Pisząc na jednym z forów o metodzie Montessori jedna z użytkowniczek zwróciła moją uwagę na Korczaka, że przecież nie trzeba szukać daleko, i że on też walczył o prawo dziecka do szacunku, widział w dziecku receptę na lepszy świat, na budowanie pokoju między ludźmi i rozwiązanie wielu problemów społecznych. Janusz Korczak działał w podobnym, co Maria Montessori czasie, jednak nigdy się nie spotkali.
To zachęciło nas do odnalezienia dzieł Korczaka i przeczytania przynajmniej jednego z nich. Wspólnie z Asią wybraliśmy ‘Jak kochać dziecko’ i uważamy to za strzał w dziesiątkę.
Czytając miało się czasem wrażenie, że książka pisana jest wolnym wierszem i w każdym wersie ukryte są jakieś dodatkowe myśli, których Korczak nie zapisał.
Autor pisze:
Ilekroć, odłożywszy książkę, snuć zaczniesz nić własnych myśli, tylekroć książka cel zamierzony osiąga. Jeśli szybko przerzucając karty – odszukiwać będziesz przepiszy i recepty, dąsając się, że ich mało – wiedz, że jeśli są rady i wskazówki, stało się tak nie pomimo, a wbrew woli autora.