inne potrzeby &#8211; tutaj nie ma jednoznacznych odpowiedzi, super sposobów, które sprawdzają się zawsze, ani cudownych leków. Jedynym sposobem jest wspieranie konkretnego dziecka, a to siłą rzeczy bardzo indywidualna sprawa.</p>
<p>Wróćmy jednak do zastrzeżeń &#8211; w Polsce jest jeszcze niewiele placówek Montessori (choć coraz więcej), a podobno dzieci bardzo źle znoszą przejście z przedszkola Montessori do masowej szkoły (ewentualnie zwykłej szkoły integracyjnej). Dotyczy to zwłaszcza dzieci z autyzmem i powinno odbywać się raczej w odwrotnej kolejności (jeśli w ogóle) &#8211; zdaniem formułujących taką tezę. To pytanie dotyka problemu zmiany systemu terapeutycznego z niedyrektywnego na dyrektywny. Czy masz jakieś doświadczenia związane z koniecznością takich zmian?</p>
<p><strong>ABM: </strong>W tym roku moi synowie przejdą do klasycznego systemu edukacji &#8211; do szkoły. Obawiam się &#8211; pewnie. Obawiam się, czy nauczyciele dadzą sobie radę z dzieckiem znającym swoje prawa i umiejącym tych praw bronić. Prawo do poszanowania terytorium, własnego zdania. Prawo do poszanowania godności, które w szkole może być naruszane chociażby koniecznością pytania nauczyciela o pozwolenia wyjścia do toalety. Prawo do przeżywania emocji: smutku, złości i radości, etc.<br />
Jeśli moje dzieci nie dadzą sobie tam rady, to nie znaczy, że one poniosły porażkę. To system edukacji okaże się porażką, bo nie dorósł do dzieci. Będzie to porażka dorosłych. Możliwe, że i moja. Dzieci &#8211; nie.</p>
<p>Każda zmiana, szczególnie dla dzieci ze spektrum może być potężnym czynnikiem stresogennym. Czy to będzie zmiana szkoły klasycznej na klasyczną, czy z Montessori na klasyczną, czy na odwrót. To niezmiennie jest zmiana. Jest to bardziej istotne niż rodzaj szkoły.</p>
<p>No i jeszcze: nieważne jaki rodzaj pedagogiki wybierzemy, bo liczą się ludzie, którzy tworzą daną szkołę. Tak jak ABA może być prowadzona dobrze lub źle, tak i Montessori. W zły sposób użyta wiedza i narzędzia szkodzą dziecku. W dobry sposób &#8211; pomagają mu w rozwoju.<br />
Dlatego też daje mi to nadzieję, iż nasze dzieci mają szansę trafić w systemie klasycznym na dobrych ludzi po prostu. Ludzie ci mogą nie znać wcale Montessori. Ale “niechcący”, z miłości do dzieci będą bardzo montessoriańscy.</p>
<p><strong>SŁ:</strong> Pięknie powiedziane. Jeśli chodzi o sztywność i lęk przed zmianami, to słyszałem gdzieś, że dzieci autystyczne są najbardziej zestresowanymi ludźmi na świecie &#8211; obok stresu, który mają w naturalny sposób przez swoje wyzwania one bardzo często mają do wykonania jakieś zadania, często na granicy własnych możliwości. To musi być straszne i dlatego przemawia do mnie niedyrektywne podejście Montessori.</p>
<p>Mam jeszcze jedno pytanie dotyczące obaw, choć już nie związane z Montessori. Rodzice skarżą się, że często są nierozumiani przez przedszkolnych albo szkolnych opiekunów swoich dzieci &#8211; że często słyszą czego dziecko nie potrafi, albo że zachowuje się nieodpowiednio, jest nadpobudliwe, biega, wrzeszczy, bywa agresywne (jeśli coś wiemy o autyzmie, to możemy to sobie wyobrazić i zrozumieć). W jaki sposób Montessori radzi sobie z nadpobudliwością? Bo, że nie nazywa takich zachowań złymi, już wiem.</p>
<p><strong>ABM: </strong>Nie tyle Montessori, co my w Montessori. Każde przedszkole Montessori jest bowiem inne. Przedszkola nie tworzą mury i pomoce montessoriańskie. Tworzą je ludzie. Nie każde przedszkole (montessoriańskie, specjalne, klasyczne) da sobie radę z autyzmem. I to też jest w porządku.<br />
Nadpobudliwość w praktyce rozumiem jako przestymulowanie układu nerwowego dziecka. Gdy dziecko ujawnia taką potrzebę &#8211; wychodzę z dzieckiem z sali na wyciszenie. Pokazuję sposoby na bezpieczne wyrażanie złości. Robię dla niej przestrzeń. Współpraca i porozumienie w całym zespole nauczycielskim są dla mnie bezcenne. Nauczyciele są otwarci, życzliwi, pogodni. Mamy być stanowczy, acz łagodni. I wcale to nie znaczy, że ciągle jesteśmy zadowoleni z życia. Ale tak pracujemy i przygotowujemy się, by nie przerzucać swoich problemów na dzieci. Dbamy o siebie (m.in. superwizje w Polskim Towarzystwie Psychologicznym).</p>
<p>Staramy się podkreślać, co dziecko potrafi i co umie. Opisujemy to, co jest do przepracowania dziecku potrzebne. Planujemy najbliższe kroki możliwe do osiągnięcia. Jeśli się udaje planować z dzieckiem &#8211; to włączamy dziecko we współtworzenie planu. Samodzielnie upieczony chleb lepiej smakuje.</p>
<div id="attachment_1777" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><img class="size-medium wp-image-1777" title="Kolorowe tabliczki - materiał Montessori " src="http://www.bycrodzicami.pl/wp-content/uploads/2011/04/kolory_montessori-300x80.jpg" alt="" width="300" height="80" /><p class="wp-caption-text">Kolorowe tabliczki - materiał Montessori do kształcenia zmysłów zawierający 63 tabliczki czyli 9 kolorów, każdy kolor w siedmiu odcieniach</p></div>
<p>Zadania są w sam raz. Ani za trudne ani za łatwe, bo poziom zaawansowania reguluje uczeń. Nauczyciel czuwa nad tym, by dziecko przechodziło do kolejnych stopni trudności dopiero po osiągnięciu wprawy w podstawowym materiale. Widać to na przykładzie poznawania kolorów chociażby. Najpierw jest małe pudełko z kilkoma podstawowymi płytkami, potem pudełko z kilkunastoma kolorami, a na koniec dziecko wkracza w tony i odcienie liczące kilkadziesiąt płytek. Nie można przejść od razu do zaawansowanych kolorów, choć kuszą barwami. Pokusa ta jest natomiast motywacją do opanowania wcześniejszego materiału.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>SŁ: </strong>Udało nam się zatem omówić główne wątpliwości rodziców dzieci z zaburzeniami ze spektrum autystycznego związane z Montessori. Dla mnie jest jeszcze bardziej oczywiste, że decydując się na drogę edukacyjną powinniśmy zwracać uwagę nie na to, jak będą spodziewane efekty, ale na to, czy sami jesteśmy w stanie dziecko na tej drodze wspierać. Bo każde dziecko potrzebuje rodziców i na pewno nie po to, by miał je kto odwieźć do przedszkola, szkoły, czy na terapię. W zaciszu domowym też toczy się życie, a środowisko, w którym żyjemy ma kluczowe znaczenie dla naszego zdrowia, oraz dla zdrowia i rozwoju naszych dzieci.</p>
<p>Dziękuję za rozmowę.</p>
<p><em>Podziękowania i gratulacje dla państwa Dominiki i Mariusza Jankowskich za odwagę prowadzenia <a href="http://www.elipsoida.pl/przedszkole/">przedszkola Montessori Elipsoida</a> bez względu na wyzwania, a z myślą o dzieciach.</em><br />
<em> Podziękowania i gratulacje dla Zespołu przedszkola &#8211; bo bez Was, nie dałoby ono rady. Macie serca na dłoni, entuzjazm i cierpliwość.</em></p>
<p><em>“Jedyną osobą, którą mogę zmienić, jestem ja sam.”</em></p>
<p><strong>Sebastian Łukomski</strong><br />
<a href="http://ojcieckarmiacy.blox.pl/html"> http://ojcieckarmiacy.blox.pl/html</a><br />
<strong>Aneta Babiuk-Massalska</strong><br />
