Dbałość o książki – Przygotowanie do czytania i pisania – Pisanie i czytanie w podejściu Montessori cz. 3
Trzeci z serii artykułów na temat czytania i pisania w podejściu Montessori.
Poniżej kilka prostych rad, które pomogą dziecku nauczyć się w prawidłowy sposób obchodzić z książkami. Warto spędzić trochę czasu na ćwiczeniu ich już z dwuletnim dzieckiem.
Przewracanie kartek książki
Czytając książki z dzieckiem szybko okaże się, że to ono chce kontrolować jak dużo czasu spędzamy nad daną stroną i przewraca kartki samodzielnie. Czasami dzieci wykorzystują do tego całą swoją dłoń, a przez to kartki zostają pomięte. Czasem też chwytają kartkę bliżej grzbietu książki i łatwo wtedy o podarcie.
Po pierwsze postaraj się więc być modelem w przewracaniu stron. Z czasem zacznij ćwiczyć tę czynność razem z dzieckiem.
- Umieść swój prawy kciuk w prawym górnym rogu strony.
- Palcem wskazującym prawej ręki lekko podnieś stronę.
- Wsuń pozostałe palce prawej ręki pod stronę.
- Wsuń całą prawą rękę, razem z kciukiem, pod stronę wciąż trzymając ją blisko górnego rogu.
- Delikatnie popchnij stronę do lewej przewracając ją w ten sposób.
- Przesuń swoją prawą rękę w kierunku środka książki (szycia) i delikatnie przyciśnij upewniając się, że książka się nie zamyka.
- Zabierz prawą rękę.
- Powiedz dziecku, że strona została przewrócona.
Przenoszenie książki
Pokaż dziecku, w jaki sposób należy przenosić książkę trzymając ją pewnie przy użyciu obu rąk z dwóch stron. Często dzieci mają tendencję do chwytania tylko za przednią lub tylnią część okładki, co powoduje wypadanie stron.
Odkładanie książki z powrotem na półkę
Przykład półeczki, na której dziecko może oglądać całą okładkę książki, a przez to łatwiej mu zdecydować, co chce w danym momencie przeczytać.
Jeśli masz możliwość posiadania półki, na której książki są ułożone z widoczną całą okładką koniecznie zaprezentuj jak odłożyć książkę tak, aby jej podstawa lekko odstawała, a górna część opierała się o półkę (by książka leżała lekko pod kątem i nie przewracała się).
- Trzymając książkę oburącz podejdź do półki.
- Połóż książkę na półce i lekko przesuń jej spód do przodu, nadal trzymając ją oburącz.
- Oprzyj górną część książki o ścianę lub tył półki.
- Zabierz ręce.
- Powiedz dziecku, że książka została odłożona na półkę.
W przypadku półki, na której książki ułożone są w standardowy sposób (z widocznymi grzbietami) warto pokazać dziecku, w jaki sposób można zrobić miejsce zanim wsuniemy książkę, tak aby nie niszczyć książek przez siłowe pchanie jednej na drugą lub nie skończyć z kupką książek jedna na drugiej.

Przykład standardowej półki na książki - tylko grzebiety książek widoczne. fot. simplyla/flickr.com
- Trzymając książkę oburącz podejdź do półki.
- Zabierz prawą rękę z książki i palcami: kciukiem i wskazującym zrób miejsce pomiędzy książkami znajdującymi się na półce. Trzymaj w ten sposób palce aż do zakończenia ćwiczenia.
- Lewą ręką przystaw książkę do zrobionego wcześniej otworu i zrób chwilę przerwy, by zaobserwować czy książka zmieści się w otwór. Ewentualnie powiększ otwór palcami prawej ręki.
- Wsuń książkę w otwór
- Popchnij książkę lewą ręką
- Zabierz ręce
- Powiedz dziecku, że książka została odłożona na półkę.
Kiedy zaczniesz obserwować, że twoje dziecko samo chętnie sięga po swoje książki na półce, trzyma je w prawidłowy sposób, potrafi przewrać strony, skupia się na zawartości, wtedy można mieć pewność, że dziecko przechodzi jeden z najważniejszych momentów na drodze do umiejętności czytania i pisania.
Dobry artykuł? Podziel się nim ze znajomymi na Facebooku. Dziękujemy!