<a href="http://www.psotto.pl/"> http://www.psotto.pl/</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-domu/montessori-i-autyzm/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Naucz mnie samodzielności &#8211; Maja Pitamic</title>
		<link>http://www.bycrodzicami.pl/ksiazki-o-metodzie-montessori/naucz-mnie-samodzielnosci-maja-pitamic/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=naucz-mnie-samodzielnosci-maja-pitamic</link>
		<comments>http://www.bycrodzicami.pl/ksiazki-o-metodzie-montessori/naucz-mnie-samodzielnosci-maja-pitamic/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 28 Mar 2011 21:48:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Joanna i Rafał Szczypka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Książki o Metodzie Montessori]]></category>
		<category><![CDATA[pisanie i czytanie]]></category>
		<category><![CDATA[samodzielność]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.bycrodzicami.pl/?p=1768</guid>
		<description><![CDATA[W roku 2010 na rynku księgarskim pojawiła się nowa książka oparta na zasadach podejścia Montessori skierowana przede wszystkim do rodziców. My dowiedzieliśmy się o niej podczas lutowej konferencji Montessori w Warszawie. Jej tytuł bardzo nawiązuje do głównego motta naszej strony bycrodzicami.pl, a mianowicie Pomóż mi zrobić to samodzielnie. &#160; Mówimy tutaj o książce autorstwa Maji [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_1769" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><a href="http://www.tolle.pl/pozycja/naucz-mnie-samodzielnosci?pp=262"><img class="size-full wp-image-1769  " title="Naucz mnie samodzielności Maja Pitamic" src="http://www.bycrodzicami.pl/wp-content/uploads/2011/03/naucz_mnie_samodzielnosci1.jpg" alt="Naucz mnie samodzielności Maja Pitamic" width="300" height="355" /></a><p class="wp-caption-text">Zapraszamy do zapoznania się z naszą recenzją książki Maji Pitamic: Naucz mnie samodzielności</p></div>
<p>W roku 2010 na rynku księgarskim pojawiła się nowa książka oparta na zasadach podejścia Montessori skierowana przede wszystkim do rodziców. My dowiedzieliśmy się o niej podczas <a title="Relacja z Ogólnopolskiej Konferencji Montessori – Świat w dłoni dziecka" href="http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-domu/relacja-z-ogolnopolskiej-konferencji-montessori-swiat-w-dloni-dziecka/">lutowej konferencji Montessori w Warszawie</a>. Jej tytuł bardzo nawiązuje do głównego motta naszej strony <a href="http://www.bycrodzicami.pl">bycrodzicami.pl</a>, a mianowicie <strong>Pomóż mi zrobić to samodzielnie.</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Mówimy tutaj o książce autorstwa <strong>Maji Pitamic</strong> o tytule <strong><a title="Przejdź do księgarni tolle.pl, aby nabyć książke Naucz mnie samodzielności Maji Pitamic" href="http://www.tolle.pl/pozycja/naucz-mnie-samodzielnosci?pp=262">Naucz mnie samodzielności. Zajęcia Metodą Montessori dla Ciebie i Twojego dziecka.</a></strong></p>
<p>Książka zachęca już samą oprawą graficzną, jakością papieru i pięknymi kolorowymi zdjęciami, a wypełniona jest praktyczną treścią po brzegi. Autorka sugeruje, że proponowane zajęcia przeznaczone są dla dzieci od 3 do 5 lat. Kolejne strony prezentują pomysły na zajęcia, które pomogą dziecku w stopniowym zdobywaniu kolejnych ważnych dla jego rozwoju umiejętności, a także wprowadzą dziecko w coraz większe zrozumienie świata, który go otacza. Maja wyjaśnia, że rodzic nie potrzebuje jakiejś szczególnej wiedzy, a zajęcia ułożone są krok po kroku, by kolejne doświadczenia budowały na tych już zdobytych. Co jest jeszcze ważne to fakt, że większość potrzebnych do zabawy materiałów, przyborów znajduje się już w większości naszych domów więc koszty zabawy i nauki nie są wysokie.<span id="more-1768"></span></p>
<p>Nie powinniśmy również przeoczyć tego ważnego faktu, że przygotowując dane zajęcia dla dziecka, a następnie obserwując go, jak to zadanie wykonuje, mamy szansę głębiej poznać rzeczywiste jego potrzeby, rodzące się zainteresowania, a nawet wcześnie odkryć braki, które w tym wieku dużo łatwiej nadrobić.</p>
<h3>Książka nie tylko dla znających Montessori</h3>
<p>Maja Pitamic dołożyła wiele starań, aby książka nadawała się dla każdego rodzica, nie tylko dla tego, który ma dobre pojęcie o podejściu Montessori i orientuje się w często zawiłym słownictwie. Więc choć każdy, kto Montessori trochę zna zauważy,  że proponowane zajęcia bezpośrednio zainspirowane są podobnymi w klasie Montessori, to użycie potocznego słownictwa i prostej struktury czyni je łatwymi do zastosowania dla każdego rodzica.</p>
<h3>Teoria Montessori w książce</h3>
<p>Maja Pitamic wybrała bardzo ciekawą formę przekazania rodzicom podstawowych informacji i zasad podejścia Montessori. Każdy rozdział otwiera kilkuzdaniowy wstęp, a ćwiczenia i obrazki same przez się opowiadają czym jest Montessori. Dla nas to naprawdę świetny sposób, by dać rodzicom wgląd w odrobinę teorii czyniąc ją zarazem całkowicie dostępną i nie zanudzając. Co nam się podobało jeszcze to stwierdzenie, że nie chodzi o zbudowanie klasy Montessori w domu. Nawet nie trzeba się o to starać. Dom to dom i w nim też można doświadczyć wielu niezwykle ciekawych rzeczy przy wykorzystaniu przedmiotów codziennego użytku i odrobiny wyobraźni (tutaj książka świetnie ją przygotowuje i rozwija).</p>
<h3>Naturalna sekwencja aktywności</h3>
<p>Przyglądając się uważniej klasie Montessori można zauważyć,  że dzieci poznają i pracują z materiałami według pewnej kolejności, tak aby każde kolejne zadanie prezentowane dziecku przez nauczyciela budowało na umiejętnościach, które dziecko już posiada i wprowadzało jakiś nowy element, który stanowi dla dziecka wyzwanie i odpowiada w danym momencie jego rzeczywistym potrzebom i zainteresowaniom.</p>
<p>Podobnie w książce Naucz mnie samodzielności, zajęcia poukładane są w kolejności, co naszym zdaniem bardzo ułatwia odnalezienie się w materiale rodzicom, a dzieciom pozwala na stopniowe zdobywanie ważnych dla nich zdolności. Wiele aktywności ma dodatkowo zasugerowane inne pomysły do spróbowania.</p>
<h3>Co możemy znaleźć w książce?</h3>
<ol>
<li><strong>Pomysły na zajęcia, które wspierają podstawowe umiejętności życiowe dziecka</strong> takie jak mycie rąk, mycie zębów, czesanie się, składanie ubrań, zakładanie kurtki, zapinanie guzików, wkładanie butów, dbanie o buty, przelewanie, przesypywanie, korzystanie z łyżki, nakrywanie do stołu, używanie klamerek, używanie szczypiec, otwieranie i zamykanie pojemników, nawlekanie, szycie, cięcie. Dla nas dorosłych wymienione wyżej czynności nie stanowią problemu, a przez to często nie potrafimy wyobrazić sobie kroków potrzebnych, aby dane zadanie wykonać od początku do końca.<br />
W naszej rodzinie często zdarza się, że dzieci protestują przy ubieraniu się, złoszczą się, twierdzą, że nie potrafią. To, co na pewno się sprawdziło to wspólne zobaczenie danej czynności w książce. Jaś często pyta wtedy czy może już takie czynności wykonywać sam i jest dumny ze swoich prób. Ostatnio nawet przygotowałem listę czynności, które takie dziecko jak Jaś (3 letnie) może wykonywać samodzielnie i później razem czytaliśmy ją sobie. Jaś był wtedy dumny, że może robić takie rzeczy.</li>
<li><strong>Propozycje aktywności rozwijających zmysły dziecka, </strong>które również są świetną<strong> stymulacją językową, </strong>bo wprowadzają ogrom słownictwa potrzebnego do opisania doświadczeń. Znajdziemy tutaj zabawy z teksturami, materiałami, klockami, kolorami, dźwiękami, zapachami, smakami. Co dla nas jest najważniejsze w tej części to fakt, że książka zawiera gotowe do wydrukowania szablony, które zaoszczędzą nam mnóstwa pieniędzy. Każdy, kto zastanawiał się kiedyś nad kupnem klasycznych materiałów Montessori do kształcenia zmysłów wie, jak wielki byłby to wydatek. Maja Pitamic proponuje świetne ćwiczenia alternatywne, które wymagają bardzo niewielkich nakładów finansowych.</li>
<li><strong>Pomysły na zabawy rozwijające językowo. </strong>Rozdział ten w dużej mierze pokrywa się z naszym cyklem artykułów <a href="http://www.bycrodzicami.pl/category/czytanie-i-pisanie/">Pisanie i czytanie w podejściu Montessori</a>. Wszystko rozpoczyna się od zaszczepienia i pielęgnowania w dziecku szacunku do książek i czytania. Później poznać można zasady używania alfabetu fonetycznego, rozpoznawania liter, budowania słów, czytania z użyciem kart z obrazkami i słowami, konstruowania pierwszych zdań, rozpoczęcia pisania dzienniczka, tworzenia książki, drzewa genealogicznego, wiersza obrazkowego.</li>
<li><strong>Pomysły na zajęcia, które inspirują dziekco do przyswajania podstawowych umiejętności matematycznych w sposób konkretny.</strong> W miarę posuwania się w ćwiczeniach, stają się one coraz bardziej abstrakcyjne. I tutaj znów należy podkreślić, że w warunkach domowych można w bardzo tani sposób wprowadzić wiele zajęć, które mają na celu rozwijanie umiejętności matematycznych, jakie dziecko poznaje również w klasie Montessori.</li>
<li>Jaś od prawie roku nieustannie zadaje pytanie &#8216;dlaczego?&#8217;. To pytanie naukowca. <strong>W książce znajdziemy kilkanaście pomysłów na wprowadzenie do nauk biologicznych, fizycznych, geograficznych, chemicznych</strong> z wykorzystaniem wielu dostępnych w domu lub na podwórku materiałów.</li>
<li>Książkę kończy bardzo pomocny zestaw szablonów, które można zeskanować lub sfotografować i wydrukować, albo po prostu przekalkować.</li>
</ol>
<div id="attachment_1770" class="wp-caption aligncenter" style="width: 490px"><a href="http://www.tolle.pl/pozycja/naucz-mnie-samodzielnosci?pp=262"><img class="size-full wp-image-1770" title="Naucz mnie samodzielności Maji Pitamic przykładowe strony" src="http://www.bycrodzicami.pl/wp-content/uploads/2011/03/naucz-mnie-samodzielnosci-przykladowe-strony.jpg" alt="" width="480" height="306" /></a><p class="wp-caption-text">Mamy tę książkę w oryginalnej wersji angielskiej Teach me to do it myself, ale widzieliśmy wersję polską i odzwierciedla ona dokładnie układ rozdziałów jak i szatę graficzną wersji oryginalnej. </p></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>My bardzo tę książkę polecamy, ponieważ w niezwykle prosty sposób prezentuje ona szeroki wachlarz zajęć. Używa się jej przyjemnie i często, bo to książka, która zachęca do działania. Jaś marudzi, a tu można powiedzieć: &#8216;Zobaczmy, co w książce proponuja na dziś?&#8221; i już robota wre. </strong></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.bycrodzicami.pl/ksiazki-o-metodzie-montessori/naucz-mnie-samodzielnosci-maja-pitamic/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Relacja z Ogólnopolskiej Konferencji Montessori &#8211; Świat w dłoni dziecka</title>
		<link>http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-domu/relacja-z-ogolnopolskiej-konferencji-montessori-swiat-w-dloni-dziecka/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=relacja-z-ogolnopolskiej-konferencji-montessori-swiat-w-dloni-dziecka</link>
		<comments>http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-domu/relacja-z-ogolnopolskiej-konferencji-montessori-swiat-w-dloni-dziecka/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Mar 2011 23:52:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Joanna i Rafał Szczypka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Montessori w domu]]></category>
		<category><![CDATA[konferencja]]></category>
		<category><![CDATA[paul epstein]]></category>
		<category><![CDATA[tim seldin]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.bycrodzicami.pl/?p=1719</guid>
		<description><![CDATA[W dniach 11-13 lutego 2011, odbywała się w Warszawie Pierwsza Ogólnopolska Konferencja Montessori &#8211; Świat w dłoni dziecka. Była ona adresowana do wszystkich zainteresowanych pedagogiką Montessori i edukacją. Jak się dowiedzieliśmy od organizatorów na konferencję dotarło ponad 260 osób. Byli na niej obecni również wystawcy z książkami, pomocami, radami i zniżkami. Dzięki naszej stronie bycrodzicami.pl [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_1694" class="wp-caption alignright" style="width: 259px"><img class="size-full wp-image-1694" title="Montessori - Świat w dłoni dziecka" src="http://www.bycrodzicami.pl/wp-content/uploads/2010/12/zdjecie-swiat-w-dloni-dziecka-e1297810896956.jpg" alt="" width="249" height="321" /><p class="wp-caption-text">Ogólnopolska Konferencja Montessori 2011 &quot;Montessori - Świat w dłoni dziecka&quot;</p></div>
<p>W dniach 11-13 lutego 2011, odbywała się w Warszawie Pierwsza Ogólnopolska Konferencja Montessori &#8211; Świat w dłoni dziecka. Była ona adresowana do wszystkich zainteresowanych pedagogiką Montessori i edukacją. Jak się dowiedzieliśmy od organizatorów na konferencję dotarło ponad 260 osób. Byli na niej obecni również wystawcy z książkami, pomocami, radami i zniżkami.</p>
<p>Dzięki naszej stronie <a href="http://www.bycrodzicami.pl">bycrodzicami.pl</a> mieliśmy również zaszczyt i przyjemność w tej konferencji uczestniczyć, zarówno ze strony słuchających, jak i wykładających. Wykłady i warsztaty prowadzili m.in.:</p>
<ul>
<li>Tim Seldin &#8211; jest prezydentem Montessori Foundation, od 2 roku życia do końca szkoły średniej uczęszczał do szkół Montessori, jest dyrektorem <a href="http://www.newgate.edu/">New Gate School</a> w Sarassota na Florydzie. Wcześniej przez 22 lata był dyrektorem <a href="http://www.barrie.org/">Barrie School</a> w Silver Spring.</li>
<li>Dr Paul Epstein &#8211; niesamowita osobowość, łatwość przemawiania i angażowania słuchających, a poza tym ogromna wiedza i doświadczenie sprawiły, że nam słuchało się Paula rewelacyjnie. Paul jest dyrektorem <a href="http://www.rmschool.org/index.html">Rochester Montessori School</a>, konsultantem.</li>