September 10th, 2010 o godz. 8:36
mam watpliwosc: dla kogo jest ten tekst? jak dla osob czytajacych na co dzien, to dzieci zwyczajnie ucza sie od rodzicow, jak obchodzic sie z ksiazka – to dla nich element codziennosci. jesli dla ludzi, ktorzy kupili pierwsza ksiazke w zyciu, to ta skomplikowana instrukcja raczej ich nie zacheci do przyjazni z literatura. i co ma do tego MM albo jak to sie ma do MM? prosze o poprowadzenie za raczke po sensie tej publikacji:)
September 10th, 2010 o godz. 9:15
@jagna: tekst jest dla nas, rodziców. Po co? Żeby się na tych prostych dla nas czynnościach na chwilę zatrzymać i zobaczyć ile ruchów one wymagają, żeby spróbować te czynności choć raz na jakiś czas zrobić wolniej, kiedy czytamy razem z dzieckiem.
Co ma do tego Metoda Montessori? Dbałość o książki stanowi ważną część tzw. czynności życia praktycznego w tej metodzie. Inne lekcje w tej części stanowią choćby mycie rąk (które swego czasu wywołało sporo kontrowersji, co widać po komentarzach pod tym artykułem), zamykanie i otwieranie szuflady, zasuwanie krzesła i inne banalne z naszego punktu widzenia czynności.
September 10th, 2010 o godz. 9:43
nie co ma czytanie ksiazek do MM, tylko jak sie ma taki drobiazgowy opis, bo imo jest karytatura, tak jakby eksperci (?) mieli dobre checi, ale sie po dordze zagubili i postanowili zlowic reka czasteczke azotu z powietrza, by jej sens wyjasnic niemowleciu.
jednak odnosze wrazenie, ze tekst jest dla grupy rodzicow, ktorzy nigdy wczesniej nie mieli ksiazki w rekach i wlasnie beda ja podziwiac wspolnie z dzieckiem
caly tekst mozna zatem strescic w Panstwa odpowiedzi na moj komentarz:))
albo inaczej: autorka, autor, autorzy, bo nie wiadomo, traktuja rodzicow jak polidiotow. albo sie zagubuli po drodze.
czy warto uszczegolawiac drobiazgi do takiego stopnia?
tak jak siue prowadzi dziecko po swiecie, okazujac mu zaufanie i dajac mozliwosc podejmowania samodzielnych prob, chyba warto tez rodzicom pokazac zarys idei, a dalej jakos sobie poradza?
podrzucilam linka na zaprzyjaznione forum i rodzice orzekli, NA PODSTAWIE TEGO TEKSTU, ze MM jest dla ekhm glupkow. chyba nie o to Panstwu chodzilo, nie o pokazanie wynaturzonej MM?
September 10th, 2010 o godz. 10:05
@jagna: najpierw trzeba ten zarys idei pedagogiki Montessori chcieć poznać, a wtedy trochę się rozjaśni, po co ten artykuł.
September 12th, 2010 o godz. 7:43
Znając pedagogikę MM nie powinniśmy być zdziwieni dokładnością.Taka sama dokładność jest podczas nauki otwierania i zamykania drzwi jak przy innych czynnościach. Pokazujemy to dzieciom w przerysowany sposób ale tylko dlatego by skupiło uwagę i zainteresowało się.
Pozdrawiam.
September 17th, 2010 o godz. 9:00
A ja rozumiem. :-) Tzn. sam techniczny opis jest w pewnym sensie odpychający, podobnie jak ów o myciu rąk, aż nie chce się tego czytać. ;-) Ale idea jest bardzo cenna.
Mój syn ma 15 miesięcy. Od jakiegoś czasu z wielu czynności domowych, którymi zajmuję się przy nim, robię “show”. Zaczęło się od tego, że był znudzony zabawami, które mu proponowałam, by mieć “święty spokój” i szybko coś zrobić. Natomiast bardzo interesował go, co ja tam robię. :-) Tłumaczyłam mu więc bardzo dokładnie, zwalniając tempo pracy (cokolwiek to było). Efekt jest taki, że syn wkroczył w fazę naśladownictwa z zaskakującym dla mnie zrozumieniem tego co robi. “Małpuje” mnóstwo czynności i to tych pożądanych. Owa dokladność i powolność w prezentowaniu danej czynności, którą zaleca mm, nie jest taka głupia. ;-)