<li>Sharon Duncan &#8211; więcej o jej pracy przeczytajcie na stronie prowadzonej przez nią <a href="http://www.wasecaschool.org/">szkoły Waseca</a>. Bardzo polecamy też jej <a href="http://www.wasecabiomes.org/">materiały o biomach</a>.</li>
<li>Patty Sobelman &#8211; dyrektor <a href="http://www.pinesmontessori.com/">Pines Montessori School in Kingwood</a></li>
<li>Joanna Maghen &#8211; dyrektor <a href="http://www.montessori.info.pl/">Polskiego Instytutu Montessori</a></li>
<li>Dominika Izdebska &#8211; dyrektor <a href="http://www.montessoriacademy.eu/">Montessori Academy for International Children</a></li>
<li>Jan Dąbrowski &#8211; dyrektor <a href="http://www.montessori.waw.pl/podstrony/index.php">Przedszkola Montessori Słonecznik</a></li>
</ul>
<p>Jeśli kogoś tutaj pominęliśmy to ze względu na to, że nie było nam dane posłuchać wykładu czy warsztatów, bo w każdej sesji można było wybierać jedne warsztaty spośród czterech dostępnych.<span id="more-1719"></span></p>
<p>Było więc w czym wybierać, a jak intensywna była to konferencja to możecie się sami przekonać pobierając rozkład <a href="http://www.bycrodzicami.pl/wp-content/uploads/2011/02/rozklad_warsztatowWDloniDziecka2011.pdf">wykładów  i warsztatów na Ogólnopolskiej Konferencji Montessori Świat w Dłoni Dziecka</a> (PDF). Spójrzcie na sobotę. Dzień zaczął się od 8.00 rano, a skończył po 21.00. Ale naprawdę warto było!</p>
<div id="attachment_1760" class="wp-caption alignright" style="width: 330px"><img class="size-full wp-image-1760 " title="autor zdjęcia: Szymon Jankowski" src="http://www.bycrodzicami.pl/wp-content/uploads/2011/03/konferencja-montessori.jpg" alt="" width="320" height="214" /><p class="wp-caption-text">Zdjęcie z Pierwszej Ogólnopolskiej Konferencji Montessori. Autor zdjęcia: Szymon Jankowski</p></div>
<p>Przede wszystkim jesteśmy wdzięczni, że moglismy usłyszeć tyle o autentycznym podejściu Montessori do edukacji dzieci, edukacji dorosłych, naszego codziennego życia. Nie było tam miejsca na &#8216;tanie&#8217; kompromisy. Ważne jest, by szkoła, którą chce się budować, czy do której chce się posłać swoje dziecko była światowej jakości. Co to znaczy, że szkoła jest światowej jakości? Jak mówił Tim Seldin, oprócz tego, że taka szkoła wykorzystuje autentyczne podejście Montessori, a nie tylko posiada na swym stanie materiały Montessori, ważne jest by taka szkoła miała jasno określoną swoją misję, by wiadomo było, jakie wartości ta szkoła sobą reprezentuje. Przy zakładaniu takiej szkoły pieniądze grają oczywiście dużą rolę, ale na początek należy się zastanowić, jak chcemy, by wyglądała ona, gdyby fundusze nie były problemem, a później krok po kroku dążyć do celu bez kompromisów, jeśli chodzi o jakość.</p>
<p>Poniżej notatki z warsztatów, które wywarły na mnie największe wrażenie.</p>
<h3>Warsztaty &#8211; Paul Epstein &#8211; Podstawowe zasady Montessori w praktyce</h3>
<p>To pierwszy raz, kiedy miałem okazję posłuchać Paula Epsteine&#8217;a i od razu wiedziałem, że chcę go jeszcze posłuchać. Te warsztaty były o nas dorosłych. O tym, że jeśli wierzymy, że takie podstawowe rzeczy jak</p>
<ul>
<li>przygotowane otoczenie,</li>
<li>praca dająca energię, raczej niż osłabiająca,</li>
<li>nieprzerywanie, gdy ktoś nad czymś pracuje</li>
<li>cieszenie się i świętowanie małych sukcesów</li>
</ul>
<p>są niezbędne dla dzieci, to są one również niezbędne dla nas dorosłych.</p>
<p>Jako dorośli potrzebujemy, byśmy doprowadzali działania, które wykonujemy do końca. Wykończone działania należy świętować. To dodaje nam energii, daje siłę, by pracowąć dalej. Z każdego działania należy wysnuć wnioski na temat kolejnych kroków, które poprowadzą nas do postępów a także wyznaczyć pierwszy krok na tej drodze. Paul z własnego doświadczenia opowiadał, że co niedzielę stara się przygotowywać i wypełniać dla siebie taką tabelkę:</p>
<table class="organisation">
<tbody>
<tr>
<th>Osiągnięcia</th>
<th>Powody (co spowodowało osiągnięcie)?</th>
<th>Jakie dalsze postępy?</th>
<th>Co jest pierwszym krokiem?</th>
</tr>
<tr class="alt">
<td></td>
<td></td>
<td></td>
<td></td>
</tr>
<tr>
<td></td>
<td></td>
<td></td>
<td></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p>Każdy Montessorianin wie, jak ważne dla dziecka jest przygotowane otoczenie. A czy zastanawialiśmy się, czy miejsce w którym mieszkamy, pracujemy, czytamy, ćwiczymy jest dla nas przygotowanym otoczeniem? Czy może raczej przeszkadza nam? Po przemyśleniu naszego otoczenia warto znów użyć powyższej tabelki, aby doprowadzić do wymaganych w nim zmian.</p>
<p>Paul rzucał nam również wyzwania, by marzyć, wyobrażać sobie jak chcielibyśmy widzieć siebie i nasze życie, naszą pracę powiedzmy za trzy lata, a następnie zaprojektować dojście do naszej wizji i poświęcić się jej.</p>
<ul>
<li>Wymień 3 przeszkody, które chciałbyś wyeliminować w ciągu najlbliższych 3 lat.</li>
<li>Jakie ze swoich obecnych możliwości chciałbyś zmaksymalizować w ciągu najbliższych 3 lat?</li>
<li>Jakie umiejętności lub mocne strony chciałbyś wzmocnić w ciągu najbliższych 3 lat?</li>
</ul>
<p>Zadziwiające jest to, że bardzo często ludzie z pasją i zaangażowaniem znajdują  na swej drodze osoby, które chcą pomóc i piękne marzenia stają się rzeczywistością.</p>
<p>Kolejną rzeczą do której zachęcał Paul to wyrażanie wdzięczności. Znajdź osobę, której przez następne 3 tygodnie będziesz wyrażał wdzięczność. Badania wykazują, że 3 tygodnie wystarczą, by wykształcić w sobie nawyk. Piękny byłby to nawyk.</p>
<p>Wiemy, że dzieci poprzez zaangażowanie w pracę zyskują nowe siły i radość, stają się chętne do pomocy innym. My dorośli również potrzebujemy takiej osobistej odnowy. Należy więc zadać sobie kilka pytań:</p>
<ol>
<li>Czy jesteś zaangażowany w swój własny rozwój?</li>
<li>Dlaczego jest to dla ciebie ważne?</li>
<li>Jakie czynności regenerują cię?</li>
<li>Czy chcesz zacząć praktykować swoją odnowę codziennie?</li>
<li>Co zrobisz w tym kierunku jeszcze dziś?</li>
<li>Co zrobisz jutro?</li>
</ol>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p>Raz jeszcze dziękujemy organizatorom za zaproszenie, bo było to dla nas niezapomniane doświadczenie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-domu/relacja-z-ogolnopolskiej-konferencji-montessori-swiat-w-dloni-dziecka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Materiały Montessori &#8211; Samokontrola błędów</title>
		<link>http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-szkolnej-praktyce/materialy-montessori-samokontrola-bledow/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=materialy-montessori-samokontrola-bledow</link>
		<comments>http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-szkolnej-praktyce/materialy-montessori-samokontrola-bledow/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 Mar 2011 23:32:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Joanna i Rafał Szczypka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Montessori w szkolnej praktyce]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.bycrodzicami.pl/?p=1746</guid>
		<description><![CDATA[Autentyczność materiałów Montessori używanych w klasie może być mierzona stopniem, w jakim są one zgodne z pewnymi wymaganiami potrzebnymi do rozwoju samodzielności, samodyscypliny i abstrakcyjnego myślenia. Przede wszystkim, materiały Montessori różnią się od zabawek i innych narzędzi edukacyjnych ponieważ dziedziczą konsekwentnie pewne konkretne właściwości: są to konkretne przedmioty, które można dotykać i nimi manipulować są [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_1750" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><img class="size-full wp-image-1750" title="Montessoriańskie cylindry do osadzania" src="http://www.bycrodzicami.pl/wp-content/uploads/2011/03/cylinder-blocks.jpg" alt="" width="300" height="300" /><p class="wp-caption-text">Cylindry do osadzania stanowią idealny przykład wykorzystania samokontroli błędów w materiałach Montessori. Dany cylinder pasuje tylko w jedno miejsce biorąc pod uwagę jego średnicę i wysokość. Jeśli dziecko umieści mniejszy cylinder w większym otworze to w końcu stanie ono przed problemem, kiedy jeden z większych cylindrów nie będzie miał miejsca.</p></div>
<p>Autentyczność materiałów Montessori używanych w klasie może być mierzona stopniem, w jakim są one zgodne z pewnymi wymaganiami potrzebnymi do rozwoju samodzielności, samodyscypliny i abstrakcyjnego myślenia. Przede wszystkim, materiały Montessori różnią się od zabawek i innych narzędzi edukacyjnych ponieważ dziedziczą konsekwentnie pewne konkretne właściwości:</p>
<ul>
<li>są to konkretne przedmioty, które można dotykać i nimi manipulować</li>
<li>są atrakcyjne i stymulujące</li>
<li>rosną stopniowo, jeśli chodzi o trudność</li>
<li>można je używać wielokrotnie, są zaprojektowane, by zachęcić dziecko do powatarzania</li>
<li>zaprojektowane specjalnie dla odpowiedniego wieku dziecka</li>
<li>zaprojektowane, by można było wykonanie zadania podzielić na mniejsze zadania</li>
<li><strong>zaprojektowane, by umożliwić samokontrolę błędów</strong></li>
</ul>
<p>Ostatnia z właściwości jest ważnym czynnikiem w pedagogice. Wiemy, że poprawianie dzieci jest nieodłącznym aspektem naszej pracy z dziećmi, a szczególnie pracy nauczyciela. Wiemy też, że odkrywanie błędów i słabości prowadzi do obniżenia samooceny.</p>
<p>Szczególnie dziecko buduje opinię o samym sobie z dużym uwzględnieniem tego, w jaki sposób postrzegają je inni ludzie, a przede wszystkim ważni dla niego dorośli. I chociaż odpowiedzialni dorośli bardzo rzadko celowo przesadzają z krytyką dziecka, to jednak zadanie poprawiania jest tutaj bardzo delikatną kwestią i musi być przez nas nieustannie obserwowane.<span id="more-1746"></span></p>
<p>Należy pamiętać, że nie każde poprawienie jest szkodliwe. Ważne jest raczej, w jaki sposób to delikatne zadanie realizujemy.</p>
<p>Bardzo często dorośli, a szczególnie nauczyciele, podchodzą do dzieci, jak wszystkowiedzący nadgorliwi, cali gotowi, by dać kolejną lekcję, wyjaśnić, przetestować wiedzę dziecka i oczywiście poprawić każde niedociągnięcie.</p>
<p><strong>Samokontrola błędów</strong>, ta szczególna właściwość materiałów Montessori, zapewnia dziecku możliwość doświadczenia całego procesu uczenia się bez konieczności ciągłej obecności wszystkowiedzącego z punktu widzenia dziecka dorosłego, który istnieje, by mierzyć jego osiągnięcia. Zamiast tego dziecko dostaje możliwość samodzielnej pracy we własnym tempie, by zaspokoić swoją naturalną ciekawość i <strong>popełnić tyle błędów ile potrzebuje</strong>, aby dotrzeć do punktu, w którym opanuje poprawną procedurę wykonania ćwiczenia i poprawne rezultaty. Wielu z nas rozpoznaje to doświadczenie i wie jak wiele satysfakcji daje taki proces uczenia się.</p>
<p>Zadaniem nauczyciela w prowadzeniu dziecka przez jego doświadczenia ciekawości i odkrywania jest przygotowanie otoczenia, które sprzyja dotarciu do prawidłowych odpowiedzi. Odkrywanie nie oznacza ciągłego i chaotycznego eksperymentowania. Kiedy dziecko odkywa, nauczyciel musi zdecydować, czy przygotowane otoczenie jest wykorzystywane w sposób konstruktywny czy destrukcyjny.</p>
<p>Zabawki spełniają w rozwoju dziecka zupełnie inne zadanie. Są one zaprojektowane do tak zwanej &#8216;wolnej zabawy&#8217;, ponieważ mają one odpowiadać na losowe, wynikające z wyobraźni zabawy w odgrywanie ról. To, co dziecko odkrywa, bawiąc się zabawkami, to różne skojarzenia i fantazje. Możliwe, że dziecko bawi się samochodami przez 20 lat, ale zabawa ta kończy się zupełnie, kiedy te zabawkowe samochody mogą być zastąpione prawdziwym samochodem i możliwością jazdy po drogach. Jest to wykorzystanie wyobraźni, jako namiastki rzeczywistości.</p>
<p>Montessori zauważyła, że celem zabawy dziecka jest doświadczenie, poprzez wyobraźnię czegoś, co dziecko nie może mieć w rzeczywistości. Kiedy tylko nadarzy się okazja, że dziecko może mieć do dyspozycji prawdziwą rzecz, czy prawdziwe doświadczenie, traci ono zaintersowanie odgrywaniem roli.</p>
<p>W zabawie w odgrywanie ról nie istnieje problem poprawiania, ponieważ dziecięca fantazja jest wolna, by całkowicie podążać za obrazami wytworzonymi przez wyobraźnię. Odkrywanie i proces uczenia się jest w tym względzie zupełnie inny. Jego wiarygodność nie jest podyktowana wyobraźnią dziecka, ale obiektywnymi rezultatami w rzeczywistości.</p>
<p>Koncepcja samokontroli w środowisku Montessoriańskim stosowana jest konsekwentnie poprzez użycie materiałów i pedagogiczne przygotowanie nauczyciela w jego relacji z dziećmi.</p>
<h3>Praktyczny przykład użycia techniki samokontroli błędu</h3>
<p>Dziecko, lat 7, omawia z nauczycielem swoje zadanie z dodawania.</p>
<div class="lessrational"><strong>Podejście mniej racjonalne (niszcząco działa na poczucie własnej wartości): </strong><br />
Nauczyciel mówi:<br />
“Na sześć zadań z dodawania, tylko jedno zrobiłeś poprawnie. Pozwól, że pokażę Ci, gdzie popełniłeś błędy.Wygląda na to, że nie bardzo zrozumiałeś jak przenosić liczby do następnej kolumny. Mam nadzieję, że teraz zapamiętasz.&nbsp;</p>
<p>Na jutro musisz jeszcze raz zrobić te zadania.”</p>
<p>Dziecko: “Nie cierpię dodawania.”</p>
</div>
<div class="morerational"><strong>Podejście bardziej racjonalne (wspiera budowanie zdrowego poczucia własnej wartości)</strong><br />
Nauczyciel : “Na tamtej półce znajdziesz kartę kontrolną do zadań z dodawania. Możesz ją tutaj przynieść i sprawdzić samodzielnie swoją pracę.”Dziecko: “Nie poszło mi zbyt dobrze. Tylko jedno zadanie zrobiłem dobrze.”&nbsp;</p>
<p>Nauczyciel : “To mówi nam, że potrzebujemy więcej pracy z dodawaniem, no nie?”</p>
<p>Dziecko: “Tak.”</p>
<p>Nauczyciel : “Może zrobimy jedno zadanie razem i zobaczymy, czy uda nam się go wykonać poprawnie tym razem?”</p>
<p>Dziecko: “OK.”</p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-szkolnej-praktyce/materialy-montessori-samokontrola-bledow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Samowychowanie nauczycieli rodziców &#8211; Jak radzić sobie z gniewem i pychą, część I</title>
		<link>http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-domu/samowychowanie-nauczycieli-rodzicow-jak-radzic-sobie-z-gniewem-i-pycha-czesc-i/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=samowychowanie-nauczycieli-rodzicow-jak-radzic-sobie-z-gniewem-i-pycha-czesc-i</link>
		<comments>http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-domu/samowychowanie-nauczycieli-rodzicow-jak-radzic-sobie-z-gniewem-i-pycha-czesc-i/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 25 Feb 2011 20:34:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Joanna i Rafał Szczypka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Montessori w domu]]></category>
		<category><![CDATA[nauczyciel]]></category>
		<category><![CDATA[przygotowanie rodziców]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.bycrodzicami.pl/?p=1727</guid>
		<description><![CDATA[Poniżej publikujemy pierwszą część tekstu, który był podstawą wykładu, jaki wygłosiliśmy na pierwszej Ogólnopolskiej Konferencji Montessori &#8211; Świat w dłoni dziecka, która odbywała się w Warszawie w dniach 11-13 lutego 2011 roku. Wykład miał tytuł: &#8216;Samowychowanie nauczycieli/rodziców &#8211; jak radzić sobie z gniewem i pychą. Wstęp Witamy Was bardzo serdecznie. Cieszymy się bardzo, że możemy tutaj [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_1733" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><img class="size-full wp-image-1733" title="Hieronim Bosch - Siedem grzechów głównych - scenka rodzajowa: Pycha" src="http://www.bycrodzicami.pl/wp-content/uploads/2011/02/pycha-Hieronymus_Bosch.jpg" alt="" width="300" height="363" /><p class="wp-caption-text">Hieronim Bosch - Siedem grzechów głównych - scenka rodzajowa: Pycha</p></div>
<p><em>Poniżej publikujemy pierwszą część tekstu, który był podstawą wykładu, jaki wygłosiliśmy na pierwszej Ogólnopolskiej Konferencji Montessori &#8211; Świat w dłoni dziecka, która odbywała się w Warszawie w dniach 11-13 lutego 2011 roku. Wykład miał tytuł: &#8216;Samowychowanie nauczycieli/rodziców &#8211; jak radzić sobie z gniewem i pychą.</em></p>
<h3>Wstęp</h3>
<p>Witamy Was bardzo serdecznie. Cieszymy się bardzo, że możemy tutaj dzisiaj być. Kiedy pojawił się plan założenia strony internetowej poświęconej podejściu Montessori, nawet przez myśl nam nie przeszło, że dzieki niej bedziemy mogli poznać tylu ciekawych ludzi. Jest to dla nas wielki zaszczyt i nobilitacja. O podejściu Montessori zaczeliśmy czytać przygotowując się do narodzin naszego syna. Wtedy to zrodziła się nasza fascynacja, tym jak Montessori widziała dziecko,  która trwa już ponad 3 lata. Wcześniej nie wiedzieliśmy nawet, że istniał ktoś taki jak Maria Montessori. Strona internetowa pomaga nam nieustannie się rozwijać. Bardzo dziekujemy za wszystkie komentarze, maile, ciepłe słowa, to niezwykle cenne dla nas.<span id="more-1727"></span></p>
<h3>Krótko o nas</h3>
<p>Tak jak już wspomniałam podejściem Montessori zaczeliśmy się interesować ponad 3 lata temu, przed narodzinami naszego syna. Jesteśmy małżeństwem od prawie 5 lat i mieszkamy w Irlandii. Mamy dwójkę dzieci. Jan ma teraz 3 lata, a Łucja skończyła rok. Oczekujemy na trzecie w sierpniu. Ja aktualnie zajmuję się dziećmi w domu i studiuję na studich licencjackich Metodę Montessori na Saint Nicolas Montessori College Ireland. Wcześniej skończyłam Europeistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Mój mąż pracuje jako grafik komputerowy. Jak pewnie łatwo wywnioskować, żadne z nas nie ma wykształcenia pedagogicznego i praktyki w pracy w szkole czy przedszkolu. Jest to jedno z naszych pragnień, aby kiedyś zdobyć odpowiednie kwalifikacje i prowadzić zespół placówek dla dzieci od kilku miesięcy do liceum. Póki co, wykorzystując warunki w jakich jesteśmy, staramy się jak najlepiej poznać teorię, a małymi kroczkami praktykować, to co poznajemy w domu z naszymi dziećmi.</p>
<p>Ponadto udało nam się zrobić razem z mężem kurs Katechezy Dobrego Pasterza w Irlandii i zaraz po nim założyć Atrium w Dublinie. W Atrium tym prowadzimy  wraz z innymi katechetami Katechezy Dobrego Pasterza, które są oparte na pegagogice Montessori. Rozwinęła je Sofia Cavalleti, biblistka i Gianna Gobii, nauczycielka Montessori, związana przede wszystkim z rozwojem kursów dla nauczycieli dzieci najmłodszych od narodzenia do lat 3, tzw. Assistants to Infancy, uczennica Marii Montessori. Wraz z rozpoczęciem pracy z dziećmi w Atrium jeszcze bardziej odkryliśmy jak ważna jest nasza praca nad sobą. Temat, którym chcielibyśmy się podzielić z wami dzisiaj, pomógł nam głebiej zastanowić się nad własnym samowychowaniem.</p>
<p>Wykład zatytuowaliśmy <em>Samowychowanie nauczycieli/rodziców – jak radzić sobie z gniewem i pychą</em>. Będziemy więc dziś mówić przede wszystkim o wychowaniu siebie, by lepiej odpowiadać na potrzeby dzieci, ale jak się okaże to samowychowanie ma ogromny wpływ na całe nasze życie, na nasze stosunki w rodzinie, w pracy czy gdziekolwiek jesteśmy. To tak jak mówił w piątek Paul Epstein – Montessori to sposób na życie – są to podstawy, które świetnie funkcjonują nie tylko w klasie Montessori, ale również mogą być wprowadzone w naszą codzienność.</p>
<p>Od razu chcemy powiedzieć, że nie mówimy tutaj z pozycji tych, którzy osiągnęli już jakiś wysoki poziom doskonałości, poznali siebie i wiedzą jak wykorzystać swoje wady i zalety dla szerzenia dobra. Wręcz przeciwnie. Wybraliśmy ten temat ponieważ jest nam bardzo bliski. Na codzień zmagamy się z naszymi wadami, pragniemy być lepsi, a ciągle doświaczamy własnej bezsilności. Od ponad roku szczególnie Rafał zaczął interesować się literaturą związaną z samowychowaniem, dlatego pomyśleliśmy,  że możnaby to świetnie wykorzystać na tę okazję konferencji i tak zrodził sie pomysł na temat. Tak, jak w przypadku naszej strony, zawsze, gdy dodajemy nowy wpis jest to tak naprawdę szansa dla nas, by coś lepiej sobie przyswoić, kolejny raz przemyśleć, uporządkować, a dzięki temu możecie skorzystać z tego również Wy. Tak samo mamy nadzieję, że podobnie będzie dziś. Przygotowanie się na tę konferencję pozwoliło nam uporządkować to, co czasem w pośpiechu, z przerwami czytamy i znajdujemy, uporządkować pewne sprawy w głowie. Mamy nadzieję, że Wasze uczestnictwo dziś, wasze słuchanie, ale i pytania będą również dla Was czasem poznania czegoś nowego i inspiracją, by pracować nad sobą. Chcielibyśmy, by podobnie stało się i u nas. By to, co w głowie przeszło do serca, do krwi, by stało się nieodłączną częścia naszego życia.</p>
<p>Ciągle odkrywamy, że ta praca nad sobą, choć jest niezwykle trudna, to jest ona przede wszystkim pełna nadziei, bo nie ma takiego punktu, w którym będzie się już całkowicie doskonałym. W każdej kolejnej minucie można odrobinę prawdziwiej kochać, być odrobinę bardziej pokornym. W każdym momencie można ją zacząć, nigdy nie jest za późno.</p>
<h3>Piękno</h3>
<div id="attachment_1735" class="wp-caption alignright" style="width: 310px"><img class="size-full wp-image-1735" title="piekno" src="http://www.bycrodzicami.pl/wp-content/uploads/2011/02/piekno.jpg" alt="" width="300" height="249" /><p class="wp-caption-text">Piękno odnajdziemy wokół siebie w naturze, architekturze, malarstwie, w swoim domu ...</p></div>
<p>Maria Montessori mówiła, że otoczenie jakie przygotowujemy dla dzieci powinno być piękne. Wiele uwagi poświęciła ona również przygotowaniu nauczyciela. On też powinien stawać się piękny. Często, kiedy myślimy o słowie piękny, wydaje się, że to dla każdego może oznaczać coś innego, każdy może mieć inny gust. Tutaj chodzi jednak o piękno, które &#8216;kształtem jest miłości&#8217;, jak pisał Norwid.</p>
<p>Wiemy, szczególnie tutaj dzięki pedagogice Montessori, jak ważne w poznawaniu świata są dla dziecka zmysły. W książce &#8216;Więcej piękna&#8217; s. Barbara Żulińska tak pisze o pięknie:</p>
<blockquote><p><cite>Piękno ze wszystkich ideałów jest dla dziecka najdostępniejsze, ponieważ działa bezpośrednio na zmysły i porusza wyobraźnię (&#8230;) Piękno jest czynnikiem społecznym, ono jedno umie godzić zwaśnionych i łączyć przeciwników (&#8230;) Piękno ścisle się łączy z wychowaniem umysłowym, silnie również zazębia o wychowanie moralne, rozbudza bowiem wrażliwość na piękno prawdy i dobra (&#8230;) Więcej piękna! &#8211; Niech będzie to naszym hasłem wychowawczym na najbliższy rok.</cite></p></blockquote>
<p>Piękni chcemy się więc stawać, ale i piękno może nam w tym pomóc – o tym więcej w rozwinięciu. A teraz raz jeszcze niech hasłem będzie &#8216;Więcej piękna&#8217;!</p>
<p>W podejściu Montessori nauczyciel powinien przygotowywać siebie do pracy z dziećmi na wiele sposobów:</p>
<ol>
<li>przygotowanie fizyczne – dbałość o własne zdrowie, wygląd, maniery, grację</li>
<li>przygotowanie duchowe i moralne – nabycie cnót, opanowanie wad, dbałość o nasz rozum<br />
i wolę, poznanie uczuć, umiejętność ich wykorzystania dla czynienia dobra</li>
<li>wiedza psychologiczna i pedagogiczna na temat rozwoju fizycznego, umysłowego, emocjonalnego i duchowego dzieci, umiejętność jej wykorzystania w pracy z dziećmi, poznanie materiałów, sposobów ich wykorzystania, własna praca z nimi, wiedza o kolejności ich wprowadzania, umiejętność obserwacji dziecka, na jakim jest etapie rozwoju, na co jest teraz gotowe, nad czym trzeba jeszcze popracować, jakie są jego najlepsze strony, jakie najsłabsze, umiejętność skutecznej komunikacji</li>
</ol>
<p>Dziś chcielibyśmy się skupić przede wszystkim na przygotowaniu duchowym i moralnym. Zahaczymy też trochę o przygotowanie fizyczne. Nie będziemy się jednak skupiać na aspektach zawartych w punkcie trzecim choć łatwo pewnie zauważyć, że przygotowując się duchowo, moralnie i fizycznie wpłyniemy od razu na umiejętność skuteczniejszej komunikacji, będziemy lepiej znali potrzeby fizyczne, umysłowe, emocjonalne i duchowe dzieci.</p>
<p>Ja postaram się na początku przedstawić jak Maria Montessori widziała przygotowanie duchowe, moralne i fizyczne nauczyciela, czy osoby, która ma częsty kontakt z dziećmi. Jak wiele wagi przywiązywała do tego zagadnienia, i że w istocie jest to najważniejszy punkt przygotowania nauczycieli. Następnie powiemy o  tym, co przeszkadza w rzeczywistym poznawaniu dziecka i kierowaniu jego rozwojem. Maria Montessori, ale również wielu innych autorów zajmujących się tematyką cnót i wad, wymienia w tym miejscu Pychę i złośliwy gniew.</p>
<p>Na koniec postaramy się odpowiedzieć na pytanie, jak w praktyczny sposób, na codzień, rozwijać w sobie porządane cnoty, zmniejszając tym samym wpływ wad na nasze zachowanie. Będziemy mówić przede wszystkim o Pokorze i Łagodności.</p>
<h3>Maria Montessori o przygotowaniu duchowym, moralnym i fizycznym dorosłego</h3>
<p>Maria Montessori w wielu swoich książkach poświęca rozdziały na omówienie, co oznacza dla niej przygotowanie się dorosłego do pracy z dziećmi. Na początek chcielibyśmy więc przytoczyć parę cytatów z jej książek, szczególnie, że nie zostały one wydane w języku polskim.</p>
<p>Między innymi w<strong> </strong>swej książce &#8216;Edukacja dla nowego świata&#8217; (Education for a new world[1]), Montessori opisuje cechy, jakie powinien rozwijać nauczyciel Montessori. Warto raczej spojrzeć na nie, jak na cechy, które powinien rozwijać każdy, kto ma kontakt z dziećmi – rodzic, nauczyciel, psycholog, lekarz pediatra itd.</p>
<blockquote><p><cite>Pierwszym krokiem jest samoprzygotowanie wyobraźni, ponieważ nauczyciel Montessori musi potrafić wyobrazić sobie dziecko, które jeszcze nie istnieje. Inaczej mówiąc, musi mieć wiarę w dziecko, które odsłoni siebie poprzez pracę. Różne dziecięce dewiacje nie są w stanie podważyć tej wiary nauczyciela, który widzi dziecko w innym, duchowym wymiarze i z pewnością czeka na osobowość, która ukaże się, kiedy dziecko zacznie pracować nad czymś, co go interesuje.</cite></p></blockquote>
<p>Montessori dalej w tym samym rozdziale książki wymienia kroki, jakie nauczyciel powinien podejmować w swoim rozwoju. Są to:</p>
<ul>
<li>starać się o piękno otoczenia, materiałów, ale również o własne piękno – gracja, dobre maniery, czystość i schludność ubioru i zachowania</li>
<li>wykorzystanie własnych zdolności w zainspirowaniu dzieci do pracy i koncentracji, a także natychmiastowe zatrzymywanie wszelkich działań dzieci, które są niedozwolone (akty przemocy wobec innych, niszczenie, głupawki, rozpraszanie innych w pracy itp.)</li>
<li>kiedy dzieci zainteresują się pracą to nauczyciel powinien być niezwykle ostrożny, by tej rodzącej się koncentracji nie zniszczyć choćby wyszeptanym &#8216;Świetnie&#8217;. Podobnie, nauczyciel nie powinien podawać rozwiązania dzieciom, które się nad czymś trudzą, bo dla nich ten proces jest znacznie ważniejszy niż końcowy efekt.</li>
</ul>
<p>W książce &#8216;Dziecko w rodzinie&#8217; (The child in the family) Montessori pisze[2]:</p>
<blockquote><p><cite>Naszym zadaniem nie tyle jest przekazanie wiedzy, ile odkrycie i wspieranie w rozwoju duchowej energii.</cite></p></blockquote>
<p>W książce &#8216;Tajemnica dzieciństwa&#8217; (The secret of childhood) Montessori pisze[3]:</p>
<blockquote><p><cite>Nauczyciel niech sobie nawet nie wyobraża, że może przygotować siebie do bycia wychowawcą jedynie przez studiowanie, przez stawanie się człowiekiem kultury. Przede wszystkim musi doskonalić w sobie określone umiejętności w dziedzinie moralnej.</cite></p></blockquote>
<p>I dalej:</p>
<blockquote><p><cite>To, co chcemy w tym miejscu podkreślić, to fakt, że nauczyciel powinien przygotować siebie wewnętrznie. Powinien to zrobić w sposób zorganizowany, aby odkryć w sobie pewne niedoskonałości, które mogą stać się przeszkodą w podejściu do dziecka. W celu odkrycia własnych słabości, które stały się nieodłączną częścią jego świadomości, potrzeba pomocy i szkoleń (&#8230;) Aby stać się nauczycielem, nie ma konieczności, by stać się &#8216;nieskazitelnym&#8217;, wolnym od wszelkich słabości (&#8230;) Mamy w sobie tendencje, które nie są dobre, a które kwitną jak chwasty w polu. Są one skutkiem grzechu pierworodnego. Jest ich wiele. Tworzą one siedem grup, znanych jako siedem grzechów głównych (&#8230;) Grzechem, który w nas narasta, a który staje się przeszkodą w rozumieniu dziecka, jest <strong>gniew</strong>. Jednek, skoro żaden grzech główny nie działa samodzielnie, ale zawsze w kombinacji z innym, tak samo gniew łączy się z grzechem o jeszcze większym znaczeniu, a tym samym bardziej szatańskim, czyli <strong>pychą</strong>.</cite></p></blockquote>
<p>Te fatalne tendencje mogą być przezwyciężone na dwa sposoby. Jeden jest wewnętrzny: kiedy jest się już pewnym własnych słabości, szuka się z własnej woli, przy pomocy własnych starań możliwości uwolnienia się od nich z pomocą Bożej łaski.</p>
<div id="attachment_1734" class="wp-caption aligncenter" style="width: 570px"><img class="size-full wp-image-1734" title="Hieronim Bosch - Siedem grzechów głównych - scenka rodzajowa: Gniew" src="http://www.bycrodzicami.pl/wp-content/uploads/2011/02/gniew-heronimus_Bosch.jpg" alt="" width="560" height="310" /><p class="wp-caption-text">Hieronim Bosch - Siedem grzechów głównych - scenka rodzajowa: Gniew</p></div>
<p>Drugi sposób znajduje się w naszym otoczeniu i jest natury społecznej. Może być zdefiniowany jako zewnętrzny opór względem naszych widocznych działań wynikających  ze złych skłonności, a przez to działa na te tendencję blokująco.</p>
<p>Dalej Montessori opisuje, że bardzo często jednak wpływ zewnętrzny może spowodować w nas próbę obrony &#8216;siebie&#8217;. Choć tak naprawdę nie chronimy naszego życia, ale swoje słabości. Tworzymy pewien kamuflaż, który często przyjmuje formę &#8216;konieczności&#8217;, &#8216;obowiązku&#8217;, &#8216;wyższego dobra&#8217;. Świetnym przykładem jest tu właśnie połączenie gniewu i pychy:</p>
<blockquote><p><cite>Gniew jest prawdziwie podstawowym grzechem. Pycha dodaje &#8216;miłego&#8217; kamuflażu (&#8230;) Gniew może przyjmować formy fizycznej przemocy, ale może być również skryty pod bardziej skomplikowaną formą psychologiczną (&#8230;) w ostateczności może dotrzeć do tyranii.</cite></p></blockquote>
<p>W połączeniu z pychą dorosły może uważać, że totalne posłuszeństwo i szacunek należy mu się z samego faktu, że jest starszy. &#8216;Szacunek&#8217; ten ma być zupełnie jednostronny i należeć się tylko silniejszemu. Dodatkowo, pycha podsuwa przekonanie, że wszystko, co w dziecku się rodzi jest zasługą dorosłego.</p>
<p>Nauczyciel powinien wyzbyć się tych niszczących przejawów pychy i gniewu, i stać się pokornym. To po pierwsze. Następnie oblec się w miłosierdzie. To są te umysłowe dyspozycje, jakie musi on posiąść. To one są głównym punktem równowagi, bez której niemożliwe jest pójście naprzód.</p>
<p>W książce &#8216;Chłonący umysł&#8217; (Absorbent Mind) Montessori również poświęca jeden rozdział, by opisać przygotowanie nauczyciela oraz wymienia trzy etapy:</p>
<ol>
<li>Nauczyciel staje się zarządcą  otoczenia. Otoczenie ma być piękne, uporządkowane, zachęcające do pracy. Wszystkie materiały muszą być w idealnym porządku, nic nie może brakować, nic nie może być popsute. Również nauczyciel powinien wyglądać atrakcyjnie, czysto i schludnie, spokojnie i z gracją. Jego ruchy powinny być dystyngowane i naturalne. To pierwszy krok, by zdobyć dziecięcy szacunek i zaufanie. Bez tego pierwszego kroku nie jest możliwy żaden rozwój dziecka: fizyczny, intelektualny czy duchowy.</li>
<li>Nauczyciel jest jak iskra, która może przynieść ciepło, ożywiająca i zapraszająca dzieci do pracy. W tym czasie przed pojawieniem się koncentracji, nauczyciel nie musi się obawiać, że zniszczy jakiś ważny proces w psychice dziecka, bo on się jeszcze nie pojawił. W tych pierwszych chwilach nauczyciel może wykorzystywać gry, piosenki, poezję i rymowanki, by uspokoić dzieci i zachęcić do pracy z materiałami. Każde dziecięce wybryki powinny być natychmiast zatrzymywane, a uwaga dziecka skierowana na coś pożytecznego. Czasem wystarczy pytanie: &#8216;Jak się masz Tomku? Chodź ze mną proszę, mam dla Ciebie coś ciekawego do zrobienia.&#8217; Pewnie dziecko nie będzie chciało patrzeć. Wtedy można powiedzieć: &#8216;W porządku. Chodźmy więc do ogrodu&#8217;.</li>
<li>W końcu dzieci zaangażują się w pracę z jakimś materiałem. Najczęściej są to ćwiczenia życia praktycznego. Doświadczenie pokazuje, że wprowadzanie materiałów do kształcenia zmysłów czy kultury nie ma sensu, jeśli dziecko nie jest na nie jeszcze gotowe. Najpierw musi się w dziecku wykształcić umiejętność koncentracji, a to najczęściej dzieje się dzieki praktycznemu życiu.I tu pojawia się ten moment, kiedy nauczyciel musi obserwować i nie przerwać tego bardzo  jeszcze delikatnego procesu tworzenia się koncentracji. Pochwała, pomoc, a czasem nawet obserwacja może przerwać aktywność. Kiedy koncentracja zrodziła się w dziecku, zachowuj się, jakby to dziecko nie istniało.</li>
</ol>
<p>Aby zrozumieć i umiejętnie pokierować całym procesem nauczyciel musi wznieść się na wyżyny duchowe. Prawdziwa duchowość zdaje sobie sprawę, że nawet pomoc jest źródłem do bycia dumnym z siebie. Trzeba pamiętać, że dawanie daje o wiele więcej radości niż branie.</p>
<p>W tej samej książce Montessori pisze jeszcze[4]:</p>
<blockquote><p><cite>Trudno zrozumieć komuś, kto nigdy nie doświadczył takiego życia. Wielu uważa, że to wymaga posiadania cnoty poświęcenia i mówią: &lt;Jak pokorni są ci nauczyciele, że nie interesuje ich nawet ich własny autorytet wobec tych dzieci&gt; a inni: &lt;Jak twoja metoda może przynosić sukcesy, skoro prosisz swoich nauczycieli, by wyzbyli sie swoich najbardziej naturalnych i spontanicznych pragnień&gt;. Jednak nikt nie rozumie, że tutaj nie chodzi o poświęcenie, ale o satysfakcję; nie wyrzeczenie się, ale nowe życie, w którym wartości są inne.</cite><cite></cite></p></blockquote>
<p>Jeśli udało Ci się przebrnać przez tę część to zapraszamy do <a title="Samowychowanie nauczycieli rodziców – Jak radzić sobie z gniewem i pychą, część II" href="http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-domu/samowychowanie-nauczycieli-rodzicow-%e2%80%93-jak-radzic-sobie-z-gniewem-i-pycha-czesc-ii/">części drugiej tego wykładu</a>.</p>
<hr size="1" />
<p>[1] Maria Montessori, Education for a new world, Kalakshetra Press, Madras 1974, s. 93-94<br />
[2] Maria Montessori, The child in the family, London 1975, s. 136<br />
[3] Maria Montessori, The secret of childhood, Calcutta 1965, s. 115<br />
[4] Maria Montessori, Absorbent Mind, Oxford 2004, s. 259</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.bycrodzicami.pl/montessori-w-domu/samowychowanie-nauczycieli-rodzicow-jak-radzic-sobie-z-gniewem-i-pycha-czesc-i/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

